Haker, Karol Nawrocki i bitcoin w tle.
Prezydent podpisał przełomową ustawę dotyczącą anonimowości kryptowalut. Foto: Skrypnykov Dmytro, EUS-Nachrichten, InfinitumProdux/Shutterstock

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami, która wprowadza nowe obowiązki raportowania transakcji na rynku kryptowalut. Dla części inwestorów oznacza to problemy. Szczególnie dla tych, którzy wykorzystywali cyfrowe aktywa, by ukrywać dochody.

REKLAMA

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy, zgodnie z którą giełdy i kantory kryptowalut są zobowiązane do zbierania i przekazywania do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) szczegółowych informacji o transakcjach swoich użytkowników. Co to w praktyce oznacza?

Kryptowaluty to anonimowość?

W powszechnej opinii kryptowaluty gwarantują sporą anonimowość. Czy to jednak prawda? I tak, i nie.

Technologia blockchain, na której oparte są kryptowaluty, to tak naprawdę wielka, "inteligentna" baza danych: system służący do archiwizacji zapisów transferów cyfrowych aktywów. Te ostatnie są w pewnym sensie anonimowe: konta na bitcoiny (tzw. adresy) są oznaczane jedynie ciągiem znaków (cyfr i liter), nie są podpisane imieniem i nazwiskiem, nie wspominając o innych danych osobowych. Do tego każdy może wygenerować nieskończenie wiele takich adresów — wystarczy parę kliknięć w specjalnej aplikacji zwanej portfelem.

Na pozór brzmi to jak raj dla przestępców, oszustów i fanów teorii spiskowych, którzy boją się o swoją anonimowość w sieci. W praktyce wiele osób inwestuje w kryptowaluty dla zysku, ale także by część majątku trzymać poza niestabilnym systemem bankowym. Przykładem są dziś Irańczycy, którzy, jak pokazują dane z blockchainów, po ataku USA na ich kraj tłumnie zaczęli kupować bitcoiny.

W Polsce możemy tego w pełni nie rozumieć, ale w krajach z mniej rozwiniętą bankowością kryptowaluty są nowoczesną alternatywą dla trzymania banknotów w skarpetach.

No dobrze, tyle że nadal brzmi to nieco jak raj dla przestępców. I właśnie dlatego konieczne są regulacje. Te powstają i pozwalają wyłapywać nieuczciwych posiadaczy bitcoinów.

Amerykańskie media informują teraz m.in. o sprawie szajki oszustów, którzy wyłudzali od swoich ofiar pieniądze i naiwnie zamieniali je na kryptowaluty, licząc, że tak nie wpadną w ręce służb. Okazało się, że stało się wręcz przeciwnie: właśnie analiza przepływów w blockchainie i współpraca służb z największą giełdą kryptowalut made in USA, Coinbase, pozwoliła rozbić cybergang.

Podsumowując: tak, kryptowaluty zwiększają naszą anonimowość w sieci, ale regulacje państwowe sprawiają, że przestępcy przestają się czuć w tym świecie bezpiecznie. I dobrze!

Prezydent podpisał ważną ustawę

Skąd ten długi wstęp? Jest konieczny dla zrozumienia tego, co wspólnie chcą teraz zrobić prezydent i rząd Donalda Tuska.

Karol Nawrocki właśnie podpisał ustawę, która wprowadza u nas nowe regulacje. Te mają na celu zwiększenie transparentności rynku kryptoaktywów oraz usprawnienie współpracy pomiędzy organami podatkowymi państw Unii Europejskiej.

Na czym zmiana ma polegać? Informacje o kryptowalutowych transakcjach, które są zawierane za pośrednictwem giełd i kantorów, będą od przyszłego roku przekazywane do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, a następnie automatycznie wymieniane między administracjami podatkowymi krajów uczestniczących w systemie.

Kryptofirmy będą więc informować fiskusa, kto inwestuje w kryptowaluty, ile kupił ich na ich platformach i ile na tej inwestycji zarobił (bilans wpłat i wypłat). Nowe regulacje mają więc głównie uszczelnić system podatkowy i ułatwić weryfikację rozliczeń podatkowych.

– Nowe przepisy wprowadzają systemową transparentność rynku kryptoaktywów na poziomie całej Unii Europejskiej. Giełdy stają się raportującymi dostawcami usług w zakresie kryptoaktywów, co oznacza konieczność wdrożenia zaawansowanych procedur raportowych oraz przekazywania danych o transakcjach użytkowników do Krajowej Administracji Skarbowej – komentuje zmianę Sławek Zawadzki, Co-CEO Kanga Exchange.

Dla konserwatywnego fana bitcoina brzmi to jak koszmar, ale w praktyce aż tak wiele się nie zmienia. Już teraz giełdy zbierają wiele danych o swoich klientach.

– Wiele giełd już dziś zbiera podstawowe dane w ramach procedur AML/KYC [Anti‑Money Laundering i Know Your Customer - procedury stosowane przez instytucje finansowe, które polegają na sprawdzaniu tożsamości klientów i monitorowaniu transakcji, aby zapobiegać praniu pieniędzy i finansowaniu przestępczości - przyp. autora] jednak nowe regulacje wymagają znacznie bardziej szczegółowego raportowania. Obejmuje ono m.in. wartość transakcji, wartość rynkową kryptoaktywów czy szczegóły dotyczące raportowanych operacji. Dla części podmiotów oznacza to konieczność dostosowania systemów IT, aby automatycznie generować raporty w wymaganym formacie – dodaje Zawadzki.

W praktyce część giełd może wkrótce poprosić swoich użytkowników o uzupełnienie dodatkowych informacji, takich jak np. rezydencja podatkowa.

Uczciwy nie ma się czego obawiać?

Podpisana przez prezydenta ustawa oznacza więc, że od 2027 r. (czyli od kiedy giełdy i kantory będą musiały raportować dane fiskusowi) niektórzy inwestorzy kryptowalut będą mieć problemy. Tyle że jedynie ci, którzy unikali dotąd opodatkowania. Cytując klasyka: "uczciwi nie mają się czego bać".

Osobną kwestią pozostaje regulacja szerszego rynku cyfrowych aktywów. W Polsce nadal nie wdrożono innych unijnych przepisów (MiCA), które mają uporządkować, jak kryptofirmy mają działać.

Na tym polu prezydent i rząd nie są zgodni. Karol Nawrocki już dwa razy zawetował projekt ustawy gabinetu Donalda Tuska. Obecnie alternatywną ustawę autorstwa prof. Krzysztofa Piecha przedłożyła w Sejmie Konfederacja. Wątpliwe jednak, by została ona przegłosowana (przeciwko będą zapewne KO, Lewica i, jak już wiadomo, klub poselski Centrum).

I to ta kwestia pozostaje kluczowa: polski rynek nadal działa bez kluczowych regulacji i nic nie wskazuje na to, by miało się to szybko zmienić.