Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie.
Pracownicy kadrowi, administracyjni i IT Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie walczą o podwyżki wynagrodzeń. Fot. Bartosz Zakrzewski/Shutterstock

Atmosfera w polskich szpitalach robi się wyjątkowo gorąca. Podczas gdy kraj szumi o rekordowych zarobkach lekarzy, którzy w lipcu otrzymali podwyżki, jedna grupa pracowników placówek medycznych została zepchnięta na margines. W Gorzowie Wielkopolskim miarka się przebrała – załoga niemedyczna postanowiła walczyć z podwójnymi standardami i grozi protestem.

REKLAMA

Na skutek wydarzeń wokół Szpitala Południowego w Warszawie uwaga opinii publicznej mocniej skupiła się na funkcjonowaniu lecznic w całej Polsce. Niemedyczni pracownicy Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego (WSW) w Gorzowie – m.in. księgowi, hydraulicy czy specjaliści z działu IT – mówią "dość" podwójnym standardom i bycia traktowanym jako pracownicy drugiej kategorii.

Tzw. ustawa podwyżkowa od 1 lipca gwarantuje wyższe stawki niemal wszystkim, pomijając właśnie ich. Pierwsza próba negocjacji z dyrekcją placówki zakończyła się jednak większym oburzeniem.

O co walczą pracownicy niemedyczni w Gorzowie?

Jak informuje Gazeta Lubuska, delegacja reprezentująca załogę szpitala opuściła salę negocjacyjną, nie kryjąc oburzenia postawą pracodawcy. Zamiast członków zarządu na rozmowy oddelegowano dyrektora ds. finansowych – osobę bez kompetencji decyzyjnych umożliwiających zawarcie porozumienia płacowego, a przy tym pełniącą funkcję skarbnika w innym związku zawodowym, zrzeszającym dyrekcję placówki (co w ocenie drugiej strony, czyni ją stronniczą).

Pracownicy administracji, pionu technicznego oraz obsługi odebrali to jako jawne lekceważenie. Związkowcy podkreślają, że ludzie ci zarabiają "rażąco mało", a na obiecane podwyżki wynagrodzeń czekają już od października 2025 roku.

Coroczna nowelizacja ustawy podwyżkowej zapewnia od 1 lipca wyższe pensje pracownikom medycznym oraz personelowi działalności podstawowej (w tym np. salowym). Poza nawiasem pozostaje jednak tzw. zaplecze, bez którego żaden szpital nie mógłby sprawnie funkcjonować.

Systemowe pominięcie i sztuczne obniżanie kosztów

Ustawowe gwarancje płacy minimalnej nie obejmują działu Kadr, administracji czy IT. Co więcej, grupa ta otrzymuje wzrost wynagrodzeń z wielomiesięcznym opóźnieniem i bez należnego wyrównania od lipca. Ostatnim razem na obiecane pieniądze pracownicy musieli czekać aż 15 miesięcy.

W Gorzowie dochodzi do tego kolejny zarzut. Związkowcy twierdzą, że dyrekcja sztucznie obniża koszty, zatrudniając rejestratorki oraz sekretarki medyczne na stanowiskach referentów. Dzięki temu formalnie trafiają one do grupy administracyjnej, a nie do działalności podstawowej. W konsekwencji osoby wykonujące ramię w ramię te same obowiązki otrzymują drastycznie różne wynagrodzenia zasadnicze, co podkopuje poczucie wartości wykonywanej przez nich pracy.

Jeśli kolejne tury rozmów nie przyniosą przełomu, związkowcy zapowiadają zaostrzenie sporu i przejście do działań protestacyjnych.

Nie jest to problem wyłącznie gorzowski i pracowników wsparcia – od miesięcy branżą wstrząsają podwyżki dla lekarzy od lipca i pusta kasa NFZ. Na barykady wchodzą także lekarze, a szpitale muszą znaleźć na podwyżki środki we własnych budżetach.

Źródło: Gazeta Lubuska.