Dawid Kacprzyk na tle Wojewódzkiego Szpitalu Specjalistycznego im. NMP w Częstochowie.
Dawid Kacprzyk był zatrudniony również w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. NMP w Częstochowie. Fot. Grabowski Foto/mat. wyborczy

Afera wokół lekarzu milionerze wzbogaciła się o kolejny wątek. Tym razem na jaw wyszły informacje, że Dawid Kacprzyk pracował również w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. Oficjalnie chodziło tylko o szkolenie, ale i tak wyciągnął solidną wypłatę.

REKLAMA

Były polityk KO, 29-letni Dawid Kacprzyk, w 2025 roku miał zarobić blisko 1,6 miliona złotych z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej jako lekarz, który na co dzień zatrudniony w Warszawskim Szpitalu Południowym. Wokół placówki cały czas panuje atmosfera skandalu, a teraz media ujawniły, że mężczyzna był zatrudniony także w Częstochowie. Odbywał tam specjalizację.

Lekarz Dawid Kacprzyk w Częstochowie

Jak podaje RMF24, powołując się na PAP, Dawid Kacprzyk odbywał Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie szkolenie specjalizacyjne w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Miało trwać od 10 grudnia 2024 r. do 31 stycznia 2025 r., a za ten okres otrzymał wynagrodzenie brutto 8515,02 zł miesięcznie; proporcjonalnie za niecały grudzień i cały styczeń.

Umowę rozwiązano 31 stycznia 2025 r. na mocy porozumienia stron na wniosek lekarza. Wynagrodzenie wyliczono według obowiązującej wówczas siatki wynagrodzeń na podstawie ustawy z 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

"Urząd jest w trakcie kontroli trybu zatrudniania w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie. Kontrola dotyczy szczególnie zatrudniania rezydentów. Warto dodać, że wewnętrzny audyt w tym samym zakresie przeprowadza dyrekcja szpitala. Nie ma zgody na wykorzystywanie luk prawnych do czerpania własnych korzyści. Szczególnie w służbie zdrowia liczy się drugi człowieka, pacjent, jego dobro, zdrowie i życie" – powiedział Sławomir Gruszka, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Woj. Śląskiego, cytowany przez RMF24.

Kacprzyka jako jedynego w tym czasie zatrudniono w trybie pozarezydenckim.

Afery w szpitalach w Polsce

Kontrowersyjny lekarz był na co dzień zatrudniony w Warszawskim Szpitalu Południowym i ponadto pełnił on funkcję radnego warszawskiej dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Kiedy kosmiczne zarobki 29-latka wyszły na jaw, mężczyzna oficjalnie zrezygnował z członkostwa w partii i zwrócił placówce 0,5 mln zł. Niedługo potem szpital zwolnił medyka.

Zarobki młodego lekarza opiewające na 1,6 mln zł to tylko jeden z aspektów afery dookoła Szpitala Południowego w Warszawie. W placówce, gdzie elity leczyły się bez kolejek, trwają kontrole. Według publikacji medialnych niektórzy politycy Koalicji Obywatelskiej mieli korzystać z przyspieszonej ścieżki przyjęć, omijając standardową kolejkę oczekujących pacjentów.

Oprócz tego pojawiły się doniesienia o nielegalnych procederach w tamtejszym prosektorium, a jego koordynator wyleciał z pracy. Możliwy był nawet "handel zwłokami".

Kolejne przykłady można mnożyć. W innej głośnej sprawie szpital MSWiA musi zapłacić 500 tys. zł kary za uprzywilejowane traktowanie wybranych pacjentów.

Z kolei szpital w Mogilnie mogą zamknąć za grupę neurochirurgów, którzy mieli wystawiać ogromne faktury za zabiegi szpitalom powiatowym – mowa tu o kwotach rzędu nawet 26 tys. zł za godzinę i ponad 300 tys. zł tak zwanej dniówki. Tym razem lekarze powiązani byli z Prawem i Sprawiedliwością. Umowę z tą grupą specjalistów podpisała była dyrektor tej placówki, a teraz (w lipcu) szpital nie ma pieniędzy na wynagrodzenia dla pracowników i NFZ żąda od placówki zapłacenia 2,6 mln zł kary.

Obrotni neurochirurgowie działali podobnie również w szpitalu w Miastku w województwie pomorskim. Sprawę bada NFZ, CBA i prokuratura.

Źródło: RMF24