Lekarz trzymający banknoty PLN i wklejona tablica szpitalu MSWiA. Szpital MSWiA musi zapłacić 500 tys. zł kary. Wyniki kontroli NFZ są porażające.
Szpital MSWiA musi zapłacić 500 tys. zł kary. Wyniki kontroli NFZ są porażające Fot PawelKacperek / ArtMediaFactory / Shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Wyniki kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie są porażające. Aż 97 proc. pacjentów leczonych na raka przyjmowano poza kolejką. Cena za życie? „Dobrowolne” wpłaty na fundację, które miały gwarantować dostęp do nowoczesnych operacji.

REKLAMA

Pacjenci z rakiem trzustki musieli „kupować” szansę na nowoczesne leczenie. Warunkiem dopuszczenia do terapii przez prof. Marka Durlika miały być darowizny rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych na fundację przyszpitalną. NFZ nałożył na placowkę pół miliona złotych kary.

Raport NFZ obnaża patologię

Jak podaje portal zero.pl, raport NFZ (analizujący okres od 1 stycznia 2022 r. do 31 marca 2025 r.) wskazuje, że nieprawidłowości w szpitalu MSWiA dotyczyły blisko 97% pacjentów (2178 z 2244 osób). Ofiarami naruszeń zasad prowadzenia list oczekujących padli przede wszystkim chorzy na raka trzustki.

Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdził istnienie korupcyjnego układu, w którym dostęp do nowoczesnej chirurgii był uzależniony od prywatnych wpłat. Co więcej, z ankiet, które prowadził NFZ wynika, że 36 osób płaciło fundacji za nowoczesną operację robotem da Vinci poza kolejnością.

"Pacjenci, którzy nie dokonywali wpłat, nie mieli dostępu do przejrzystej, obiektywnej, opartej na kryteriach medycznych, procedury ustalającej kolejność dostępu do tych świadczeń” – informuje NFZ, cytowany przez portal zero.pl.

Linia obrony prof. Durlika kontra fakty

Szpital MSWiA został ukarany grzywną 507,5 tys. zł za omijanie kolejek. NFZ nie dał wiary wyjaśnieniom dyrekcji ani linii obrony prof. Marka Durlika. Lekarz utrzymuje, że darowizny były dobrowolne, a zmiany w harmonogramie operacji wynikały ze stanu zdrowia chorych.

Jednak twarde dane z kontroli są nieubłagane: w kartach pacjentów brakuje jakichkolwiek medycznych przesłanek, które tłumaczyłyby nagłe przyspieszenie terminów zabiegów.

Rzecznik Praw Pacjenta nakazuje przeprosiny i koniec nadużyć

Finał działań podjął także Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec. W wydanej decyzji uznał on, że postępowanie szpitala stanowiło bezpośrednie uderzenie w zbiorowe interesy pacjentów.

Szpital musi natychmiast skończyć z omijaniem kolejek i wymuszaniem darowizn. Taką decyzję podjął Rzecznik, nakładając na kierownictwo dodatkowy obowiązek: przeproszenie pacjentów, których prawa zostały złamane.

– Zidentyfikowaliśmy przypadki, w których dokonanie darowizny pieniężnej na rzecz określonej fundacji warunkowało i umożliwiało uzyskanie szybszego terminu wykonania zabiegu operacyjnego z zakresu leczenia raka trzustki lub wykonanie tego zabiegu z zastosowaniem systemu robotowego w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia – mówi Bartłomiej Chmielowiec, w rozmowie dla zero.pl.

Warto dodać jednak, że aby dostać się na leczenie do kliniki w szpitalu MSWiA, nie trzeba było płacić. Jednak pacjenci „niepłacący” byli gorzej traktowani – bez błyskawicznych terminów i bez pewności, że zajmie się nimi najbardziej doświadczony specjalista. Dla chorych na raka trzustki, walczących o każdy procent szansy na przeżycie, mógł być to de facto wyrok.