Lekarz przeliczający pieniądze.
Niemiecka prasa pisze o aferze z zarobkami lekarzy. Fot. Lilia Solonari/Shutterstock

PiS zbija polityczny kapitał na aferze wokół zarobków lekarzy obarczając odpowiedzialnością rząd Donalda Tuska, chociaż to rząd Mateusza Morawieckiego wprowadził coroczne podwyżki wynagrodzeń – pisze "TAZ".

REKLAMA

"Polacy są zszokowani milionowymi zarobkami lekarzy pracujących w szpitalach" – pisze w weekendowym wydaniu "TAZ" warszawska korespondentka gazety Gabriele Lesser.

Autorka zaznaczyła, że chociaż Polacy przyzwyczaili się już do bardzo wysokich płac, które w niczym nie ustępują wynagrodzeniom na Zachodzie, to wysokość pensji 28-letniego lekarza Dawida Kacprzyka "zamurowała ich". Tylko w Szpitalu Północnym młody lekarz zarobił 1,6 mln złotych, czyli w przeliczeniu 370 tysięcy euro.

Przeciętne wynagrodzenie lekarzy zatrudnionych w szpitalach wynosi co prawda "tylko" ok. 150 tys. euro rocznie, ale najlepiej opłacani specjaliści dostają nawet 1,5 mln euro. Kontrole finansowe przeprowadzone po wybuchu afery wykazały, że jeden z medyków rozliczał czas pracy wynoszący ponad 24 godziny na dobę.

Ustawa, która rozkręciła spiralę podwyżek płac

Lesser przypomina, że rząd Mateusza Morawieckiego pod koniec 2021 r. wprowadził coroczną podwyżkę płacy minimalnej lekarzy. "Ustawa rozkręciła spiralę podwyżek płac na wszystkich szczeblach" – tłumaczy niemiecka dziennikarka. Najbardziej skorzystali na tym lekarze pracujący na umowy w kilku szpitalach.

Jak podkreśliła autorka, premier Tusk wprowadził górny pułap zarobków w publicznej służbie zdrowia. Maksymalna stawka za godzinę wynosi 55 euro, a maksymalne wynagrodzenie miesięczne 17 700 euro. Rząd ograniczył ponadto maksymalny czas pracy lekarzy na kontraktach do 80 godzin tygodniowo.

"TAZ" zwraca uwagę na skutek uboczny dyskusji o zarobkach lekarzy – wzrost popularności studiów medycznych. W całej Polsce jest tylko 10 700 miejsc na uczelniach kształcących lekarzy.

Opracowanie: Jacek Lepiarz.