Szpital Południowy w Warszawie
Mniej miejsc dla chorych, więcej dla medyków. Przebudowa w Szpitalu Południowym Fot. lukasz_wojcik / Shutterstock

Szpital Południowy w Warszawie zmniejszył liczbę miejsc dla pacjentów na oddziale chirurgii. Dwie sale z pięcioma łóżkami przeznaczono na pomieszczenia dla lekarzy. Sprawa wyszła na jaw w czasie, gdy Rafał Trzaskowski zapowiedział większy nadzór nad wykorzystaniem sal łóżkowych w miejskich szpitalach.

REKLAMA

Jak ustalił portal Zero.pl, w Szpitalu Południowym wycofano z użytku dwie sale chirurgiczne, które mogły przyjąć pięciu pacjentów. Odzyskaną przestrzeń przeznaczono na salkę narad dla lekarzy oraz gabinet dla zastępcy ordynatora.

Szpital Południowy w Warszawie likwiduje pięć łóżek dla pacjentów

Podczas środowego spotkania z dziennikarzami prezydent Trzaskowski poinformował o planach zaostrzenia nadzoru nad salami dla pacjentów w warszawskich szpitalach. Zmiany te są bezpośrednim wnioskiem z niedawno zakończonej kontroli w miejskich placówkach medycznych.

Prezydent, przedstawiając ogólne wnioski z audytu w miejskich placówkach, przyznał bezpośrednio, że w Szpitalu Południowym nadzór nad pomieszczeniami łóżkowymi pozostawiał wiele do życzenia (chodzi dokładnie o sytuację, gdy salę dla chorych przekształcono w pokój dla Dawida Kacprzyka).

Jak podaje zero.pl, dr Piotr Szenk – ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym (pracujący też w Wołominie i Dębski Clinic) – uznał, że na oddziale przeznaczono zbyt wiele miejsca dla pacjentów, a za mało dla kadry. W konsekwencji, za zgodą dyrekcji, zlikwidowano dwie sale i usunięto łącznie pięć łóżek dla chorych.

Sale dla chorych zamienione na pomieszczenia dla lekarzy

Przestrzeń po dawnej sali z trzema łóżkami służy już lekarzom z chirurgii jako sala dydaktyczna. Druga z sal – do tej pory dwuosobowa – przechodzi właśnie transformację w gabinet zastępcy dr. Szenka.

I to wszystko mimo faktu, że na oddziale funkcjonują już gabinet ordynatora z sekretariatem, a także pokój lekarski oraz dyżurka. Warto przypomnieć, że w innych placówkach kurczenie się bazy łóżkowej ma zupełnie inne podłoże.

Brak jakichkolwiek wątpliwości, że oba przekształcone pokoje były przeznaczone dla pacjentów. Potwierdza to dokumentacja placówki, do której dotarł serwis.

Dziennikarze portalu Zero.pl skierowali do władz placówki oraz ordynatora Piotra Szenka pytania z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Chcieli ustalić, czy na oddziale chirurgii faktycznie występował nadmiar łóżek, co mogłoby argumentować zamianę sal pacjentów na pokoje dla personelu.

Dr Szenk poprosił o wiadomość SMS, jednak na nią nie zareagował. Z kolei dyrekcja Szpitala Południowego od tygodni ignoruje pytania redakcji, ograniczając się jedynie do wydawania oświadczeń na swojej stronie internetowej po ukazaniu się gotowych artykułów.

NFZ ma 38 łóżek na chirurgii. Oficjalna liczba nie ma się zmienić

Z danych przekazywanych do Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że oddział chirurgii Warszawskiego Szpitala Południowego dysponuje 38 łóżkami. Wszystko wskazuje na to, że ta oficjalna liczba pozostanie bez zmian, mimo że szpital stracił 5 łóżek.

Część placówek zaniża w raportach dla NFZ realną liczbę łóżek, by uniknąć wymogu zatrudniania dodatkowych pielęgniarek. Przepisy uzależniają bowiem obsadę kadrową od liczby miejsc na oddziale – na chirurgii ogólnej jest to minimum 0,7 etatu pielęgniarskiego na każde łóżko. Mechanizm ten działa od lat i nierzadko prowadzi do sytuacji, w której w polskich szpitalach likwidują łóżka, bo brakuje pielęgniarek, a nie dlatego, że pacjentów ubywa.

Skutki takich decyzji najszybciej widać na oddziałach ratunkowych, gdzie – jak w Lublinie – pacjenci muszą czekać na korytarzach lub na prowizorycznych dostawkach. Do tego dochodzi presja finansowa: NFZ tnie dofinansowanie badań ponad limit, co jeszcze mocniej ogranicza dostępność świadczeń.

Portal przypomina, że opublikowany niedawno raport NIK z wcześniejszej kontroli w Szpitalu Południowym (przed "aferą szpitalną") ujawnił szereg nieprawidłowości. Izba wykryła m.in. błędy w oficjalnych rejestrach i regulaminach placówki, brak łóżek w sali przeznaczonej dla chorych oraz utworzenie biura w pomieszczeniu z łóżkami.

Ponadto na chirurgii stan zatrudnienia odbiegał od danych przekazywanych do NFZ – część pracowników nie była zgłoszona, a rzeczywisty personel był mniej liczny, niż deklarowano. Wszystko to dzieje się w momencie, gdy resort zdrowia przygotowuje nowy plan Ministerstwa Zdrowia dla szpitali, zakładający ostrzejszą kontrolę wydatków i przekształcanie oddziałów.

Sonda

Co Twoim zdaniem jest większym problemem polskich szpitali?

1 odpowiedzi