Dokumenty w aplikacji
Dane 19 mln Polaków to dopiero początek. Padła niepokojąca zapowiedź Fot. daily_creativity / Shutterstock

Nie kończy się sprawa ogromnego wycieku danych medycznych z MyDr. Odpowiedzialna za atak grupa Fingerprint zapowiedziała kolejne działania w sieci. Jej przedstawiciele twierdzą, że mają dostęp do informacji dotyczących innych podmiotów i wkrótce mogą ujawnić kolejny incydent.

REKLAMA

Kryzys po rekordowym ataku hakerskim w Polsce daleki jest od zakończenia. Odpowiedzialna za włamanie do MyDr grupa Fingerprint opublikowała nowy komunikat na platformie infosec.exchange, w którym wprost zapowiada dalsze działania hakerskie w sieci.

Fot. https://infosec.exchange/@fingerprint/117179047081732330

Wyciek danych z MyDr. Hakerzy zapowiadają kolejny, jeszcze większy

Przedstawiciele grupy Fingerprint zapewniają, że przejęte z MyDr dane nie trafią do sieci ani nie będą wystawione na sprzedaż. Według nich, choć doszło do uchybienia ze strony przedsiębiorstwa, podjęło ono właściwe kroki w odpowiedzi na ten incydent. Cyberprzestępcy dają również do zrozumienia, że mają na celowniku inne podmioty przetwarzające podobne informacje.

"MyDr popełniło błąd, ale firma bardzo dobrze poradziła sobie z tą sytuacją. Dane nie zostaną upublicznione ani sprzedane. Otrzymaliśmy oferty i przekażemy je polskim władzom. W każdym razie nie oznacza to, że MyDr było jedyną firmą posiadającą tego rodzaju dane. Wkrótce, po kontakcie z @zaufanatrzeciastrona, udostępnimy coś jeszcze większego i mamy nadzieję, że uda nam się zapobiec temu, aby kolejny wyciek trafił w ręce osób o złych zamiarach (...)" – czytamy w komunikacie.

Przypomnijmy, że wyciek danych medycznych MyDr objął bazę zawierającą numery PESEL, dane kontaktowe oraz informacje o wizytach, receptach i historii leczenia pacjentów z całego kraju. To właśnie połączenie tych kategorii informacji czyni incydent wyjątkowo niebezpiecznym. Gdy potwierdzono, że wyciekły dane Polaków w skali sięgającej nawet 19 mln osób, urzędy zanotowały lawinowy wzrost liczby wniosków o zastrzeżenie numeru PESEL.

Autor wpisu odniósł się również do zarzutów dotyczących działalności jego grupy. Podkreślił, że nie uważa jej za przestępczą, lecz za inicjatywę mającą zwracać uwagę na luki w zabezpieczeniach i poprawiać poziom cyberbezpieczeństwa w Europie. Jak zaznaczył, jest to szczególnie istotne w obliczu trwającej cyberwojny z Rosją.

"I proszę, nie nazywajcie nas przestępcami. Naszą misją jest poprawa słabego poziomu cyberbezpieczeństwa w Europie, szczególnie w czasie cyberwojny z Rosją" – można przeczytać na końcu.

Wyciek danych osobowych. Jak sprawdzić PESEL i zabezpieczyć się przed oszustami?

Zapowiedź kolejnych publikacji oznacza, że o własne bezpieczeństwo trzeba zadbać samodzielnie. Podstawowym krokiem jest zablokowanie możliwości zaciągnięcia zobowiązania na cudze dane – zastrzeż swój numer PESEL w aplikacji mObywatel, a następnie sprawdź, czy twoje informacje znalazły się w bazie. Warto też zawczasu wiedzieć, co zrobić, by nie paść ofiarą hakerów: stosować silne, unikalne hasła i uwierzytelnianie wieloskładnikowe oraz zachować czujność wobec podejrzanych SMS-ów i e-maili.

Zainteresowanie weryfikacją jest zresztą tak duże, że MyDr i wielki wyciek danych doprowadziły do kolejek na rządowej stronie bezpiecznedane.gov.pl, gdzie użytkownicy mogą sprawdzić, czy ich PESEL znalazł się wśród skradzionych rekordów.

Sonda

Czy hakerzy ujawniający luki w zabezpieczeniach mogą działać w interesie społecznym?

... odpowiedzi