
Od września na stołówkach szkolnych obowiązują nowe zalecenia Ministerstwa Zdrowia. Choć na talerzach dzieci miało być zdrowiej, rodzice odczują zmiany przede wszystkim w swoich portfelach.
Wraz z początkiem nowego roku szkolnego na stołówkach zaczęły obowiązywać nowe zalecenia Ministerstwa Zdrowia. Głównym założeniem zmian jest promowanie zdrowego stylu życia i zwiększenie udziału produktów roślinnych w diecie dzieci. Dla wielu osób samo to jest problemem. Namacalnym efektem okazał się za to wzrost cen posiłków.
Skok cen i kosztowne inwestycje
Każdy, kto stosuje zamienniki mięsa, nie powinien być zaskoczony: one kosztują więcej. W szkolnych stołówkach wzrost cen jest jednak jeszcze większy, od kilku złotych do nawet 20 zł dziennie. Dziennik "Dziennik Gazeta Prawna" szacuje, że miesięczny koszt żywienia jednego dziecka może sięgnąć 400 zł. To kolejna pozycja w budżecie rodzica, który we wrześniu i tak liczy, ile kosztuje wyprawka szkolna 2026. Natomiast samorządy i dyrektorzy placówek zostali zmuszeni do renegocjacji umów z firmami cateringowymi oraz inwestowania w sprzęt.
Przykładowo w Łowiczu cena posiłku wzrosła z 6 zł za jednodaniowy obiad do planowanych 10 zł za zestaw dwudaniowy. Jedna ze szkół po audycie musiała zakupić piec konwekcyjno-parowy.
Zgodnie z intencją przepisów rodzice powinni płacić wyłącznie za produkty (tzw. "wsad do kotła"), podczas gdy koszty przygotowania i obsługi pokrywa szkoła. W przypadku usług cateringowych zasady te nie są jednak precyzyjnie uregulowane, co prowadzi do rozbieżności.
Zobacz także
Różnice w cenach między szkołami
W kieszenie rodziców uderza brak jednolitych stawek. W warszawskiej Szkole Podstawowej nr 234 za dwudaniowy zestaw w abonamencie trzeba zapłacić 17 zł, a bez abonamentu 20 zł. Przy 20 dniach nauki różnica pomiędzy obiadem za 5,50 zł a takim za 20 zł oznacza już odpowiednio 110 i 400 zł miesięcznie.
Zjawisko widać w całym kraju – w jednej szkole kilka złotych, w innej kilkanaście, choć na talerzu ląduje podobny posiłek.
Niektóre podwyżki wynikają z przerzucenia na rodziców kosztów cateringu. Koszty utrzymania stołówek w całości spoczywają na gminach. Inny problem, jak podaje Katarzyna Maciąg, prezeska zarządu Kooperatywy Żywnościowej "Dobrze", to wprowadzenie zmian jadłospisu bez przygotowania w kuchni. Małgorzata Węgiel-Wnuk z Urzędu Miejskiego w Bytomiu wskazuje, że zmiana wymogów powinna iść w parze ze zmianą całego systemu finansowania.
Katarzyna Banul-Wójcikowska
ekspertka ds. polityk żywnościowych, Instytut Strategii Żywnościowych "Grunt"
Kontrowersje z roślinnym menu w szkołach
Nowe wymagania obowiązujące od 1 września 2026 kładą większy nacisk m.in. na obecność w szkolnych posiłkach warzyw i owoców, produktów sezonowych i roślin strączkowych. Co najmniej raz w tygodniu ma pojawić się potrawa oparta na nasionach roślin strączkowych, a w jadłospisie określono również zasady dotyczące m.in. ryb, mięsa czy zawartości cukru.
dr Ruta Śpiewak
socjolożka, badaczka w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN
Emocje po stronie dorosłych sięgnęła zenitu jeszcze przed 1 września – nasz publicysta pisał wprost, że histeria z roślinnym obiadem w szkole rozminęła się z faktami, bo bezmięsne dania od dawna są w jadłospisach stołówek.
Nowe rozporządzenie objęło zresztą nie tylko kuchnie, ale i sprzedaż na terenie placówek – choć akurat automaty z kawą w szkołach ocalone pokazują, że część pierwotnych zakazów udało się branży wynegocjować.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna






