
Unijne sankcje mogły zatrząść polskim rynkiem autogazu, ale czarny scenariusz się nie ziścił. Za to mamy zwrot ku lepszemu. Udział rosyjskiego LPG spadł z 44 do 13 proc., a lukę wypełniły dostawy z północy i zachodu. W ten sposób Polska odwraca się od Rosji, która od 2022 roku prowadzi pełnoskalową wojnę przeciw Ukrainie.
Sankcje na import gazu płynnego z Rosji miały być dla polskiego rynku sprawdzianem. Raport Polskiej Organizacji Gazu Płynnego (POGP) pokazuje jednak, że czarne scenariusze się nie sprawdziły. Polska przeprowadziła najbardziej radykalną zmianę kierunków dostaw w historii, unikając przestojów i skoków cen.
Rosyjski gaz w odwrocie
Zmiana w strukturze importu zeszła się w czasie z wysokim popytem na paliwo. Łączne zużycie LPG w Polsce sięgnęło 2,45 mln ton (wzrost o 0,2 proc. r/r). Wolumen importu z Rosji skurczył się z 1,1 mln ton do 300 tys. ton – dawniej rosyjskie LPG stanowiło 44 proc. importu, a obecnie to ledwo 12,6 proc. Polskie zakłady pokryły 18,4 proc. zapotrzebowania, a reszta pochodzi z nowych kierunków.
Luka po rosyjskim surowcu została błyskawicznie wypełniona. Głównym wygranym tej rewolucji okazała się Szwecja, która stała się dostawcą numer jeden, odpowiadając za ponad 25 proc. całego importu LPG do Polski.
Wzrosło również znaczenie dostaw z Norwegii, Wielkiej Brytanii, USA oraz Niderlandów. Za to Polska nie sprowadza obecnie gazu z Zatoki Perskiej.
Przejście z transportu kolejowego ze Wschodu na dostawy morskie wymagało gruntownej przebudowy całego łańcucha dostaw. Jak podkreśla Bartosz Kwiatkowski, dyrektor generalny POGP, była to najbardziej drastyczna zmiana w historii branży
Zobacz także
Zawirowania cenowe
Napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie nie słabną, a w Europie znów narastają obawy o wzrost cen gazu i ponowny skok inflacji. Ostatnie rynkowe wahania to bezpośrednia reakcja na wzajemne ataki na tankowce ze strony USA i Iranu. To zresztą ten sam mechanizm, przez który ceny paliw znów biją po kieszeniach.Przez Cieśninę Ormuz przepływa około 20 proc. globalnych dostaw ropy i gazu, więc każde zakłócenie w regionie natychmiast przekłada się na notowania surowców.
Sytuację potęguje stan europejskich rezerw. Jak podają media na podstawie wyliczeń organizacji Gas Infrastructure Europe, zapasy gazu ziemnego w magazynach Unii Europejskiej wynoszą obecnie 66,6 proc., wobec 5-letniej średniej sięgającej 83,2 proc. W Niemczech magazyny są zapełnione zaledwie w 54,2 proc., co oznacza, że rezerwy u naszego sąsiada znalazły się na rekordowo niskim poziomie.
A jak na tym tle wypada Polska? Wręcz jest bardzo dobrze przygotowana. Dzięki zaangażowaniu przedsiębiorców proces przebudowy łańcucha dostaw gazu przebiegł bez konsekwencji dla kierowców, a ceny – po chwilowych zawirowaniach – szybko się ustabilizowały. Obecny poziom zapełnienia krajowych magazynów gazu sięga aż 93,9 proc., co jest wynikiem bardzo bliskim naszej 5-letniej średniej (94,9 proc.).






