przemysław kral na tle logo zondacrypto
Taśmy Zondacrypto ponoć jednak istnieją. logo zondacrypto

Powracam na InnPoland do tematu afery Zondacrypto. Jak przekazał właśnie Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy Wirtualnej Polski, tzw. taśmy dotyczące afery tej upadłej giełdy kryptowalut istnieją. Tyle że mają one uderzać nie w PiS, a w polskie służby, kierowane przez Tomasza Siemoniaka. Poprosiliśmy o komentarz tego ostatniego.

REKLAMA

Niemal każdy dzień przynosi nowe wiadomości dotyczące afery Zondacrypto. Od tygodni media informują o istnieniu tzw. taśm Przemysława Krala. Okazuje się, że te faktycznie mogą istnieć, tyle że wcale nie uderzają w polityków PiS, jak sugerowano wcześniej.

Taśmy Zondacrypto

Wiosną tego roku Zondacrypto przestała wypłacać swoim klientom ich środki – zarówno kryptowaluty, jak i polskie złotówki. Ostatecznie cała giełda zakończyła działalność. Jak wynika z dokumentów służb Estonii, mogła mieć problemy finansowe już pod koniec 2022 r.

Jak zresztą przyznał sam Przemysław Kral, który zarządzał całym projektem, już w momencie, gdy przejmował go od Sylwestra Suszka, swojego poprzednika, wiele wskazywało na to, że nie będzie łatwo. Suszek miał mu nie przekazać kluczy prywatnych do portfela z 4500 bitcoinami, które stanowiły zabezpieczenie finansowe firmy.

Jakimś jednak cudem giełda dotrwała do 2026 r., choć wiele wskazuje na to, że przez całe lata mogła finansować swoją działalność za pomocą środków klientów. Gdy wpłaty tych ostatnich zmniejszyły się w wyniku bessy na rynku kryptowalut, a następnie nagłośnienia problemów z wypłatami części użytkowników, cały system Zondacrypto się rozsypał.

Sprawę dokładniej przeanalizowałem wraz z Anną Dryjańską na kanale YouTube naTemat.

Taśmy Krala uderzają, ale nie w PiS?

Od tygodni media podają, że istnieją rzekomo nagrania, na których słychać rozmowy Krala z politykami z PiS. Pojawia się sugestia, że chodzi m.in. o kogoś z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego.

Zupełnie inne światło na sprawę rzucił w środę Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy Wirtualnej Polski. Jak podał na swoim nagraniu, "taśmy" istnieją, ale stanowią problem dla polskich służb i Tomasza Siemoniaka, członka Rady Ministrów i Koordynatora Służb Specjalnych.

Na nagraniu słychać ponoć rozmowę funkcjonariusza katowickiej delegatury ABW z księgową Zondacrypto. Ten pierwszy miał telefonicznie próbować przekonać ją do współpracy ze służbami. Całą rozmowę udało się kobiecie zarejestrować. "Taśmą" miał potem dysponować Kral.

Siemoniak komentuje

Redakcja InnPoland skontaktowała się w tej sprawie z Tomaszem Siemoniakiem, który przekazał nam, że "służba działała w ramach prawa" i "w żaden sposób to nikogo ze służb nie obciąża".

Sprawę skomentował również Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych.

"Warto dodać, że sprawa nagrania rozmowy funkcjonariusza z pracownikiem Zondacrypto była w kwietniu br. przedmiotem zainteresowania Komisji Służb Specjalnych. Po zbadaniu sprawy w maju br. ABW udzieliła odpowiedzi Komisji, że dokonano kontroli i nie stwierdzono nieprawidłowości w zakresie legalności i celowości działań podejmowanych przez funkcjonariusza. Tyle na temat nadzwyczajnego odkrycia "uderzającego" i "obciążającego" jednej z redakcji" – czytamy w jego poście na X.

Skala sprawy sprawia, że emocje po obu stronach politycznej barykady są ogromne. Nie bez powodu Tusk uderza ws. Zondacrypto: jego zdaniem to "największa afera w historii". Wątków politycznych w tej sprawie jest sporo – choćby ten, w którym Marcinkiewicz uderza w Ziobrę w kontekście 450 tys. zł dla fundacji związanej z byłym ministrem sprawiedliwości.

Sonda

Czy wierzysz, że "taśmy Krala" istnieją?

... odpowiedzi