
Drożyzna pod Tatrami wypycha Polaków za granicę. W austriackich Alpach nie ma zatorów na szlakach, a ceny w schroniskach czy kempingach potrafią zawstydzić Podhale.
Wysokie ceny w Zakopanem nikogo już nie dziwią. Pod Tatrami pogoń za zyskiem dawno zepchnęła autentyczny górski klimat na dalszy plan, ustępując miejsca wszechobecnej komercji. Prawdziwym zaskoczeniem okazuje się jednak porównanie wydatków turystów z tymi, które ponieśliby za granicą – rachunek za obiad w alpejskim schronisku potrafi dziś kosztować niemal tyle samo, co posiłek na polskich szlakach.
Alpy bez tłumów. Polacy znaleźli sposób na tańszy urlop
Pod koniec sierpnia dziennikarka naTemat Klaudia Zawistowska wyruszyła w austriackie Alpy, obierając za bazę wypadową Schladming. Na kanale "kierunek:PODRÓŻE" w serwisie YouTube zrelacjonowała już swoją pierwszą wyprawę, przekonując, że w Zakopanem i Karpaczu powinni uczyć się od Austriaków.
Opisała też działanie lokalnej karty turystycznej, która pozwala wyraźnie obniżyć wydatki na atrakcje, w tym na wjazd kolejką linową na Planai. Opcji na tańszy urlop w Austrii jest tam jednak znacznie więcej.
W trakcie trekkingu szlakiem jezior w rejonie schroniska Hans-Wödl-Hütte (1533 m n.p.m.) autorka spotkała rodaków spędzających w Styrii aż dwutygodniowy urlop. Dlaczego postawili właśnie na tę okolicę? Zauroczyła ich już rok wcześniej podczas postoju w trasie do Włoch.
Nie są wyjątkiem, bo jak pokazują paragony grozy w Zakopanem, turyści piją grzańca i rezerwują loty do Włoch, szukając tańszych alternatyw. Kluczem do budżetowego wyjazdu okazał się nocleg: za domek na kempingu na 14 dni zapłacili zaledwie 1500 zł. Taka oszczędność dała im pełną swobodę przy regularnych wizytach w alpejskich restauracjach i schroniskach.
Zobacz także
Ceny w alpejskim schronisku zaskakują
Różnica cenowa robi wrażenie.
– Za domek na kempingu z wyposażoną kuchnią na pełne dwa tygodnie zapłacili 1500 zł. Nie wiem, czy w szczycie sezonu pod Tatrami w ogóle da się jeszcze znaleźć cokolwiek w takiej cenie – komentuje Zawistowska.
Łatwiej także wypocząć, gdy po piętach nie depczą tłumy turystów.
– Tutaj jest o niebo lepiej. Trochę turystów jest, ale nieporównywalnie mniej niż w Tatrach – podsumowuje dziennikarka naTemat w swoim materiale. Na alpejskich ścieżkach nie ma mowy o zatorach, przepychankach czy staniu w tasiemcowych kolejkach do łańcuchów, które w sezonie stały się zmorą polskich szlaków. Choć w Styrii wciąż można spotkać innych wędrowców, ruch rozkłada się równomiernie, co pozwala na autentyczny kontakt z naturą i wędrówkę we własnym tempie, bez wszechobecnego zgiełku znanego z Krupówek czy Morskiego Oka.
Pod Tatrami do tłumów dochodzą jeszcze rosnące koszty. Wciąż wraca temat, jakim jest podatek od turystów w Zakopanem, gdyż, jak pisaliśmy jakiś czas temu, radni wnosili o kolejną opłatę dla odwiedzających region.
Prawdziwym zaskoczeniem okazały się jednak ceny w lokalnej gastronomii. Lokale w popularnych turystycznie punktach zazwyczaj windują stawki, ale alpejskie schronisko nad malowniczym jeziorem pozytywnie wyróżniało się na tle polskich realiów, zwłaszcza biorąc pod uwagę widok rozciągający się z tarasu.
– Sznycel po wiedeńsku z frytkami kosztuje 14,90 euro (około 65 zł). Jak na tak popularne miejsce turystyczne, to naprawdę bardzo dobra cena – ocenia dziennikarka naTemat.
Podobne wnioski płyną z międzynarodowych porównań, gdzie np. nawet Niemcy potrafią być tańsze od Polski – to dziś nie tylko nagłówek, ale realny trend, który dostrzegają także polscy turyści.
Wszystkie szczegóły wyprawy, porównania cen oraz pełną relację wideo z alpejskich szlaków można obejrzeć na kanale "kierunek:PODRÓŻE" w serwisie YouTube.
Czy uważasz, że Zakopane robi się za drogie dla turystów?
... odpowiedzi





