
Zbiórka podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta stolicy zakończyła się niepowodzeniem. Rafał Trzaskowski zapowiada kontynuację prac i dialog z krytykami.
Politycznego trzęsienia ziemi w stolicy nie będzie. Chociaż sam krytykuję Rafała Trzaskowskiego np. w sprawie hulajnóg, spokój oszczędzi budżetowi miasta zbędnych wydatków. Referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy oficjalnie się nie odbędzie – organizatorom nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów w wyznaczonym dwumiesięcznym terminie.
Rafał Trzaskowski: Pracujemy dalej dla wszystkich
Do sprawy odniósł się prezydent Warszawy, dziękując mieszkańcom za zaufanie oraz deklarując chęć dalszej pracy nad rozwojem stolicy. Podkreślił, że przed nim jeszcze ponad dwa lata kadencji na realizację projektów popieranych przez większość Warszawiaków.
Na platformie X polityk zwrócił się również bezpośrednio do osób, które podpisały się pod wnioskiem o referendum:
"Chcę też zapewnić wszystkich, którzy pod tą inicjatywą się podpisali, a których krytyczny stosunek do mojej prezydentury wynika z troski o nasze wspólne miasto – będę robił wszystko, żebyście także Państwo mieli w nadchodzących latach dużo powodów do dumy i satysfakcji z tego, jak rozwija się Warszawa" – zadeklarował Trzaskowski.
Prezydent dodał, że podczas licznych spotkań wysłuchał opinii o tym, co mieszkańcom podoba się w mieście, a co wymaga poprawy. Wszystkie te głosy mają zostać uwzględnione w dalszych działaniach ratusza.
Prezydent podziękował pracownikom miejskim za ich codzienną pracę. "A skoro możemy, to pracujemy dalej. Budujemy Warszawę dla wszystkich. Po prostu" – podsumował włodarz stolicy.
Zobacz także
Warszawa. Stabilność i kontynuacja projektów
Brak referendum w Warszawie to ważny sygnał dla miejskiej gospodarki. Uniknięcie politycznego pata oznacza brak przestojów w decyzjach budżetowych oraz płynną realizację inwestycji infrastrukturalnych i transportowych.
Jak pisał Konrad Bagiński w InnPoland, "Stołeczna Operacja Referendalna" mogła wygenerować nawet 12 mln zł wydatków. Po pierwsze: sama organizacja i przeprowadzenie referendum to byłoby orientacyjne od 5 do 7 mln zł. Pieniądze poszłyby na wydruk i transport kart do głosowania, diety dla członków komisji obwodowych, wynajem, ochronę i przystosowanie lokali wyborczych... a mówimy w końcu o dużej metropolii.
Podobnie kosztowne byłyby kolejne wybory na prezydenta miasta, które w Warszawie generują 4 do 6 mln zł kosztów.
"Dla porównania: w mniejszym o połowę od Warszawy Krakowie organizację głosowania odwoławczego oszacowano na około 4 mln zł. Trzynaście lat temu organizacja głosowania w sprawie (nieudanego) odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz kosztowała budżet stolicy ok. 2,5–3 mln zł. Biorąc pod uwagę inflację, skok stawek diet dla członków komisji oraz koszty druku, dzisiejsza kwota byłaby co najmniej dwukrotnie wyższa" – pisał w InnPoland Konrad Bagiński.
Brak referendum w Warszawie:
... odpowiedzi






