
Skierniewice to miasto pełne kolorów i smaków. Jego ulice wypełniają kolorowe kwiaty i soczyste owoce. Zieleń jest tutaj niemal częścią miejskiego krajobrazu, a związki Skierniewic z ogrodnictwem i sadownictwem sięgają wielu lat. Miasto ma do zaoferowania jednak znaczniej więcej. Co warto zobaczyć tutaj podczas wycieczki? Zgadliście: nie zabraknie wątku Wokulskiego z "Lalki".
Skierniewice leżą mniej więcej 70 kilometrów od Łodzi. To blisko 50-tysięczne miasto z ponad 560-letnią historią. Przez lata było ważnym ośrodkiem administracyjnym i sądowniczym, a jego współczesne oblicze mocno związane jest z ogrodnictwem. Właśnie tutaj działa Instytut Ogrodnictwa, a we wrześniu odbywa się Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw, które przyciąga do miasta setki tysięcy osób. W 2026 roku odbyła się już 49. edycja imprezy.
To następne miasto, które odwiedzam w poszukiwaniu ciekawych miejsc w Polsce. Z każdym kolejnym widzę, że nasz kraj ma cudowną kulturę i naprawdę wiele do zaoferowania. Skierniewice mają swój charakter i kilka naprawdę ciekawych zakątków. Zresztą sami zobaczcie.
1. Dworzec w Skierniewicach. Po obejrzeniu "Lalki" na Netfliksie musiałem tutaj zajrzeć
Pierwszym punktem mojej wycieczki był dworzec. I nie był to przypadkowy wybór. Niedawno obejrzałem na Netfliksie nową wersję "Lalki" i uznałem, że to całkiem dobry moment, żeby przypomnieć sobie miejsce, które w powieści Bolesława Prusa odegrało bardzo ważną rolę. Skierniewicki dworzec powstał w latach 1874-1875 i do dzisiaj robi wrażenie charakterystyczną ceglaną architekturą. Budynek został zniszczony podczas I wojny światowej, a później odrestaurowany.
Na pierwszym peronie stoi Stanisław Wokulski. W powieści to właśnie w Skierniewicach bohater wysiada z pociągu po tym, jak dowiaduje się o romansie Izabeli Łęckiej. Wokulski chce popełnić samobójstwo, ale zostaje uratowany przez kolejarza Wysockiego. Pomnik odsłonięto w 2010 roku, a na surducie Wokulskiego znajduje się nawet specjalne miejsce na miłosne liściki.
Jeśli ktoś po obejrzeniu "Lalki" w kinie lub na Netfliksie chce zobaczyć miejsce związane z losami Wokulskiego, lepszego punktu w Polsce chyba nie znajdzie.

2. Dworek Konstancji Gładkowskiej. Mieszkała tutaj młodzieńcza miłość Chopina
Kolejnym miejscem, do którego postanowiłem ruszyć podczas swojego spaceru był niewielki drewniany dworek przy ulicy św. Floriana. To jeden z najstarszych zachowanych drewnianych budynków w Skierniewicach. Jego najbardziej znaną lokatorką była Konstancja Gładkowska.
Kobieta była polską śpiewaczką operową. Na scenie Opery Warszawskiej debiutowała w 1830 roku. Podczas swojego pierwszego występu wykonała arię z opery Agnese Ferdinanda Paëra pt. "Oh quante lagrime per te versai".
Okazuje się, że Gładkowska była młodzieńczą miłością Fryderyka Chopina. Poznali się w 1829 roku w Warszawie, gdzie oboje kształcili się muzycznie. Kompozytor bardzo się nią zauroczył. Wspominał o tym, że jest jego muzą i pisał o niej jako o swoim "ideale". Ich relacja jednak nie trwała długo. W 1832 roku śpiewaczka wyszła za mąż za Józefa Grabowskiego.
Po śmierci męża 1878 roku Gładkowska przeniosła się właśnie do Skierniewic i spędziła tutaj ostanie lata swojego życia. Dzisiaj dworek jest oddziałem Muzeum Historycznego Skierniewic. Po generalnym remoncie obiekt ponownie otwarto dla zwiedzających, a od grudnia 2025 roku można oglądać tutaj stałą wystawę poświęconą Gładkowskiej. W środku poznajemy jej życie, działalność i historię związku z Chopinem.
3. Pałac Prymasowski. Skierniewice były kiedyś rezydencją najważniejszych duchownych w Polsce
Z dworku ruszyłem dalej w stronę Pałacu Prymasowskiego. To jeden z najważniejszych zabytków miasta. XVIII-wieczny pałac był rezydencją arcybiskupów gnieźnieńskich, a przez lata gościli tutaj również przedstawiciele władz państwowych i monarchowie. Dzisiaj pałac jest siedzibą Instytutu Ogrodnictwa.
W 1884 roku odbyło się tutaj spotkanie trzech cesarzy: Aleksandra III, Wilhelma I i Franciszka Józefa I. Był to tzw. "Zjazd Czarnych Orłów". Każdy z mężczyzn reprezentował kraje zaborcze. Celem było odnowienie porozumienia między trzema mocarstwami, które podzieliły Polskę. Ich przywódcy chcieli w ten sposób pokazać, że ich relacje pozostają dobre.
Spotkanie miało przede wszystkim charakter polityczny i dyplomatyczny. Skierniewice znalazły się na kilka dni w centrum europejskiej polityki, choć wydarzenie nie przyniosło przełomowych decyzji dotyczących przyszłości Polski. Dlaczego odbyło się akurat tutaj? Miasto miało bardzo dobre połączenie kolejowe. Leżało na ważnej trasie, która umożliwiała łatwy dojazd z Petersburga, Berlina i Wiednia.
4. Park Miejski. Są tutaj rzeźby, mostki i ogród jak z dawnej rezydencji
Jeżeli jesteście już przy Pałacu Prymasowskim, nie ma sensu od razu stamtąd uciekać albo wracać do samochodu. Tuż obok znajduje się Park Miejski, który jest dobrym miejscem na spokojny spacer. Jego centralnym punktem jest ogród w stylu francuskim, nawiązujący do dawnego założenia otaczającego rezydencję arcybiskupów gnieźnieńskich. Są tutaj malownicze mostki oraz rzeźby rozmieszczone w różnych częściach parku.
Park jest ciekawy również dlatego, że można tutaj trochę odpocząć od zabytków i historii. Są alejki dla spacerowiczów, rowerzystów i rolkarzy, a po zmroku park zyskuje dzięki iluminacji świetlnej. Jeśli traficie do Skierniewic z dziećmi, znajdziecie tutaj również plac zabaw. Ja potraktowałbym to miejsce po prostu jako spokojniejszy etap spaceru po mieście.

5. Muzeum Historyczne Skierniewic. Tutaj można zobaczyć, jak zmieniało się miasto
Na koniec zostawiłem Muzeum Historyczne Skierniewic przy ulicy Batorego. Placówka działa w zabytkowym budynku dawnego zespołu koszar armii rosyjskiej, wzniesionym w 1890 roku. Sam budynek ma więc własną historię, którą możemy poznać zanim jeszcze zaczniemy oglądać znajdujące się w nim zbiory.
W muzeum znajdziemy wystawę poświęconą dziejom Skierniewic, a placówka prowadzi również Archiwum Cyfrowe Skierniewic. Właśnie tutaj można lepiej zrozumieć, dlaczego miasto przez lata było związane nie tylko z ogrodnictwem, tak jak obecnie, ale też z administracją i sądownictwem.
Historia skierniewickiego sądownictwa sięga XIX wieku, kiedy po utworzeniu powiatu w mieście działał między innymi sąd pokoju. Ale o tym dowiesz się więcej, gdy odwiedzisz to miejsce.
Zobacz także
Skierniewice mają też własną szarlotkę. Skierlotka to lokalny smak miasta
Po każdym moim spacerze przypominam wam, że warto byłoby coś zjeść. Będąc w Skierniewicach, warto spróbować Skierlotki. Nazwa nie jest przypadkowa. To lokalna odmiana szarlotki przygotowywana z jabłek, czyli produktu mocno związanego z ogrodniczą i sadowniczą tradycją miasta. Sama nazwa "Skierlotka" została zarejestrowana jako znak towarowy. Według niektórych doniesień, jej oryginalna receptura jest ściśle chroniona.
Osobiście widziałem jej kilka wersji. W lokalnych przepisach pojawia się kruche ciasto, jabłka i między innymi pianka z białek. Wypiek jest bliski klasycznej polskiej szarlotce, ale ma swój skierniewicki sznyt. I chyba trudno wymyślić lepszy deser na koniec wycieczki po mieście, które od lat żyje wokół sadownictwa i ogrodnictwa.

Skierniewice są jednym z tych miast, które najlepiej poznaje się bez pośpiechu. Jeśli traficie tutaj we wrześniu, możecie zobaczyć zupełnie inne oblicze miasta. Każdego roku odbywa się tutaj Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw. Wtedy miasto wypełnione jest paradami, wystawami, targami, koncertami i setkami tysięcy gości. Jest to ogromne wydarzenie na skalę tego regionu, a może nawet i Polski.
Jeśli więc szukacie pomysłu na jednodniową wycieczkę między Warszawą a Łodzią, ja dałbym Skierniewicom szansę. Wystarczy krótki spacer, żeby szybko przekonać się, że za ogrodniczą wizytówką miasta kryje się znacznie więcej.
Czy chcesz odwiedzić Skierniewice?
... odpowiedzi






