Kobieta trzyma współczesną urnę na tle starego cmentarza.
Rząd ma pracować nad zmianami w prawie pochówku, umożliwiającymi m.in. trzymanie urn z prochami w domach bliskich. Fot. Andrea Izzotti/Pixel-Shot/Shutterstock

Resort rozwoju szykuje liberalizację zasad pochówku, otwierając drogę do tańszych i elastycznych form pożegnania bliskich. Być może w końcu doczekamy się zmiany w przepisach z 1959 roku.

REKLAMA

Polskie prawo funeralne od dziesięcioleci pozostaje jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Głównie z powodu zacofania. Obowiązujące normy opierają się na ustawie z 31 stycznia 1959 roku, która ma swoje korzenie jeszcze w 1932 roku. Po kremacji nie wolno legalnie rozsypać prochów w morzu, lesie ani ogrodzie, a trzymanie urny w mieszkaniu lub pochowanie jej na prywatnej posesji jest zabronione. A w ogóle to nawet nie ma definicji samej urny. Jak informuje RMF FM, rząd szykuje znaczną liberalizację przepisów.

Urna w salonie i rozsypywanie prochów

Projekt przygotowywany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma zakładać zerwanie z dotychczasowymi ograniczeniami form pochówku. Nowelizacja może umożliwić bliskim przechowywanie urny z prochami w domu oraz ich rozsypywanie w miejscach ważnych dla zmarłego (z wyłączeniem obszarów chronionych, jak parki narodowe).

Przepisy mają także usankcjonować tworzenie przedmiotów pamięci, w tym wtapianie części prochów w biżuterię. Dla resortu rozwoju zmiany nie są "rewolucyjne" – podobne regulacje funkcjonują od dawna w wielu krajach Europy oraz w USA. We wtorek 27 października projektem zajął się zespół ds. programowania prac rządu.

Nie mówiąc o tym, że w Polsce można legalnie kupić urnę czy biżuterię pamięci, a egzekwowanie zakazu ich przechowywania w domach jest symboliczne. Kiedy rozmawiałem z ekspertkami z branży pogrzebowej, zwracały uwagę, że prawo jedno, a zwyczaje ludzi sobie. Cicha rewolucja na cmentarzach trwa i od kilku lat trumny ustępują popularnością właśnie urnom.

Więcej ogrodów pamięci

Drugim filarem zmian ma być rozwój tzw. ogrodów pamięci na cmentarzach. To strefy, w których rezygnuje się z tradycyjnych nagrobków i indywidualnych tablic, a prochy składa się w urnach biodegradowalnych lub rozsypuje na trawie. Pierwszy taki ogród powstał niedawno w podwarszawskim Antoninowie. W Krakowie z kolei powstała ekologiczna kwatera "Drzewa Pamięci" w Podgórkach Tynieckich. Tamtejsze "ekogroby" są indywidualnie oznakowane.

Z perspektywy konsumenta to nie tylko likwidacja archaizmów w ustawie, ale i istotna zmiana ekonomiczna. Tradycyjna kwatera cmentarna wiąże się z opłatami na 20 lat (tzw. pokładne) oraz wydatkiem na pomnik z granitu rzędu kilku lub kilkunastu tysięcy złotych. Ogrody pamięci oraz możliwość zabrania urny do domu, znoszą te koszty, oferując tańszą i ekologiczną alternatywę. Jest to tym bardziej istotne, kiedy zasiłek pogrzebowy ledwo wystarcza na tradycyjny nagrobek.

Zielone światło od Ministerstwa Zdrowia

Równolegle w Senacie toczy się dyskusja nad petycją zakładającą wyznaczanie przez samorządy miejsc dozwolonego rozsypywania prochów (np. przy akwenach czy w lasach). Głos zabrało Ministerstwo Zdrowia, potwierdzając, że rozsypywanie prochów po kremacji nie stwarza zagrożenia epidemiologicznego ani sanitarnego.

Do uregulowania pozostają jeszcze kwestie porządku publicznego i zagospodarowania przestrzeni. Nowe przepisy pozwolą jednak zdjąć z rodzin presję kosztownych, archaicznych wymogów i oddadzą im prawo do decydowania o kształcie pożegnania bliskich.

Źródło: RMF FM.