Rząd chwali się pędzącą gospodarką. BCC: kwitnąca gospodarka to efekt pracowitości przedsiębiorców

Arkadiusz Przybysz
Ubiegły rok był rekordowy jeśli dochodzi o wzrost PKB, wpływy z podatków czy rentowność firm. Jak powiedział szef Business Center Club, przyczyną takiego stanu rzeczy jest pracowitość polskich przedsiębiorców.
Marek Goliszewski, prezes Business Center Club przekonuje, że dobre wskaźniki gospodarcze zawdzięczamy pracowitości przedsiębiorców fot. youtube.com / Business Center Club
– Kwitnąca gospodarka to efekt pracowitości przedsiębiorców i dobrej koniunktury – powiedział w sobotę podczas Gali Liderów Polskiego Biznesu prezes Business Centre Club Marek Goliszewski cytowany przez PAP.

Wyzwaniem dla przedsiębiorców, zdaniem Goliszewskiego, jest aktualny rynek pracy. Coraz więcej przedsiębiorstw ma problem ze znalezieniem pracowników. W tej chwili bez pracy jest około miliona Pplaków. Brak rąk do pracy w niektórych branżach doskwiera na tyle, że zaczyna odstraszać to potencjalnych inwestorów.

Goliszewski: Przestańcie ręcznie sterować gospodarką
Goliszewski zaapelował do rządu, by przestał ręcznie sterować gospodarką. Chciałby także, by rząd wypracował porozumienie podatkowe z przedsiębiorcami. Miałoby ono polegać na obniżeniu stawek CIT.


Przedsiębiorcom przeszkadzać mogą za to coraz wyższe skłądki na ZUS. W ciągu ostatnich 10 lat wzrosły one o 55 proc. - policzył portal mambiznes.pl. Od 2019 roku przedsiębiorcy będą musieli wysupłać miesięcznie na ten cel ponad 1300 zł.

Rząd obiecywał ulżenie przedsiębiorcom, w praktyce na zniżki mogą liczyć tylko rozpoczynający działalność biznesową. Tzw. „Mały ZUS” ma wesprzeć osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, której miesięczne przychody nie przekroczą w 2018 r. kwoty 5250 zł.

Morawiecki: My znamy się na gospodarce
Rząd nie ma problemów, żeby sobie przypisać sukcesy polskiej gospodarki. – Boją się, bo wiedzą, że nie znają się na gospodarce, że kto jak kto, ale my się znamy dużo lepiej, a oni się tak znają, jak wilk na diecie wegetariańskiej, albo ten sandomierski ojciec Mateusz na samochodach. A my bardzo dobrze wiemy, jak negocjować w UE, żeby uzyskać to, co uzyskaliśmy – mówił premier Morawiecki na spotkaniu w Sandomierzu.

Rząd chwalił się także przez 11 miesięcy nadwyżką budżetową. Wszystko runęło jak domek z kart, kiedy okazało się, że w grudniu trzeba było przesunąć wszystkie wydatki. Okazało się, że słynna nadwyżka w wysokości 11 mld złotych, jaką zanotowano w polskim budżecie na koniec listopada 2018 roku jest nie do końca prawdziwa - powstała dzięki przesuwaniu wydatków.