Pół tysiąca pasażerów PKP Intercity wyproszono z pociągu. Zostali na środku pola

Patrycja Wszeborowska
Około 500 pasażerów PKP Intercity jadących 5 maja ze Lwowa do Przemyśla w środku podróży zostało wyproszonych z pociągu z powodu torby, do której nikt nie chciał się przyznać. Ludzie, w tym rodziny z małymi dziećmi, wysiedli na zalaną wodą i błotem stację w Medyce, po czym na własną rękę szukali transportu zastępczego.
Pasażerowie PKP Intercity jadący ze Lwowa do Przemyśla zostali wyproszeni z pociągu z powodu bezpańskiej torby. W błocie przedzierali się do taksówek. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Bezpański bagaż
Feralną podróż opisał portal rynek-kolejowy.pl, którego dziennikarz był jednym z pasażerów pociągu. Gdy na przejściu granicznym w Medyce straż graniczna odkryła w pierwszym wagonie bagaż, do którego nikt z pasażerów nie chciał się przyznać, zdecydowano o ewakuacji całego pociągu.

Pasażerowie wylegli na zalany deszczem peron. Po 10 minutach stania w ulewie, straż przeprowadziła ich obok wagonu, w którym mogła znajdować się bomba.

– Trudno mieć o to pretensje do strażników – z peronu nie ma bowiem innego wyjścia. Ewakuacja wyglądała jednak naprawdę źle: w przejściu przez tory z ciężkimi bagażami, a także z wózkami z dziećmi w środku pasażerom nie pomógł nikt. Brodzili oni chwilami po kostki w błocie i wodzie, na co patrzyli funkcjonariusze SOK i SG – wspomina autor.


Brak pomocy
Co więcej, PKP Intercity nie zorganizował żadnej komunikacji zastępczej ani nie przychylił się do próśb pasażerów w sprawie wstrzymania pociągów z Przemyśla do innych lokalizacji, do których zmierzali pasażerowie. Wydzwaniającym na infolinię pasażerom odpowiadano, że taką prośbę musi wystosować ukraiński konduktor.

Sfrustrowani ludzie na własną rękę wzywali taksówki, busy i łapali „stopa”. Część dotarła do miejsc przeznaczenia nawet 12 godzin później. Pasażerowie będą mogli dochodzić od PKP Intercity zadośćuczynienia.

To nie pierwszy raz, gdy polski przewoźnik dał plamę podczas przejazdów. Ostatnio w INNPoland.pl pisaliśmy o wstrzymanej przedsprzedaży biletów z powodu pękających składów Dart Pesy.

Głośna była też sprawa niepełnosprawnych pasażerek, które nie mogły wejść do pociągu Pendolino ze względu na "wewnętrzne procedury" obsługi, która ostatecznie odmówiła pomocy kobietom.

Stanowisko PKP
W odpowiedzi na nasze zapytanie o komentarz sytuacji PKP Intercity odpowiedziało, że dany pociąg był pociągiem ukraińskim, a co za tym idzie był uruchamiany i obsługiwany przez drużynę Kolei Ukraińskich.

– Największym utrudnieniem w organizacji zastępczej komunikacji autobusowej był brak wiążących informacji ze strony Straży Granicznej czy ukraińskiego przewoźnika dotyczących godziny zakończenia prac związanych ze sprawdzaniem pociągu. Należy przy tym pamiętać, że okres majówki, a w tym niedziela, dodatkowo uniemożliwiały pozyskanie autokarów, w tym w liczbie pozwalającej przewieźć ponad pół tysiąca pasażerów – tłumaczy PKP.

Przewoźnik zapewnia, że jest mu "niezmiernie przykro z zaistniałej sytuacji". Przypomina również, że pasażerowie mają możliwość złożenia reklamacji. Odpowiednie formularze i więcej informacji na temat reklamacji można znaleźć na stronie internetowej PKP Intercity: https://www.intercity.pl/pl/site/dla-pasazera/informacje/reklamacje-i-skargi/podstawowe-informacje-na-temat-rozpatrywania-skarg,-reklamacji-i-wnioskow.html.