Od września w Polsce może nie być mandatów. Wszystko przez wpadkę z przepisami

Konrad Bagiński
Rząd ma coraz mniej czasu na nowelizację rozporządzenia dotyczącego wystawiania mandatów. Jeśli sobie o tym w porę nie przypomni, od września nie dostaniemy mandatu za łamanie przepisów drogowych, picie piwa w parku czy ufajdanie trawnika psią kupą.
Jeśli rząd nie pójdzie po rozum do głowy, od września nikt nie wypisze nam mandatu Foto: Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Bloczki mandatowe
O sprawie pisze serwis Forsal.pl. Okazuje się, że to już kolejny bój armii urzędników z nieszczęsnymi bloczkami mandatowymi. Rok temu ktoś nie wziął pod uwagę faktu, że policjanci coraz częściej przyjmują płatność za wykroczenie za pomocą terminala płatniczego.

Wtedy okazało się, że służby mają kilkaset tysięcy bloczków mandatowych, których nijak nie dadzą rady wystawić przed upływem terminu ich ważności. Problem w końcu został zażegnany – rozporządzenie odpowiedniego ministra oddaliło wizję wyrzucenia w błoto setek tysięcy złotych.


Termin zapłaty mandatu
Teraz sytuacja się powtarza, inne są jedynie szczegóły. Rządowe rozporządzenie z maja tego roku (będące konsekwencją zmian w Kodeksie wykroczeń) wydłuża termin do zapłaty mandatu z 7 na 14 dni. Taka informacja musi się znaleźć na mandacie.

Trzeba tam też znaleźć miejsce na adnotację, iż płatność można zrealizować za pomocą karty albo "innego instrumentu płatniczego". Takie przepisy będą obowiązywały już od września i od tego miesiąca policja czy straż miejska musi przejść na nowe bloczki mandatowe.

Sęk w tym, że... nikt ich jeszcze nie zamówił. A to nie jest taka prosta sprawa. Trzeba rozpisać przetarg, wyłonić zwycięzcę, rozpatrzyć odwołania, zlecić produkcję i rozesłać bloczki do odpowiednich służb. To w zasadzie nie do zrealizowania w niecałe dwa miesiące. W Polsce zamawianiem bloczków dla służb zajmuje się Izba Skarbowa w Opolu.

Oczywiście trzeba byłoby też zebrać od wszystkich służb dotychczas używane bloczki mandatowe, a następnie je zniszczyć. Taka operacja musi odbyć się pod odpowiednim nadzorem, a jej koszty sięgają tysięcy złotych.

Wpływy z mandatów
Czy jest jakieś rozwiązanie tej sytuacji? Owszem – znowu spodziewana jest interwencja rządu, który kolejnym rozporządzeniem może wydłużyć okres stosowania starych bloczków mandatowych. Na razie nie wiadomo, ile ich zostało i czy ich wystarczy.

Ale w zasadzie tylko w ten sposób można zagwarantować, że przepis o nowych bloczkach nie będzie martwy i zyskać trochę czasu na wydrukowanie nowych. Jeśli rząd tego nie zrobi, od września żaden policjant czy strażnik miejski nie będzie mógł ukarać nikogo mandatem. W takim przypadku państwo traciłoby miliony.

Forsal przypomina, że w ubiegłym roku wpływy z mandatów nakładanych tylko przez policję wyniosły prawie 400 mln zł. Kwota grzywien nałożonych przez strażników miejskich i gminnych w 2017 r. wyniosła ponad 58 mln zł (to dochód samorządów).