Od września wzrosną opłaty za parkowanie. Samorządy boją się protestów

Patrycja Wszeborowska
Maksymalne stawki za parkowanie były zamrożone kilkanaście lat, jednak od września ma się to zmienić, dzięki nowelizacji ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym z 2018 r. Mimo otwartej furtki samorządy nie zamierzają szaleć z podwyższaniem opłat, ponieważ obawiają się protestów mieszkańców.
Od września zostaną uwolnione blokowane od kilkunastu lat stawki za parkowanie. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Podwyżkowa furtka się otwiera
Wchodzące od września przepisy są ulgą dla coraz bardziej zatkanych samochodami miast. Jak zauważa czwartkowa „Rzeczpospolita”, dziś maksymalna stawka za pierwszą godzinę parkowania to 3 złote. Wyższe ceny mają pozwolić na większą rotację na miejscach parkingowych i zachęcić zmotoryzowanych do korzystania z komunikacji miejskiej.

Mimo możliwości podniesienia opłat za parkowanie, zmiany będą wprowadzane stopniowo. Samorządy nie decydują się na drastyczne podwyżki, ponieważ obawiają się gniewu i protestów zmotoryzowanych mieszkańców.


Tak stało się m.in. w Krakowie, gdzie początkowo planowano podwyżki w centrum 8 zł za pierwszą godzinę oraz 9,60 i 11,40 za dwie następne, a także wprowadzenie opłat przez 7 dni w tygodniu. Projekt złagodzono do 6 złotych za pierwszą i każdą kolejną godzinę i płatności od poniedziałku do soboty.

Parkowanie na chodnikach
Niezadowoleni z podwyżek kierowcy zawsze mogą zostawiać auta poza ścisłym, drogim centrum i dojeżdżać transportem publicznym. Nie powinno być z tym trudności, gdyż miasta pozwalają na parkowanie samochodów wszystkimi czterema kołami na chodniku. W teorii kierowcy muszą zostawić przynajmniej półtora metra na przejście. W praktyce często dają pieszym tyle miejsca, że trudno przejść między budynkiem a zderzakiem. O tym, by zmieścił się tam wózek dziecięcy lub inwalidzki, nie ma mowy.

Z propozycją, by to zmienić i zakazać stawiania całego auta na chodniku, wyszło stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. W tym celu złożyło petycję do Sejmu. Odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury była zaskakująca - piesi muszą się dzielić chodnikiem z kierowcami.