Spleśniały burger ma pokazać wyższość nad rywalem. Zdrowiej nie znaczy zdrowo

Marcin Długosz
Zielona pleśń, która stopniowo, z dnia na dzień obłazi całą kanapkę: bułkę, mięso, pomidory... Nie jest to zbyt apetyczny widok, paradoksalnie ma on skłonić ludzi do zakupu ich burgera. Trzeba oddać, że marka ma dobrego nosa do marketingu, bo to nie pierwsza głośna kampania marki.
Reklama Burger Kinga z pleśniejącym Whopperem ma udowodnić, że w burgerze nie ma środków konserwujących. Fot. YouTube / Burger King
W nowej reklamie można obejrzeć proces starzenia się Whoppera z sieci fast food Burger King przez 34 dni: od totalnej świeżości aż po upstrzony pleśnią produkt, którego nikt przy zdrowych zmysłach by nie wziął do ust i w którym zapewne zdążyła już rozwinąć się umiarkowanie zaawansowana cywilizacja.

To jednak właśnie pleśń ma udowodnić, że w żadnym elemencie kanapki nie ma chemii i zachęcić nas do zakupu. Pamiętajmy jednak, że zdrowiej nie oznacza zdrowo.
Wieczny hamburger
Burger King chwali się burgerem bez żadnych konserwantów – jednak sposób, w jaki zdecydował się zareklamować ten produkt, sprawia wrażenie szpili wbitej w konkurenta. Uderza bowiem w słynną islandzką kanapkę, która nie zapleśniała od 10 lat


Hostel Snotra House, gdzie obecnie znajduje się ów eksponat, prowadzi transmisję na żywo z gabloty, w której umieszczone te nietypowe okazy.