Rząd przyjął Krajowy Plan Odbudowy. Sejm zagłosuje nad Funduszem tuż po majówce

Mateusz Czerniak
Jak poinformował wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda, Krajowy Plan Odbudowy przyjęty przez Radę Ministrów. Ma go również już Komisja Europejska. – Przed nami ważne głosowanie już 4 maja w Sejmie RP. Pokażmy, że są sprawy, które nie mogą dzielić – dodał.
Rząd przyjął Krajowy Plan Odbudowy. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Krajowy Plan Odbudowy to dokument, w którym zawarty jest podział pieniędzy z europejskiego Funduszu Odbudowy, które trafią do Polski.

Nie jest konieczne, żeby Krajowy Plan Odbudowy został przegłosowany przez Sejm (w Polsce ma on charakter uchwały rządu), natomiast będzie on głosował nad ratyfikacją samego Funduszu. Brak ratyfikacji w jednym kraju wstrzymałby wypłatę nie tylko pieniędzy z Funduszu w całej Unii Europejskiej, ale także pieniędzy z wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027.

Krajowy Plan Odbudowy musi być jednak zatwierdzony przez Komisję Europejską.

Jak będzie wyglądać kontrola wydawania funduszy?

Za wpisanie własnych postulatów do Krajowego Planu Odbudowy, głosowanie za ratyfikacją Funduszu zadeklarowała Lewica. Reszta opozycji zarzuca jej, że nie ma gwarancji prawidłowego wydania środków przez rząd i powołanie komisji, tu nic nie zmieni. Lewica odpowiada, że ratyfikacje trzeba poprzeć już w pierwszym głosowaniu, bo odrzucenie będzie antyeuropejskie i spowoduje ogromne problemy nie tylko dla Polski, ale też dla całej Unii Europejskiej.


– Nie jest tak, jak mówi Lewica, że wszystkim zajmie się Komisja Europejska. Jej działanie ma miejsce tylko na pewnych etapach i pod pewnymi warunkami – tłumaczy nam prof. Robert Grzeszczak z Katedry Prawa Europejskiego Wydziału Prawa i Administracji UW.

Czy w takim razie możliwe jest, że jakieś pieniądze z tej puli wylądują w “funduszu wyborczym" PiS?

– Zapewne się to zdarzy i będzie ciężko temu zapobiec. To będzie tak dużo programów i pieniędzy, a w efekcie tak wiele decyzji w różnych programach, że jest duże prawdopodobieństwo skutecznego preferowania np. tych samorządów, które są we władzy partii rządzącej – stwierdza Grzeszczak.

Z drugiej strony ekspert przestrzega, że głosowanie przeciwko Funduszowi byłoby ogromnym błędem.

– Odrzucenie przez Sejm lub Senat Funduszu to byłby dramat i wylanie dziecka z kąpielą. Przez odrzucenie nie tylko sami nie dostalibyśmy tych pieniędzy, ale zablokowalibyśmy je też dla wszystkich innych państw – mówi prof. Grzeszczak.

Jak tłumaczy ekspert, w przypadku zablokowania przez Polskę tych funduszy, reszta państw mogłaby rozdysponować te pieniądze miedzy sobą poza ramami UE, tzn. na podstawie specjalnej umowy, ale już bez Polski.

Z drugiej strony pojawiły się też głosy mówiące, że “Unia zaczeka" i należy odrzucić Fundusze w pierwszym głosowaniu i uchwalić go w kolejnym bądź jeszcze następnym. Ale prof. Grzeszczak dostrzega duży błąd w takim rozumowaniu.

– Unia zaczeka, to prawda. Ale trzeba pamiętać, że polityka i korzyści dla tej czy innej partii to jest jedna sprawa i raczej doraźna. Druga to jest to, że z Unią na dodatkowe środki będą czekać obywatele tych krajów, którzy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. To byłaby cena tych rozgrywek politycznych – tłumaczy ekspert.