
COBI zaczynało swoją działalność jeszcze w czasach PRL-u, w 1987. Dyrektor, Robert Podleś, wspomina, że były to trudne czasy dla biznesu. – Początkowo tworzyliśmy puzzle, chociaż nie było łatwo – kupno materiałów stanowiło duży problem, bo w tamtych czasach brakowało dosłownie wszystkiego. Byliśmy jednak uparci w dążeniu do rozwijania się. Od 1989 roku zaczęliśmy również sprzedawać gry planszowe. Naszym najpopularniejszym tytułem byli „Komandosi” – to była pierwsza polska zabawka reklamowana w telewizji – wspomina. Spot został wyemitowany tylko 3 razy, dzięki niemu jednak osiągnęliśmy ogromny sukces i sprzedaliśmy wszystkie kopie naszej gry.
Jednak innemu twórcy klocków nie spodobało się, że jakaś firma ze środkowej Europy może zaszkodzić jego interesom. Chodzi oczywiście o duńskie LEGO. Robert Podleś opowiada o długich i wyczerpujących procesach licencyjnych. – Duńska firma ma tą przykrą cechę, że próbuje za wszelką cenę usunąć konkurencję różnymi kruczkami prawnymi i patentami. Od połowy lat 90. do 2001 roku procesowaliśmy się z nimi o kształt klocków. Uznali, że pogwałciliśmy prawa patentowe i żądali zaprzestania produkcji i zniszczenia wszystkich maszyn – opisuje. Proces pochłonął wiele naszej energii, ale Sąd Najwyższy oddalił ich roszczenia i mogliśmy kontynuować naszą działalność. Wraz z wygasaniem kolejnych patentów LEGO, mogliśmy stopniowo kierować naszą pracę z tworzenia odrobinę innych kształtów i skupiać się nad wymyślaniem nowych zestawów.
Tematyka naszych klocków jest skierowana głównie do chłopców – głównie dlatego, że to oni są znaczną częścią odbiorców – około 80 procent . Mamy również zestawy dla dziewczynek, ale stanowią mniejszość w naszym asortymencie. Zachowujemy również świeżość naszych produktów – co roku wymieniamy około 80 procent asortymentu na nowy. Dzięki temu możemy zaskakiwać klienta i przede wszystkim nie odcinamy kuponów od jednej kolekcji, tylko cały poszukujemy nowych wyzwań i inspiracji.
Oprócz licencji – własna kreatywność
Obecnie w katalogu COBI znajdują się zabawki tworzone w oparciu o licencje takich firm jak FIAT, Chrysler, Boeing czy Nickelodeon. Chociaż sprzedają się dobrze, jak mówi Robert Podleś, dla COBI ważniejsze są własne, nieszablonowe projekty. – Poza tworzeniem zestawów na licencji, tworzymy również własne, głównie w oparciu o historie. Mieliśmy zestawy jubileuszowe, na przykład z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem czy 70-lecia Powstania Warszawskiego. Tworzymy klocki w oparciu o Polskie militaria, na przykład czołg TP-7 lub samolot PZL-11, który dopiero pojawi się w sprzedaży – wylicza.
Nie ma oczywiście jednego, konkretnego przepisu na sukces. Dla nas najważniejsza była rzetelność i determinacja, połączona z fascynacją konstruowania nowych zestawów. Przetrwaliśmy zmiany ustrojowe i procesy z LEGO dzięki pasji – bez niej nie ma dobrego biznesu. W nas jest od 28 lat i ciągle chcemy przeć naprzód – mamy plany na przyszłość, wprowadzamy nowe kolekcje w przyszłym roku i rozwijamy się dzięki naszym zainteresowaniom i naszemu uporowi a przede wszystkim dzięki wiernym naszym fanom w kraju i zagranicą.
napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl