Start-up z Pragi ma zakusy na polskie restauracje. Chce podbić jedną trzecią naszego rynku

Storyous celuje w "hipsterskie" lokale: niewielkie kawiarnie, puby czy hamburgerownie. W ciągu dwóch lat chce mieć trzecią część rynku w Polsce.
Storyous celuje w "hipsterskie" lokale: niewielkie kawiarnie, puby czy hamburgerownie. W ciągu dwóch lat chce mieć trzecią część rynku w Polsce. Fot. Pixabay
Dwa lata wystarczyły twórcom czeskiej firmy Storyous, by przekonać do siebie właścicieli 1100 tamtejszych lokali gastronomicznych. To więcej niż jeden zdobyty klient dziennie. Stało się tak za sprawą nowoczesnego systemu, który pozwala restauratorom monitorować sytuację w lokalu, stan magazynu, a nawet efektywność pracy personelu.


Nasze rozwiązanie można nazwać systemem kasowym, choć zawiera ono też wiele elementów ERP (ang. enterprise resource planning – planowanie zasobów przedsiębiorstwa) – tłumaczy w rozmowie z INN:Poland Igor Třeslín, prezes czeskiej firmy. – System ten uwzględnia nie tylko bieżące transakcje, ale i kwestie związane z zarządzaniem zapasami, pracownikami, promocjami – dodaje.


Jak podkreśla, impulsem do wejścia na polski rynek było spostrzeżenie, że nad Wisłą – podobnie, jak i nad Wełtawą – istnieje spora luka w rynku. Duże restauracje skorzystały już z dostępnych na rynku systemów POS (point of sale – czyli najczęściej urządzeń stanowiących rodzaj skomplikowanego terminala do obsługi punktu handlowego), próbując zaspokoić swoje – bardziej złożone – potrzeby. Mniejsze i średnie lokale gastronomiczne nie miały dopasowanej pod swoim kątem oferty.

Zyskać na EET
I to właśnie ma się teraz zmienić. Storyous jest systemem lekkim po dwakroć: jest obsługiwany z poziomu urządzeń takich, jak np. tablet czy smartfon – a na dodatek jest wyjątkowo prosty w obsłudze. Szkolenie, jak zapewniają przedstawiciele czeskiej firmy – trwa maksymalnie 10-15 minut, i choć z reguły przeprowadza je pracownik firmy, to równie dobrze można by je przeprowadzić, instruując „kursantów” przez telefon. – W innych przypadkach trwa to jednak znacznie dłużej – podkreśla Třeslín.

– Na systemy, które są teraz najbardziej rozpowszechnione, restauracje wydają co najmniej 10 do 15 tysięcy złotych. A to dopiero koszt początkowy, potem płaci się za aktualizację i serwis. Tymczasem w naszym przypadku jest to jednorazowy wydatek rzędu 4500 złotych na hardware, a później 150 złotych na miesięczny abonament, który obejmuje również wszelkie aktualizacje aplikacji oraz serwis – mówi szef Storyous. – Dla kogoś, kto ma mniejszy biznes gastronomiczny, jest to bardzo wygodne rozwiązanie – dorzuca.


Dodatkowy bonus jest taki, że proponowane przez Czechów rozwiązanie jest już dostosowane do proponowanej przez rząd nowelizacji prawa, zobowiązującej właścicieli lokali gastronomicznych do elektronicznej ewidencji transakcji i dostępu online do wystawionych paragonów. W Polsce miałaby ona wejść w życie prawdopodobnie w przyszłym roku, kiedy dokładnie – nie wiadomo. Tymczasem Czesi będą mieli do czynienia z analogicznymi przepisami już od 1 grudnia br. – Wygląda na to, że dysponujemy jedynym rozwiązaniem w Polsce, które ten temat ma przećwiczony – informuje Igor Třeslín. Na tyle, że przyszłoroczne zmiany nie powinny wymagać żadnej modernizacji hardware czy software.
Zdobyć rynek w dwa lata
Z perspektywy Storyous Polska wydaje się być rynkiem łatwiejszym nawet od czeskiego – nad Wełtawą przedsiębiorcy nie byli do tej pory zobligowani nawet do instalacji kas fiskalnych, a co tu mówić o systemach POS. Korzystał z nich mniej więcej co piąty przedsiębiorca. W Polsce jest inaczej, co paradoksalnie może ułatwić Czechom ekspansję – klienci znają już takie systemy, wiedzą – i czasami chcą – zrobić kolejny krok do przodu. – Nie mówię, że to bułka z masłem – śmieje się szef Storyous. – Są klienci, którym trzeba tłumaczyć, czym jest POS. Są tacy, którzy są przyzwyczajeni do wcześniej używanego rozwiązania. Ale to jak z wszystkim w gastronomii: liczy się kontakt z klientami, organiczna codzienna praca – dodaje.

W naturalny sposób kluczowe dla Storyous są duże miasta. Siedziba polskiego oddziału znajduje się w Warszawie. To w metropoliach najłatwiej o świadomych nowoczesnych rozwiązań klientów, ale tam też panuje większa konkurencja. Dlatego czeska firma chce też szukać restauratorów z mniejszych miast. – Ze względu na partnerstwo, jakie mamy na polskim rynku z firmą Exorigo, możemy obsłużyć klienta, który jest w dowolnym miejscu w Polsce – słyszymy.

Pierwsze koty za płoty? Na czeskim rynku Storyous pozyskał nie tylko ponad tysiąc klientów, ale też znaczącego inwestora – fundusz inwestycyjny Rockaway Capital. Jak piszą „Hospodarske Noviny” firma chce w ciągu dwóch lat stać się najważniejszym polskim dostawca tego typu rozwiązań: zdobyć co trzeciego klienta w tym sektorze, zwłaszcza lokale uważane za „hipsterskie” – małe kawiarnie, hamburgerownie czy puby.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl