Firma w Czechach rajem? Życie polskiego przedsiębiorcy nad Wełtawą wcale nie jest takie różowe

Kilka miesięcy temu polsko-czeskie spory o żywność weszły w nową fazę: tym razem Czesi bali się jaj z Polski niewiadomego pochodzenia.
Kilka miesięcy temu polsko-czeskie spory o żywność weszły w nową fazę: tym razem Czesi bali się jaj z Polski niewiadomego pochodzenia. Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Mniej procedur, niższe i przejrzyste podatki plus mnóstwo innych ułatwień – taki obrazek biznesu w Czechach odmalowują eksperci, doradcy i przedsiębiorcy, którym marzy się przeniesienie firmy do naszych południowych sąsiadów. Wszystko prawda, tyle że robienie interesów nad Wełtawą to nie jest droga usłana różami.

– Zdecydowanym minusem dla niektórych przedsiębiorców mogą być składki ubezpieczenia uzależnione od dochodu – podkreśla Jakub Piotr Sowiński, jeden z właścicieli firmy Prospectum, która zajmuje się wspieraniem polskich biznesmenów, chcących założyć firmę w Czechach. – Dla najlepiej zarabiających sama składka emerytalna może wynieść ponad 5 tysięcy złotych – dodaje.

Cóż, nie da się zaprzeczyć. Nie każdą firmę po prostu warto przenosić do naszych południowych sąsiadów: tam, gdzie przedsiębiorca osiąga wysoki „czysty” dochód i gdzie konieczne są nakłady na poziomie przekraczającym 60 proc. przychodów – tam właśnie zaczynają się przysłowiowe schody. Dzieje się tak dlatego, że składka dla czeskiego odpowiednika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych to 14 proc. z zysku – stąd wspomniana wyżej kwota 5 tys. złotych. Dość wspomnieć, że jeszcze kilka lat temu stawki ubezpieczenia emerytalnego mogły dobijać nawet 6 tysięcy złotych. Eksperci wskazują, że to może być przypadek choćby sklepów internetowych, gdzie marża jest niska.

– Zgadza się, koszty pracy w Czechach są bardzo wysokie, nie tylko w porównaniu do Polski – mówi INN:Poland Adam Kurzok, czeski biznesmen z branży e-commerce. – Co więcej, polscy przedsiębiorcy, którzy zdecydują się tu przenieść i będą szukać miejscowych pracowników, zderzą się z wyjątkowo niskim, jak na nasz region Europy, bezrobociem: poniżej 5 proc. – dodaje. Innymi słowy, oznacza to wielomiesięczne poszukiwanie chętnych i daleko idące ustępstwa pod względem płacy i warunków pracy. Czesi najwyraźniej mają już u siebie rynek pracownika.
W najbliższym czasie mogą się też skomplikować realia prowadzenia biznesu. Powodem jest mająca wejść w życie w przyszłym miesiącu ustawa tworząca elektroniczną ewidencję płatności. – Nikt nie wie, co z tego wyniknie. W pierwszej fazie nowe przepisy obejmą biznesy takie, jak choćby restauracje, ale już następny etap to wszystkie przedsiębiorstwa, również takie, jak moje firmy internetowe – zapowiada Kurzok. Jak twierdzi, wprowadzenie nowego systemu będzie oznaczać kolejne obciążenie w postaci kosztów administrowania przedsiębiorstwem, łatwo będzie o błąd w wyliczeniach, a kary przewidziane za wpadki są – jego zdaniem – wyjątkowo wysokie. – To największe zagrożenie dla prowadzenia biznesu, jakie widzę w najbliższym czasie – kwituje.


Zastrzeżenia do realiów działalności biznesowej u naszych sąsiadów miał też Bank Światowy. W swoich opracowaniach wytykał Czechom m.in. liczne procedury związane z uzyskaniem pozwoleń na rozpoczęcie budowy, kłopoty z uzyskaniem podłączenia do sieci energetycznych, a także wyjątkowo długie procedury związane z rozstrzyganiem sporów biznesowych w sądzie.

Polacy? Niska cena, niska jakość
To zresztą nie wszystko. Jeżeli polski biznesmen chce się przenieść nad Wełtawę, ale dalej działać na rynku polskim – to jeszcze pół biedy. Gorzej, jeżeli przeprowadzka wiąże się z podbojem lokalnego rynku. Czesi to konsumenccy konserwatyści – jak przestrzega Sowiński. Przekonują się do nowych firm i produktów bardzo powoli, niechętnie zmieniają konsumenckie przyzwyczajenia, nowinki traktują nieufnie.
– Cena ma bardzo duże znaczenie przy wyborze kontrahenta. Podobna oferta cenowa, ale od firmy o ugruntowanej pozycji i dobrej opinii w oczach czeskiego odbiorcy będzie bardziej pociągająca – twierdzi współwłaściciel Prospectum. – W związku z tym wejście na rynek czeski może być trudniejsze, ale w razie zdobycia swojego kawałka tortu znacznie łatwiej będzie go utrzymać – dowodzi.

Mało tego, Polacy nie mają nad Wełtawą najlepszej prasy. Jak wytykają eksperci, gdzieś w tle pobrzmiewają jeszcze XX-wieczne zaszłości: aneksja Zaolzia czy udział w interwencji Układu Warszawskiego na Czechosłowacji w 1968 roku. Ale decydujące wydają się być doświadczenia znacznie świeższe. – Pierwsze polskie firmy, które weszły na czeski rynek, były firmami, które oferowały tanie produkty i usługi w najniższej jakości i cenie. Miało to wpływ na powstanie obrazu polskich przedsiębiorstw jako nisko-kosztowych, ale też nisko-jakościowych – podsumowuje Sowiński.

Na takich skojarzeniach i resentymentach własne interesy ubija jeden z rodzimych czeskich magnatów i polityków (od dwóch lat pełni funkcję wicepremiera i ministra finansów), Andrej Babiš. Należący do niego koncern Agrofert od lat zażarcie rywalizował na rynku żywności z produktami znad Wisły. Konkurencja przybrała na sile w chwili, gdy Babiš przejął kontrolę nad największą grupą medialną, do której należą czołowe czeskie tytuły prasowe – „Mlada fronta Dnes” czy „Lidove noviny”. To w nich pojawiały się teksty szkalujące polskich producentów. O ironio, „ślepe testy” prowadzone na konsumentach w Czechach dowodzą, że polska żywność im smakuje – i to bardziej niż rodzime produkty. Co wcale jednak nie znaczy, że polscy biznesmeni nie będą mieli nad Wełtawą zmartwień.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Aaron Sorkin – amerykański dramaturg, scenarzysta, reżyser i producent filmowy i telewizyjny – przekonuje, że jeśli nie masz w swojej opowieści takich słów jak „ale”, „jednak”, „z wyjątkiem”, „poza”, „tymczasem”, to nie stworzysz dobrej historii. Jeśli nie masz właśnie takich słów funkcyjnych, to nie masz też dobrej narracji do swojej prezentacji.

Jarosław TrelaJarosław Trela

Całkiem niedawno rozpoczął się nowy rok 2019. Jaki był poprzedni dla mnie i mojej firmy? Odpowiem obiektywnie i szczerze. Dobry. Z dumą mogę powiedzieć, że cały czas rośniemy, notujemy zyski, a pracy nie brakuje. Jest to zasługa kilku składowych. Po pierwsze wzrastającej świadomości co do sektora odnawialnych źródeł energii.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.