
Projekt ustawy o małej działalności gospodarczej to dopieszczane od wielu tygodni dziecko członków Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego. Zgodnie z tym dokumentem, przedstawiciele najdrobniejszych biznesów – de facto jednoosobowe firmy – mogą liczyć na dodatkowe ulgi.
REKLAMA
Chodzi o sytuację, w której przychód takiego mikroprzedsiębiorcy nie przekracza 5 tysięcy złotych miesięcznie. Dlaczego akurat tyle? Trudno powiedzieć, może dlatego, że to okrągła symboliczna kwota, a może dlatego, że po strąceniu danin niedaleka od średniej krajowej.
Do tej pory mikroprzedsiębiorcy musieli liczyć się z koniecznością opłacania standardowych ryczałtowych stawek składek na ubezpieczenia zdrowotne i społeczne. Obecnie wysokość tych składek dobijała poziomu około 1120 złotych. Zgodnie z projektem Zespołu miałaby być uzależniona od poziomu przychodów – na poziomie nieco ponad 22 proc. Dotychczasowe 1120 zł pojawiałoby się zatem mniej więcej w momencie osiągnięcia przychodów na poziomie wspomnianych 5 tysięcy złotych. I na tym poziomie by pozostawało, bez względu na dalszy wzrost przychodów przedsiębiorcy.
Proponowane przepisy nie wejdą w życie wcześniej niż w przyszłym roku – a i to nie jest do końca pewne, gdyż projekt Zespołu konkuruje z rozwiązaniami zaproponowanymi przez ministerstwo rozwoju i wicepremiera Mateusz Morawieckiego, m.in. zakładającymi półroczne zwolnienie ze składek dla zakładających działalność gospodarczą. Sam Morawiecki podkreślił, że „pozytywnie ocenia pomysł posłów”: w najbliższych tygodniach mają się odbyć konsultacje dotyczące tego projektu.
Adam Abramowicz, przewodniczący Zespołu i poseł PiS, nie ukrywa, że chodzi przede wszystkim o wyciągnięcie z szarej strefy setek tysięcy Polaków, funkcjonujących poza systemem podatków i składek ZUS. Dzięki realnej obniżce wielu z nich może chcieć zarejestrować swoją działalność – uważa Abramowicz. A może chodzić nawet o 600-700 tysięcy osób.
Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl
