Rząd uruchomił nowy program i się zaczęło. "Telefony nie milkną". Zostaniemy elektryczną potęgą?

Elektryczne Renault, jakie Lublin dostał w charakterze nagrody w konkursie Eko Miasto.
Elektryczne Renault, jakie Lublin dostał w charakterze nagrody w konkursie Eko Miasto. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Rządowy program rozwoju elektromobilności, podparty inicjatywami takimi, jak stworzenie spółki ElectroMobility Poland oraz programu Innomoto, za który odpowiada Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, oznaczają dla polskiej branży aut elektrycznych nowe życie – twierdzi dziennik „Puls Biznesu”. Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiała gazeta, ma to być olbrzymi rynek.


– Od kiedy został ogłoszony program Innomoto, nie przestaję odbierać telefonów. To duży impuls dla branży i sygnał, że po latach spychania jej na bok, wreszcie się rozrusza. Tego nie da się już zawrócić – twierdzi, cytowany na łamach „Puls Biznesu”, Jędrzej Dąbrowski z Ele-DriveCo, firmy dostarczającej podzespoły do aut elektrycznych: silniki, falowniki i baterie. Nic dziwnego, w ramach Innomoto chce rozdać 250 mln złotych.


Do tych środków ustawiła się spora kolejka chętnych, wśród których nie brak również firm i projektów opisywanych na stronach INN:Poland. Można znaleźć wśród nich grupę studentów, którzy opracowali projekt elektrycznego bolidu wyścigowego, autorów przywrócenia na rynek marki Syrena NIXI, twórców prototypu wojskowej amfibii, specjalistów z Parku Naukowo-Technicznego Silesia, działającego w ramach Wyższej Szkoły Technicznej – którzy pracują nad czteroosobowym samochodem miejskim, specjalistów z Akademii Morskiej w Gdyni – którzy zaadaptowali na potrzeby e-mobilności kilka egzemplarzy aut fiat panda.
Analitycy tryskają optymizmem. – Samochody elektryczne i autonomiczne będą stanowiły olbrzymi rynek – twierdzi Marcin Hejka z funduszu Intel Capital. – Warto w Polsce budować najlepsze technologie i optymalizować istniejące, tak jak swego czasu w elektronice robili Japończycy, a teraz robią Chińczycy – podkreśla.

Z drugiej jednak strony, nikt nie ma złudzeń, że 250 mln złotych to środki pozwalające zaledwie dokończyć projekty na deskach kreślarskich i spróbować przenieść je do rzeczywistości w postaci prototypów. Natomiast, żeby przekuć je w realne przedsięwzięcia biznesowe i ofertę dostępną w salonach motoryzacyjnych, potrzebne są miliardy. Jak szacował w rozmowie z INN:Poland Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, na wprowadzenie na rynek najnowszego SUV-a chińskiej firmy Geely wydano około 11 miliardów dolarów. I to, biorąc pod uwagę fakt, że chiński koncern jest już względnie rozpoznawalną i obecną na rynku od lat marką.


W Polsce zarejestrowano do tej pory 347 aut elektrycznych, co oznacza, że rynek jest skromniutki – również jeżeli weźmie się pod uwagę możliwości ładowania tych samochodów. Jednak pierwsze koty za płoty – „Puls Biznesu” podkreśla, że Wojciech Kąkol (naukowiec typowany na szefa rządowej spółki ElectroMobility Poland) i jego zespół znaleźli już inwestora na swój projekt dwuosobowego auta elektrycznego, które miałoby kosztować około 35 tys. złotych. Prototyp ma być gotowy do końca 2017 r.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł
0 0E-sport w Polsce potrzebuje pracowników. Ale uczelnie nie potrafią ich kształcić
0 0Pływa w syrenim ogonie i uczy tego innych. "Dla syren nie ma górnej granicy wiekowej"
0 0"Piętno głupiej dziewczynki we mnie zostało". Tak po latach czują się ofiary mobbingu