Tu robią najzdrowszą z wód mineralnych w Polsce. Krynica-Zdrój nie ma zamiaru ograniczać się tylko do kuracjuszy

Rozwijanie oferty dla klientów komercyjnych oraz produkcja wody mineralnej - tak prezes Uzdrowiska Krynica-Żegiestów, Wiesław Pióro, widzi przyszłość firmy.
Rozwijanie oferty dla klientów komercyjnych oraz produkcja wody mineralnej - tak prezes Uzdrowiska Krynica-Żegiestów, Wiesław Pióro, widzi przyszłość firmy. Fot. Stefan Ronisz
To najzdrowsza woda w Polsce – mówi nam prezes Uzdrowiska Krynica-Żegiestów S.A., Wiesław Pióro. Nowy szef jednego z najpopularniejszych polskich uzdrowisk, które gościło właśnie kolejną edycję Forum Ekonomicznego, nie chce poprzestawać jedynie na kuracjuszach i turystach. Tajną bronią firmy ma być paleta wód mineralnych z lokalnych ujęć, uchodzących za najzdrowsze na polskim rynku.

Sądząc po tłumach w Krynicy – i to nie tylko VIP-ów, ale też „zwykłych” turystów – miasto odżywa. To zasługa Forum Ekonomicznego?

Stwierdzenie, że miasto „odżyło”, nie jest adekwatne. To miasto żyło, żyje i żyć będzie. Natomiast jak to w życiu: są okresy ciężkiej pracy, celebrowania sukcesów, czy spokojnej refleksji nad porażkami. Z życiem i popularnością każdego miasta jest dokładnie tak samo. Dzisiejsze czasy bywają ryzykowne, ale przynoszą też wielkie, kolejne szanse.


Od firm działających w mieście, samorządu, organizatorów rozmaitych imprez zależy więc, w jaką stronę ten rozwój będzie postępował. To dla mnie szczególnie ważne, bo każdego dnia odpowiadam za tysiąc osób: czterystu pracowników i sześciuset gości. Zależałoby mi więc na tym, żeby miasto mogło zarazem dobrze żyć z biznesu turystycznego, ale też nie zapominać o mieszkańcach, którzy też mają prawo cieszyć się spokojem i komfortowym życiem w swoich mieście.

Czyli taki zrównoważony rozwój w skali mikro.

Tak. Z jednej strony mieszkańcy powinni rozumieć utrudnienia wynikające z organizowanych tu imprez, nawet jeśli przynoszą one efekty dopiero po kilku czy kilkunastu latach. Z drugiej strony wszyscy goście Forum, jeżeli zostaną dobrze przyjęci i będą się tu dobrze czuć, będą chcieli tu wrócić – i to nie tylko na Forum.


No cóż, przez trzy ostatnie dni Krynica-Zdrój była we wszystkich ogólnopolskich stacjach telewizyjnych. Trudno o lepszą reklamę.

Owszem, są nawet eksperci, którzy potrafią oszacować, jaka to wartość. Ale musimy też docierać do mieszkańców z prostym komunikatem: to poniekąd działanie na ich korzyść. Mamy szansę wsiąść do pociągu o nazwie rozwój – jeżeli ją przegapimy, drugiej szansy może nie być.
Rozumiem jednak, że nie chodzi o stworzenie kolejnej „Mekki masowej turystyki”, tysiącach turystów na deptaku...

To zbyt wąskie spojrzenie. Nie mówimy o deptaku, czy samej Krynicy. Rozmawiamy o całej Sądecczyźnie: wysiłku całego regionu, by turyści chętniej tu przyjeżdżali i widzieli potencjał. Prosty przykład – gościliśmy kiedyś partnerów z Europy i np. dla Szwajcarów największą atrakcją była możliwość pójścia na ognisko i pieczenia kiełbasek na własnoręcznie wystruganym kijku.

Bo Sądecczyzna to nie tylko deptak, a nawet nie przede wszystkim. Tutaj ludzie przyjeżdżają, by pospacerować leśnymi ścieżkami, a nie zagospodarowanymi alejkami. Mamy tu zarówno góry, obiekty uzdrowiskowe, ale i rzeki czy Jezioro Rożnowskie. I wielki potencjał tradycji, otwartości, serdeczności. Ten potencjał może być motorem rozwoju Krynicy-Zdrój, ale też – przy odpowiedniej współpracy – motorem rozwoju całego regionu.

Ta współpraca rzeczywiście ma miejsce?

Przez osiem lat byłem radnym powiatu nowosądeckiego i boleję nad tym, że te szanse nie były dotąd w pełni wykorzystywane. Mamy niewiele ośrodków czy firm turystycznych, które potrafią przedstawić ofertę, która w pełni pokrywałaby wszystkie atrakcje całego regionu. Taki efekt synergii warto wykorzystywać, musimy zatem nauczyć się podchodzić do siebie nawzajem z wyciągniętą dłonią i łączyć siły.

Nie wspomniał pan o produktach lokalnych. Pomijając oscypki, miasto słynie wodami.

Uważam, że Kryniczanka – biorąc pod uwagę markę, tradycję, zasługi i skład – zasługuje, żeby być królową wód polskich. Do królowej trzeba odnosić się z szacunkiem i wdziękiem.

Brzmi to tak, jakby zapowiadał pan kampanię reklamową Kryniczanki z udziałem jakiejś znanej aktorki!...

Na razie przez ostatnie trzy dni Kryniczanka płynęła szerokim strumieniem w Europę – dzięki Forum [śmiech]. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że taka promocja nie wystarczy, ale nawet z pozornie taniej wątróbki można zrobić świetne danie, a świetną i drogą polędwicę koncertowo zepsuć.

Czyli lepszy wróbel w garści... Ale też reklama sama się nie zrobi.

Dlatego ją wzmacniamy. Zaczęliśmy od zmiany etykiety na nowocześniejszą i bardziej przemawiającą do młodych ludzi. Gdy inni producenci szli w stronę PET, my cały czas stawialiśmy na szkło – i dobrze, bo dziś rynek zwrócił się w stronę szklanych opakowań.
Staramy się też podkreślać atuty Kryniczanki, które nigdy nie były atrakcyjniejsze niż dziś: ta woda przebija wszystkie inne ilością minerałów, dużą zawartością magnezu i wapnia, a co jeszcze ważniejsze – w tych wodach mamy też lit, minerał konieczny być pięknym i zdrowym [śmiech]. Proporcje są tak zachowane, by wszystkie te składniki były rzeczywiście przyswajane przez organizm, a nie wypłukiwane.

Kryniczanka Kryniczance nierówna. W rzeczywistości macie trzy wody.

Zgadza się. Jan to panaceum na nerki, schorzenia dróg moczowych. Zuber to woda o charakterystycznym smaku i zapachu, doskonała na wrzody, zgagę i wszystkie utrapienia przewodu pokarmowego.

I jeszcze Słotwinka: mniej znana, ale rewelacyjna na dzisiejsze czasy – usuwająca z organizmu metale ciężkie, a więc antysmogowa. A na dodatek antystresowa, antydepresyjna i antyalergiczna. Mamy rekomendację Rabki-Zdrój, gdzie dzieci są leczone tą wodą przy alergicznych schorzeniach górnych dróg oddechowych.

Na Kryniczance będzie się opierać biznesowa strategia Uzdrowiska na kolejne lata?

Tego jeszcze nie jestem w stanie powiedzieć. Jestem prezesem od początku września, muszę zatem jeszcze dokładniej poznać historię i ducha, jakim żyje firma. W tej chwili mamy dwa kluczowe filary działalności – to działalność uzdrowiskowa i produkcja wody.

Wiemy nawet od uczestniczących w Forum ambasadorów, że nasze wody są znane w Europie. Jesteśmy też obecni w Stanach Zjednoczonych. Sprzyja nam moda na zdrowy styl życia, fit-bary, aktywności takie jak festiwal biegowy. Mamy to, czego ludzie dziś bardzo poszukują, musimy tylko dotrzeć do konsumentów z informacją, że to mamy. Bo o wielkości producenta nie przesądza długość linii produkcyjnej, ani kilometry powierzchni magazynowej. Liczy się siła marki.
Ta marka to również 225 lat istnienia uzdrowiska.

Właśnie. Uzdrowisko i wody to również historia miasta. Ten aspekt społeczny chcemy, a nawet musimy brać pod uwagę – choćby ze względu na status spółki Skarbu Państwa.

To oznacza jednak, że w sporej mierze o ruchu w uzdrowiskowych obiektach przesądza NFZ.

Oczywiście, przy czym to nie jest problem. Z czysto biznesowego punktu widzenia, chcielibyśmy obok tego „ruchu z NFZ” wzmacniać komercyjną działalność adresowaną do tych klientów, którzy po prostu chcieliby wzmocnić swoje zdrowie bez skierowania od lekarza. Liczymy na to, że kto przyjedzie i zatrzyma się w naszych obiektach, będzie chciał tu wracać.

Dużo jest takich osób?

Dziś tych z NFZ jest wciąż więcej, ale klientów komercyjnych szybko przybywa. Nie jest tajemnicą, że przy obecnych kontraktach z NFZ stawki są bardzo niskie i nie uwzględniają choćby inflacji. Dlatego klient komercyjny jest dla naszej przyszłości kluczowy. Stąd inwestujemy w infrastrukturę, poprawia się standard pobytu. Jesteśmy przedsiębiorstwem i na koniec musimy się rozliczać z wyników finansowych.

Ilu takich klientów musiałoby zjeżdżać do Krynicy, żeby można było mówić o prosperowaniu?

Dokładnej liczby nie podam. Życzylibyśmy sobie jednak, żeby obłożenie bazy hotelowej było bliskie średniej rzędu 90 proc. Nie trzeba wiele, by nam pomóc. Wystarczy swoisty, zdrowy patriotyzm lokalny – tak jak urząd marszałkowski kupuje wodę od znaczących producentów z województwa, tak chętnie oczekiwalibyśmy takiej promocji i patriotyzmu zakupowego przy wyborze lokalnych produktów oraz miejsc organizacji takich imprez jak Forum Ekonomiczne. To się opłaci wszystkim.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Bartłomiej BaranowskiBartłomiej Baranowski

Ponad roku temu polscy widzowie mogli zobaczyć, jak wygląda proces wydawania gry przez małe niezależne studio. Film dokumentalny „Wszystko z nami w porządku” ukazuje trud tworzenia produkcji „Lichtspeer”. O grach i o filmie porozmawiałem z twórcami gry oraz reżyserem filmu.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.