
Rynek pracy po macoszemu traktuje humanistów i artystów. Ofert jest jak na lekarstwo, zarobki nierzadko są zwyczajnie podłe, a sama praca to często znój i pańszczyzna. Z tego powodu humaniści nieraz z zazdrością zerkają na programistów, o których pracy i pensjach krążą legendy. I choć większość sądzi, że praca w IT jest dla nich nieosiągalna, w rzeczywistości branża tylko czeka, by ich przygarnąć. Świadczą o tym chociażby badania Fundacji Carrots, które pokazują, że aż trzy czwarte kobiet pracujących aktualnie w IT wcześniej było zatrudnionych poza branżą, a także historia Pauliny - byłej wiolonczelistki oraz Agnieszki - z wykształcenia polonistki.
Wiolonczelistka ze smykałką do programowania
Telefon z informacją o dostaniu pierwszej pracy w IT Paulina dostała w dniu własnego ślubu. Później już się potoczyło - w branży działa od dwóch lat, dziś zajmując stanowisko Frontend Developera. Nie zapomniała o wiolonczeli - gra hobbistycznie w zespole i wciąż zdarza jej się zagrać za pieniądze, ale na pytanie, czy planuje wrócić do starej pracy, odpowiada zdecydowanym „nie”.
Humanistka w świecie IT
Po odbytych w gimnazjum praktykach dla Agnieszki stało się jasne, że praca nauczyciela będzie kosztować ją zbyt wiele nerwów. Zrezygnowała zatem z robienia uprawień nauczycielskich i zaczęła szukać pracy w innych dziedzinach. Z racji swojego wykształcenia i lekkiego pióra znalazła pracę w firmie IT w dziale obsługi klienta, gdzie zajmowała się wsparciem technicznym.
IT wcale nie takie straszne
Po rozpoczęciu pracy w IT obie kobiety poczuły, że wybrały dobrze. Zgodnie twierdzą, że praca w IT, pozornie trudna, w rzeczywistości jest łatwiejsza.
Branża potrzebuje humanistów
Jednocześnie, jak przekonują, branża informatyczna wcale nie jest zamknięta na transfery humanistów czy artystów. Jest wręcz odwrotnie.
