
Tym razem na celowniku UOKiK znalazły się sieci handlowe i punkty usługowe. Wnioski z kontroli są niepokojące – ponad połowa przedsiębiorców oznacza towary w niewłaściwy sposób. Wśród skontrolowanych podmiotów były sklepy Biedronki, Kauflandu, Lidla i Aldiego.
Inspektorzy na tropie Biedronki i konkurencji. Wykryto sporo niedociągnięć
Inspekcja Handlowa, na polecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), przeprowadziła kontrole w placówkach detalicznych należących do sieci handlowych, lokalach usługowych i punktach gastronomicznych. W sumie kontrolerzy odwiedzili 1637 przedsiębiorców.
Wyniki ich badania są niepokojące – nieprawidłowości stwierdzono u 868 podmiotów. Oznacza to, że ponad połowa przedsiębiorców stosuje wątpliwe praktyki (53 proc.).
W trakcie kontroli inspektorzy sprawdzili ponad 322 tys. produktów. Spośród nich ponad 43,5 tys. zostało zakwestionowanych z powodu sposobu oznaczenia ceny.
Kogo odwiedzili inspektorzy? Z raportu UOKiK wynika, że kontrolą objęto 58 sklepów należących do sieci Biedronka i stwierdzono nieprawidłowości w 24 z nich (41,4 proc.). Inspektorzy sprawdzili także 22 placówki sieci Kaufland i dopatrzyli się błędów w 10 z nich (45,5 proc.).
Kontrola dotknęła też sklepy należące do sieci handlowej Lidl. Nieprawidłowości wykryto w 7 z nich (31,8 proc.). Inspektorzy odwiedzili też 12 placówek sieci Aldi, stwierdzając błędy w 7 z nich (58,3 proc.). To najwyższy odsetek spośród wszystkich skontrolowanych sieci handlowych.
Błędna cena lub jej brak. Tak przedsiębiorcy wprowadzają klientów w błąd
Jakich nieprawidłowości dopatrzyli się inspektorzy? W przypadku towarów oznaczonych w sposób niewłaściwy, aż 74,2 proc. nie miało cen jednostkowych. Z kolei przy 4,7 proc. produktów cena została błędnie obliczona.
Kontrolerzy stwierdzili, że 16,7 proc. artykułów w ogóle nie miało ceny. Natomiast 3,1 proc. towarów było źle oznaczonych.
Jednak nieprawidłowe cenniki to nie tylko problem wewnątrz sklepów. Inspektorzy dopatrzyli sie także niedociągnięć na przysklepowych parkingach. Z ich ustaleń wynika, że na parkingach i stacjach benzynowych brakowało cenników dla kierowców.
Z kolei w przypadku punktów usługowych kontrolerzy stwierdzili brak cennika i brak jednoznacznej ceny za oferowane usługi. W punktach gastronomicznych często brakowało szczegółowych informacji o nominalnej ilości sprzedawanego napoju czy potrawy.
W niektórych przypadkach klienci byli narażeni na utratę pieniędzy. W 6,9 proc. skontrolowanych placówkach sprzedaży detalicznej inspektorzy dopatrzyli się niezgodności między deklarowaną ceną a tą, która była zakodowana w kasie – rzecz jasna na niekorzyść konsumenta.
Wątpliwości pojawiły się także w placówkach, które sprzedają produkty na wagę. W 4,9 proc. takich sklepów klienci byli narażeni na ryzyko pobrania większej kwoty niż wynikałoby to z wyliczeń.
Przedsiębiorcy zostali ukarani. Niektórzy po raz kolejny
Jak wynika z raportu, kontrole zakończyły się karami. W sumie wydano 739 decyzji nakładających kary pieniężne na przedsiębiorców. Zostali ukarani za naruszenie obowiązków wynikających z przepisów dotyczących informowania o cenach. Łączna kwota tych kar to 628,6 tys. zł.
Poza tym nałożono 16 kar za kolejne naruszenie o tym samym charakterze. Łączna ich kwota to 76,5 tys. zł.
UOKiK bierze się za składy węgla. Kary nawet do 15 tys. zł
Ostatnio na celowniku UOKiK znalazły się nie tylko sieci handlowe. Jak już informowaliśmy w INNPoland.pl, w połowie listopada urzędnicy rozpoczęli kontrole we wszystkich składach węgla w Polsce.
Kontrolerzy sprawdzają ceny i praktyki przedsiębiorców, aby wyeliminować ewentualne zmowy cenowe. Poza tym weryfikują legalność poszczególnych punktów.
Jeszcze przed serią kontroli prezes UOKiK Tomasz Chróstny zapowiedział politykę zero tolerancji i karanie wszystkich "tak samo surowo". Przedsiębiorcy, którzy sprzedają węgiel, łamiąc prawo, narażają się na karę rzędu nawet 15 tys. zł.
