Paragon, portfel, pieniądze
Wzrost płac nie nadąża za wzrostem cen Fot. Bartlomiej Magierowski/East News
Reklama.
  • Wzrost płac nie nadąża za wzrostem cen, więc społeczeństwo realnie biednieje
  • Inflacja pożera już jedną pensję rocznie
  • Ekonomiści prognozują, że szczyt wzrostu cen w Polsce przypadnie w lutym
  • Inflacja zjada jedną pensję

    Realnie naród biednieje – pisze poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza". Ma to związek z faktem, że wzrost pensji nie nadąża za wzrostem cen.

    Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych w listopadzie 2022 r. wyniosło 6 857,96 zł brutto. Nominalnie, czyli bez uwzględnienia inflacji, było o 13,9 proc. wyższe niż rok wcześniej. Tymczasem inflacja w listopadzie 2022 r. osiągnęła poziom 17,5 proc. rdr.

    Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Adam Glapiński wielokrotnie powtarzał, że kryzysu nie ma, a Polsce nie grozi recesja. Inaczej tę sprawę widzą eksperci.

    Prof. Andrzej Wojtyna, były członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP), a obecnie wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, przyznał w rozmowie z "GW", że recesja już jest obecna w naszych portfelach. - W wyniku inflacji jedna pensja w roku nam wyparowuje - wskazał.

    Jego zdaniem "mamy ubytek realnych dochodów" i dziwi się, że obywatele z pokorą słuchają, iż "nie można dopuścić do recesji". – Przecież ten kryzys nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy nazywa "kryzysem spadku siły nabywczej" – przypomniał specjalista.

    Czeka nas powtórka z lat 80.?

    Były członek RPP uważa, że w sytuacji, gdy spadła siła nabywcza, mamy do wyboru dwa rozwiązania. Pierwsze z nich to zdecydowanie zareagować. W przeciwnym razie "płace będą ostro rosły, by nadgonić wzrost cen".

    – Strumień popytu będzie podtrzymywał wzrost PKB, ale będzie on stopniowo wytracał tempo przy utrzymującej się inflacji i walka z nią będzie przesuwana na przyszłość – tłumaczył.

    W ocenie eksperta może się okazać, że "przez kilka lat inflacja pozostanie na poziomie około 20 proc.". Przypomniał, że z tym samym problemem – spiralą cen i płac - zmagaliśmy się w latach 80.

    Jak przekonywał, problemem jest również dwucyfrowa inflacja bazowa (czyli bez cen żywności i energii), która "rozlewa się i utrwala". – Bez mądrej polityki się z tego nie wydobędziemy. A ta, którą mamy, nie jest mądra – ocenił prof. Wojtyna.

    Masz propozycję tematu? Chcesz opowiedzieć ciekawą historię? Odezwij się do nas na kontakt@innpoland.pl

    Inflacja w I kwartale 2023 r. może dalej rosnąć

    Co nas czeka w nadchodzących tygodniach? Szybki szacunek inflacji za grudzień poznamy już w najbliższy czwartek 5 stycznia. Ekonomiści spodziewają się dalszego wzrostu cen.

    Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) prognozuje, że szczyt inflacji nastąpi w lutym 2023 r., kiedy CPI przekroczy 20 proc. Ich zdaniem wysoki odczyt będzie wynikał z przywrócenia regularnych stawek VAT na energię elektryczną, gaz ziemny i paliwa. Choć jak już informowaliśmy w INNPoland.pl, na razie skutków podwyżki VAT na paliwa do 23 proc. na stacjach benzynowych nie widać.

    Czytaj także: