prezydent USA Donald Trump
Trump uderzył na Wenezuelę. Czy Polska odczuje skutki tego ataku? Fot. WhiteHouse.gov

Donald Trump postanowił zaatakować Wenezuelę i obalić miejscowego tyrana Nicolasa Maduro. Abstrahując od osiągnięcia pewnych politycznych celów prezydenta USA, możliwe są różne skutki i reperkusje o globalnej skali. Czy dotkną również Polskę?

REKLAMA

Jednym z najważniejszych skutków dla Europy i naszego kraju jest głęboka erozja zaufania do USA jako partnera. Owszem – Maduro aniołem nie jest. To skorumpowany dyktator i kleptokrata. On i jego otoczenie czerpią zyski z produkcji i handlu narkotykami czy kradzieży wenezuelskiej ropy. Gospodarka ledwo zipie a obywatele klepią biedę. Po Maduro nikt nie będzie płakał.

Ale nie da się nie zauważyć, że Trump zlecił inwazję na kraj, który mu w żaden sposób nie zagraża, porwał jego przywódcę i zrobił to wszystko z de facto wydumanych powodów. To ten sam Trump, który kreuje się na gołąbka pokoju, nachalnie żąda pokojowego Nobla i (niezbyt nachalnie co prawda) piętnuje Putina za próbę aneksji Ukrainy.

Niezależnie od powodów, nie da się nie zauważyć, że Trump bezceremonialnie pogwałcił wszelkie międzynarodowe prawa. A to wpłynie na duży spadek zaufania do państwa, którym kieruje.

Giełdy, waluty i gospodarka – czy odczujemy skutki ataku?

Na razie można ostrożnie zakładać, że jeśli już, to niewielkie. Wenezuela ma co prawda duże zasoby ropy, ale z powodu sankcji nie bardzo ma jak nią handlować. W ciągu ostatnich 25-30 lat produkcja ropy w Wenezueli spadła o prawie 3/4. Ciągle jednak odpowiada za ok. 95 proc. zagranicznych dochodów państwa. Na ogół kradzionych przez Maduro i jego ekipę.

Z wenezuelską ropą jest kilka problemów. Jednym są sankcje, drugim jakość surowca. To ropa, określana jako "ciężka", wymaga specjalistycznej obróbki. Wenezuela musi sprowadzać technologie i chemikalia do jej oczyszczania. Mimo wszystko może produkować ropę niezwykle tanio. Obecnie nie jest jednak liczącym się producentem. Atak na to państwo może oznaczać chwilowe zawirowania na globalnym rynku paliw, ale raczej nie będą one wyraźnie odczuwalne w Polsce.

W dłuższej perspektywie zmiany na rynku ropy są nieuniknione. Nikt nie ma wątpliwości, że ropa to jeden z celów Trumpa i amerykańskich koncernów naftowych. Ale czy i jak wykorzystają zasoby Wenezueli, na razie nie wiadomo.

Świat finansów: nic się nie dzieje, można się rozejść

Atak Trumpa na Wenezuelę i "pojmanie" Maduro nie wstrząsnęły rynkami finansowymi. W zasadzie na wykresach trudno odnaleźć ślad po inwazji, ot chwilowe zawirowanie. Wenezuelski boliwar (bolivar soberano) jest walutą tak słabą, że nikt w niego nie inwestuje. Kurs dolara do złotego w zasadzie się nie zmienił w żaden znaczący sposób.

Atak nastąpił w sobotę, gdy rynki finansowe mają wolne lub działają na zwolnionych obrotach. W poniedziałek, po wznowieniu notowań być może wzrosną wyceny amerykańskich koncernów naftowych. Tak podejrzewają analitycy, ale sytuacja może się oczywiście zmienić.

Teoretycznie największymi wygranymi byłyby takie koncerny jak Chevron, który już jest zaangażowany w wydobycie wenezuelskiej ropy.

Trudno się spodziewać, by sytuacja w Wenezueli miała jakikolwiek wpływ na rynki w Polsce. Prawdopodobnie w ogóle tego nie odczujemy w sensie gospodarczym i finansowym.

Już wcześniej analitycy przewidywali, że ewentualny atak USA na Wenezuelę może nieco zatrząść rynkiem metali szlachetnych. Ameryka Południowa jest rezerwuarem sporych ilości srebra. Inwazja może zaburzyć przepływy na tym rynku i w efekcie podnieść ceny niektórych metali i surowców.