
Jeśli odzwierciedleniem popularności danej osoby jest liczba fejkowych reklam z jej rzekomym udziałem, krakowski biskup Grzegorz Ryś mógłby ogłosić sukces. Internet zalewają oszukańcze filmiki, na których hierarcha podpala kapustę, robi przysiady i promuje różne produkty. Krakowska kuria apeluje, by nie wierzyć w te bzdury.
Problem zauważyły już media oraz – co ciekawe (bo Kościół rzymskokatolicki nie jest znany z szybkości reakcji) – krakowska kuria. Kardynał Grzegorz Ryś jest w tym mieście postacią niezwykle medialną. To właśnie on kieruje teraz bardzo ważną dla polskiego Kościoła diecezją. Zastąpił na tym stanowisku twardogłowego, skompromitowanego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Im więcej szumu wokół kardynała Rysia, tym bardziej jego popularność próbują wykorzystać oszuści.
I to w sposób dość… oryginalny i oczywiście kłamliwy i nielegalny. Na jednym z wygenerowanych przez sztuczną inteligencję (choć w tym przypadku trudno nie zauważyć ironii w takim określeniu) kardynał Ryś podpala kapustę, a następnie opowiada o cudownej metodzie na leczenie stawów. Metodzie rzekomo klasztornej, a więc tradycyjnej i pewnej.
Nie tylko kardynał Ryś. Podobnych fejków mamy coraz więcej
Okazuje się, że nie jest to jedyna oszukańcza reklama wykorzystująca wizerunek popularnego duchownego.
"Archidiecezja Krakowska informuje, że nagrania jakichkolwiek reklam z udziałem Księdza Kardynała Grzegorza Rysia, szczególnie promujące suplementy diety, lekarstwa i fundusze inwestycyjne, pojawiające się w przestrzeni internetowej to tzw. deepfake, czyli materiały fałszywe. Ksiądz Kardynał nigdy nie brał udziału w reklamach, a wykorzystanie wizerunku Metropolity Krakowskiego narusza Jego dobra osobiste. Ostrzegamy wszystkich przed manipulacją, dezinformacją i oszustwem" – napisał w oświadczeniu ks. Łukasz Michalczewski, rzecznik Archidiecezji Krakowskiej.
Dodaje, że "autentyczne nagrania prawdziwych słów Kardynała Grzegorza Rysia można odnaleźć na stronie internetowej i w mediach społecznościowych Archidiecezji Krakowskiej".
Nie jest to pierwszy przypadek, gdy oszuści nie mają hamulców i bezczelnie wykorzystują wizerunek znanych osób. Fejkowe reklamy pokazywały już naukowców, polityków, sportowców (oczywiście bez ich wiedzy). Oszuści wykorzystywali też renomę produktów tworzonych przez mnichów. Mury tyńskiego opactwa musiały się zatrząść, gdy benedyktyni odkryli, iż "reklamują" jakieś suplementy diety czy leki na cukrzycę.
Z fake newsami na Facebooku walczył też na przykład Rafał Brzoska, prezes InPostu. Ofiarą oszustów padła jego żona Omenaa Mensah, której wizerunek wielokrotnie był nielegalnie wykorzystywany. Jej podrobione zdjęcia, na których ma sińce pod oczami, były opatrywane podpisem "Rafał Brzoska to damski bokser". Według innych fałszywych doniesień miała umrzeć, albo "po raz kolejny" zrujnować swoją karierę.
Zobacz także
