
Myśleliście, że politycy Konfederacji nie są eko? Myliliście się! Rafał Mekler z Ruchu Narodowego właśnie przyznał, że przez wprowadzenie systemu kaucyjnego rozstał się na dobre z plastikowymi butelkami. Co prawda konfederata chciał w ten sposób wyrazić swoje święte oburzenie na tę zmianę, ale finalnie wyszło na to, że system się sprawdza. Również w prawicowych gospodarstwach domowych.
Pozytywnym bohaterem tej historii jest Rafał Mekler. To prawdziwy człowiek orkiestra. Przedsiębiorca, szef Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu, prezes lubelskich struktur Ruchu Narodowego i lider Konfederacji na Lubelszczyźnie. A prywatnie także entuzjasta ekorozwiązań, wprowadzanych przez polski rząd z inspiracji Unii Europejskiej. Tak, dobrze czytacie.
Jak członek Ruchu Narodowego zmienił swoje zwyczaje
Pan Rafał przyznaje, że od lat pił wodę butelkowaną. Nic w tym złego – to zwyczaj, jaki miało wielu z nas, i trudno się dziwić, wszak dopiero od kilku-kilkunastu lat kranówka w polskich kranach jest zdatna do picia, a sporo osób pamiętających słusznie minione czasy nie mogło długo nabrać zaufania do komunalnej wody. Coś się jednak w Rafale Meklerze zmieniło wraz z nastaniem 2026 roku.
Choć system kaucyjny zaczął w Polsce obowiązywać 1 października 2025 roku, to dopiero z dniem 1 stycznia 2026 dało się dostrzec wyraźny wzrost liczby produktów ze znakiem kaucji na sklepowych półkach. Bo producenci właśnie od tego momentu mają już bezwzględny obowiązek wprowadzania na rynek napoi w opakowaniach kaucyjnych. Oznacza to, że płacimy więcej, ale butelki możemy oddać w specjalnym punkcie i otrzymać zwrot włożonych w ten zakup pieniędzy.
Lubelski działacz Konfederacji zaczął więc kupować butelkowane napoje po wyższych cenach i gromadzić je w torbach. Nie miał jednak ochoty na wracanie z nimi do sklepu po to, by zwrócić je w butelkomacie. "Nie zamierzam robić z siebie idioty biegającego ze śmieciami po sklepach, walczącego z butelkomatem, gdy już jakiś w pobliżu znajdę" – napisał Rafał Mekler w swoim, robiącym furorę w sieci, wpisie na portalu X. I oświadczył: "zakończyłem przygodę z kupowaniem napojów w butelkach z kaucją".
Jak więc wygląda nowy styl życia prezesa Ruchu Narodowego w Lublinie? Otóż zakupił on duży zbiornik do filtrowania wody. Korzysta z kranówki, którą – bo tak lubi – filtruje przez owo urządzenie. Ma też sprzęt do nagazowywania wody, jeśli akurat będzie miał ochotę napić się bąbelków. "Zachęcam wszystkich do takiego rozwiązania. (…) Ja nie zamierzam biegać z worami do sklepu, stać w kolejce, pojedynczo pchać w maszynę, zastanawiać się gdzie jest korek od butelki albo czy nie jest zbytnio pognieciona. DOŚĆ" – pisze Rafał Mekler.
Postawa godna pochwały
I bardzo dobrze, panie Rafale! Tak trzymać! Jeszcze tylko kupi pan sobie auto elektryczne, zamontuje na dachu panele fotowoltaiczne, zacznie kupować produkty fair trade i może pan śmiało startować w kolejnych wyborach z list Zielonych.
A tak serio – właśnie po to wprowadzony został system kaucyjny w Polsce, żeby zmienić zwyczaje ludzi. Kto chce pić butelkowaną wodę, może robić to dalej, nie tracąc przez to pieniędzy. Jedyny wysiłek, jaki musi podjąć, to przejście się do butelkomatu. A jeśli kogoś takie rozwiązanie irytuje, może z plastiku zrezygnować, tak jak pan Rafał. I o to chodzi. Na zdrowie!
Myślę sobie, że takie ludzkie historie, nawet jeśli niezamierzone (jak w przypadku opisywanego działacza Konfederacji), najlepiej pokazują sens i skuteczność systemu kaucyjnego. Który – jak każda zmiana – na początku bywa upierdliwy. Ale, w przeciwieństwie do absurdalnych mocowanych do butelki zakrętek, mówimy tu o realnej zmianie na lepsze, z którą nie ma co dyskutować.
Lepiej więc niech Ministerstwo Klimatu i Środowiska szuka więcej takich nawróconych prawicowców i zrobi z nich ambasadorów kampanii promujących system kaucyjny. Lepsze to niż wydawanie grubej kasy na średnio skuteczne reklamy z Olgą Bołądź nabitą w butelkę.
Zobacz także
