Bitcoin, złoto i dolar. 5 rad finansowych na 2026 rok. Co Kowalskiemu i Nowakowi radzą eksperci?
Bitcoin, złoto i dolar. 5 rad finansowych na 2026 rok. Co Kowalskiemu i Nowak radzą eksperci? Foto: ISKANDAR CITA / Shutterstock

Nowy rok to okres, gdy wielu z nas ma nowe cele i postanowienia. Nie chodzi tylko o siłownię i dietę. Część z nas zapewne od tego roku rozpocznie swoją przygodę z inwestowaniem. To tym bardziej prawdopodobne, gdyż w dobie niepewności geopolitycznych i ekonomicznych po prostu warto lokować oszczędności w różne aktywa. O porady z tego zakresu InnPoland poprosił ekspertów.

REKLAMA

Rok 2025 był okresem zawirowań gospodarczych i geopolitycznych. Najgorsze jest to, że nic nie wskazuje na to, by najbliższe miesiące były spokojniejsze. Stąd też zapytaliśmy ekspertów o to, gdzie najlepiej ulokować pieniądze, by nie stracić i jeszcze zyskać.

Inwestycje. Złoto – król pozostanie królem?

Rok był rokiem złota, które stało się rekordowo drogie. Czy będzie tak dalej? Czy kurs kruszcu nadal będzie rósł? Ekonomista prof. Krzysztof Piech jest zdania, że inwestorzy nadal powinni mieć w portfelu monety z metalu królów.

– Złoto nie jest dziś po prostu "towarem inwestycyjnym": to aktywo, które nie jest niczyim zobowiązaniem finansowym. W warunkach, gdy banki centralne balansują między inflacją a presją polityczną i fiskalną, a gospodarki doświadczają szoków politycznych, złoto utrzymuje swoją funkcję utrzymywania wartości – radzi w rozmowie z InnPoland znany ekonomista.

W co inwestować? Nie tylko złoto

Nie samym jednak złotem człowiek żyje. W co jeszcze warto zainwestować?

– Druga kategoria to płynne instrumenty o krótkim terminie zapadalności. Inwestorzy instytucjonalni coraz częściej alokują kapitał w krótkie papiery skarbowe i fundusze rynku pieniężnego. Nie dlatego, że oferują spektakularne zyski, ale dlatego, że dają opcję natychmiastowego reagowania na zmieniające się reguły gry – tłumaczy swój drugi wybór prof. Piech.

Jego zdaniem warto też lokować kapitał w surowce rolne, w tym... kawę.

– Produkcja takich towarów jest uzależniona od warunków klimatycznych, co przekłada się na wahania podaży i ceny. W odróżnieniu od wielu instrumentów finansowych, surowce rolne są dobrem realnym, którego podaż nie reaguje natychmiast na zmiany stóp procentowych czy sentyment inwestorów – dodaje ekspert.

Bitcoin wróci do łask?

Prof. Krzysztof Piech od lat promuje w Polsce technologię blockchain i kryptowaluty, w tym bitcoina. Uważa, że inwestorzy powinni posiadać w swoim portfelu cyfrowe aktywa. Tyle że nie chodzi o niszowe tokeny, których wartość opiera się tylko na spekulacji.

– Piąta kategoria to kryptoaktywa, ale w nowej ramie odniesienia: tam, gdzie wchodzą w interakcję z tradycyjnymi finansami – zastrzega.

Jego zdaniem dziś "rynek kryptowalut wciąż odbudowuje się po dużej fali likwidacji pozycji z 10 października 2025 r., kiedy to zapowiedzi wysokich ceł przez prezydenta Donalda Trumpa wywołały rekordowe likwidacje długich pozycji z dźwignią" i spadki.

– To przekłada się na wydłużony cykl odbudowy rynku. W takim kontekście najbardziej interesujące są te obszary kryptowalut i technologii blockchain, które są integrowane z tradycyjną infrastrukturą finansową i realnymi aktywami, zamiast funkcjonować wyłącznie jako luźna klasa spekulacyjna — podsumowuje.

Innymi słowy, rynek kryptowalut wszedł w nową epokę, w której inwestorzy powinni szukać rozwiązań, które realnie zmieniają gospodarkę i świat finansów, a nie tylko są obecnie "modne".

Przykładem może być blockchain (sieć, po której przesyłane są cyfrowe aktywa) Ethereum. Zaczyna dziś służyć do tokenizacji (to zamiana czegoś realnego, np. pieniądza, nieruchomości, biletu, na cyfrowy token) czy emisji oraz przesyłania stablecoinów (kryptowalut o stabilnym kursie wymiany, powiązanych z walutami takimi jak euro czy dolar).

5 rad finansowych na 2026 rok od analityka

Nieco inaczej na sprawę patrzy Arkadiusz Jóźwiak, redaktor naczelny portalu Comparic i znany, utytułowany analityk. Jego zdaniem przeciętny Polak, nim wejdzie na parkiet, musi posiadać poduszkę finansową, która pozwoli mu przeżyć bez pracy pół roku, a najlepiej rok. To rada pierwsza.

– Gdy mamy już ten komfort, musimy zadać sobie pytanie: czy stać nas na luksus nieinwestowania? Przez ostatnie pięć lat skumulowana inflacja w Polsce wyniosła ponad 47 procent. Tyle straciły na wartości pieniądze trzymane w "skarpecie". W tym samym czasie indeks WIG20, mimo pandemicznego załamania, jest dziś o ponad 50 procent wyżej niż na początku 2020 roku. Wniosek? Inwestowanie wiąże się z ryzykiem, ale brak inwestycji to gwarancja realnej straty — wylicza.

Jego zdaniem Kowalski i Nowak powinni zacząć od Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK).

– To najprostsze rozwiązanie. Dzięki dopłatom pracodawcy i państwa, osoby uczestniczące w programie od początku notują stopy zwrotu często wyższe niż giełdowe indeksy – tłumaczy.

– Jeśli chcemy inwestować samodzielnie, zacznijmy od konta IKE, by nie płacić podatku Belki. To opłacalne nawet przy krótszym horyzoncie niż emerytura – dodaje analityk.

Dla niektórych ciekawą opcją będą obligacje skarbowe: to opcja "idealna dla ostrożnych" Do tego cechują się niskim progiem wejścia: wystarczy tylko 100 zł, by zacząć.

I wreszcie coś dla bardziej zaawansowanych. ETF-y, czyli fundusze inwestycyjne.

– Dla tych, którzy akceptują ryzyko giełdowe, ale nie mają czasu na analizy. Kupując jeden fundusz ETF, "kupujemy cały rynek", np. światowy, amerykański czy konkretną branżę. To tutaj najlepiej działa magia procentu składanego, który to Albert Einstein nazwał ósmym cudem świata — podsumował Jóźwiak.

Podsumowanie: inwestuj albo trać

W obliczu niepewnej sytuacji gospodarczej i geopolitycznej eksperci radzą, by w 2026 roku stawiać na dywersyfikację i realne aktywa: złoto jako bezpieczną przystań, płynne instrumenty finansowe, surowce rolne oraz wybrane kryptoaktywa, ale te powiązane z realną gospodarką.

Początkujący inwestor może próbować też sięgnąć po PPK, IKE, obligacje skarbowe oraz ETF-y.

Warto przede wszystkim pamiętać, że brak inwestowania oznaczać może realną stratę wartości oszczędności. Nawet przy niskiej inflacji nasze pieniądze corocznie tracą parę procent swojej wartości.