
Na papierze wszystko wyglądało jak z katechizmu. Darowizna na cele kultu religijnego, pieczątka, podpis i czyste sumienie w rocznym rozliczeniu podatkowym. W praktyce pieniądze krążyły w zamkniętym obiegu, a Skarb Państwa zostawał z pustą tacą. Prokuratura właśnie odsłoniła kulisy jednego z bardziej "pobożnych" schematów podatkowych ostatnich lat.
Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach postawili zarzuty 45 osobom, w tym proboszczowi z Mazowsza. I jasno sygnalizują, że to jeszcze nie koniec "nabożeństwa". Sprawa jest rozwojowa, a lista podejrzanych może się wydłużyć.
Ewangelia według optymalizacji podatkowej
Wśród podejrzanych są menedżerowie i przedsiębiorcy z kilku województw. To co ich łączyło to wysokie dochody i wysoki podatek do zapłacenia. Zamiast bolesnego przelewu do fiskusa, pojawiła się alternatywna, choć nielegalna ścieżka zbawienia finansowego.
Rozwiązanie miało twarz proboszcza z parafii pod Mińskiem Mazowieckim. Jak ustalili śledczy, duchowny był polecany pocztą pantoflową niczym sprawdzony spowiednik od grzechów ciężkich. Mechanizm działał latami i, co zaskakujące, bez większych komplikacji.
Przekręt finansowy w kościele w Siedlcach. Dziesięcina na szkodę Państwa polskiego
Schemat był prosty. Przedsiębiorca wpłacał darowiznę na konto parafii. Proboszcz wypłacał gotówkę i oddawał ją darczyńcy. Zostawiał sobie tylko około 10 proc. prowizji. Czy można to nazwać współczesną dziesięciną? Myślę, że tak.
Reszta pieniędzy wracała do właściciela, a urząd skarbowy widział jedynie przelew i pozornie legalny odpis. Kwoty wcale nie były symboliczne. Według prokuratury fikcyjne darowizny wynosiły od 10 do nawet 350 tys. zł i były powtarzane co roku w latach 2016 – 2024. Każda opatrzona odpowiednim zaświadczeniem na cele kultu religijnego.
Straty Skarbu Państwa. Księgi parafialne i rachunkowe skrywały prawdziwe tajemnice
Efekt tego "cudu" okazał się kosztowny. Skarb Państwa stracił ponad 2,5 mln zł, a śledczy zabezpieczyli majątek podejrzanych o łącznej wartości niemal 14 mln zł. Zarzuty obejmują oszustwa i przestępstwa skarbowe, zagrożone karą do 12 lat więzienia.
Sacrum zderzyło się z paragrafami. Okazało się, że nawet najlepiej zamaskowany przekręt może zostać dokładnie rozliczony. Wystarczy, że fiskus postanowi zajrzeć nie tylko do ksiąg parafialnych, ale i tych rachunkowych.
Zobacz także
