Wrocław.
ększy od Warszawy. Miasto pożre sąsiadów i zrobi gospodarczy nokaut. Fot. David Mohseni/Unsplash

Wrocław może zmienić się nie do poznania. Dziewięć sąsiednich gmin może wkrótce dołączyć do stolicy Dolnego Śląska. Tak miasto mogłoby być największym w Polsce pod względem powierzchni, prawie jak Londyn. Decyzja jest w rękach rządu, a zmiana miałaby nastąpić już w styczniu 2027 roku.

REKLAMA

Jak podaje portal tuwroclaw.com, pomysł polega na tym, by do Wrocławia dołączyć dziewięć okolicznych gmin. W praktyce oznaczałoby to wchłonięcie niemal całego powiatu wrocławskiego oraz fragmentów powiatów trzebnickiego i średzkiego.

Wrocław mógłby wzrosnąć pięciokrotnie

Powierzchnia miasta wzrosłaby z niecałych 300 km kwadratowych do około 1570 km kwadratowych, czyli ponad pięć razy. Dla porównania: byłby ponad dwa razy większy od Gdańska i trzy razy większy niż Warszawa.

Zmiana miałaby też wpływ na demografię. Liczba mieszkańców Wrocławia wzrosłaby do około 900 tysięcy, co dałoby miastu drugie miejsce w kraju, tuż za stolicą.

Wrocław nie zmieniał swoich granic od 1973 roku. Wtedy do miasta dołączyły Rędzin, Widawa, Jerzmanowo i Marszowice. Wcześniej granice korygowano jeszcze w 1951 i 1970 roku. Teraz pomysł jest taki, by do miasta włączyć dziewięć gmin:

  • Miękinię,
  • Oborniki Śląskie,
  • Wisznię Małą,
  • Długołękę,
  • Czernicę,
  • Siechnice,
  • Żórawinę,
  • Kobierzyce,
  • Kąty Wrocławskie.
  • Gdyby do tego doszło, powiat wrocławski zniknąłby z mapy. Sobótka i Mietków trafiłyby do powiatu świdnickiego, a Jordanów Śląski do strzelińskiego.

    Pomysł powiększenia Wrocławia wyszedł od prawnika i byłego kandydata na prezydenta miasta, Grzegorza Prigana. W październiku wysłał on oficjalną petycję do premiera Donalda Tuska, zaznaczając, że decyzję o zmianach granic gmin podejmuje cała Rada Ministrów, a nie jedno ministerstwo.

    Pierwsza odpowiedź z ministerstwa była odmowna. Prigan przekazał portalowi, że dokumenty nie zostały właściwie zrozumiane, i zapowiada ich ponowne złożenie, by w razie potrzeby móc odwołać się do sądu.

    Według Prigana miasto od dawna jest jednym z ważniejszych ośrodków gospodarczych, naukowych i logistycznych w Polsce, ale jego granice nie nadążają za rzeczywistym rozwojem. Wrocław utrzymuje drogi, transport, szpitale i uczelnie, z których codziennie korzystają mieszkańcy okolicznych gmin, podczas gdy podatki tych osób trafiają gdzie indziej.

    – Taka sytuacja jest nie tylko niesprawiedliwa fiskalnie, lecz również nieefektywna z punktu widzenia organizacji państwa. Wrocław ponosi koszty funkcjonowania wspólnej przestrzeni miejskiej i regionalnej, nie mając narzędzi prawnych do jej racjonalnego planowania – powiedział Grzegorz Prigan.

    Problemy i potrzeby miasta

    Dodatkowo obecne granice miasta powstały w realiach połowy XX wieku, zanim pojawiły się autostrada A4, drogi ekspresowe S5 i S8 czy kolej aglomeracyjna. Dziś Wrocław i jego otoczenie tworzą jeden spójny system gospodarczy i komunikacyjny, który, jak argumentuje prawnik, jest "administracyjnie zbyt ciasny".

    Prigan podkreśla, że gminy wokół Wrocławia w ostatnich latach stały się jego "sypialniami", ale same nie mają wystarczających pieniędzy, by rozwijać szkoły, przedszkola, kanalizację, drogi czy komunikację miejską. Włączenie ich do miasta pozwoliłoby podnieść standard usług dla mieszkańców.

    Z drugiej strony Wrocław w obecnych granicach nie ma już miejsca na większe inwestycje. Nowe dzielnice przemysłowe czy technologiczne, zaplecze naukowe, duże tereny zielone, strefy rolne czy miejsca pod uciążliwe inwestycje, jak spalarnie czy biogazownie. Powiększenie granic miałoby rozwiązać ten problem.

    Radny Koalicji Obywatelskiej Robert Suligowski zwraca uwagę, że osiedla wyrosłe na granicach miasta, dawniej wsie, dziś funkcjonalnie związane z Wrocławiem są naturalnym efektem suburbanizacji i w dłuższej perspektywie powinny zostać włączone do miasta.

    Innego zdania jest np. wójt Żórawiny, Maciej Koba. Podkreśla, że gminy aglomeracji współpracują z Wrocławiem w ramach biletu aglomeracyjnego czy prac nad ustawą metropolitalną, zachowując jednocześnie własną autonomię, budżet i wizję rozwoju. Nie wyklucza, że w bardzo odległej przyszłości Żórawina mogłaby stać się częścią miasta, ale obecnie uważa ten pomysł za przedwczesny.

    Koncepcja "Metropolis" na Śląsku

    Nie jest to jedyna taka inicjatywa w Polsce. Jak pisaliśmy w INNPoland, w grudniu 2025 roku na Śląsku pojawiła się koncepcja głębokiej integracji 41 miast i gmin w jeden organizm miejski, roboczo nazwany "Metropolis".

    Projekt, przygotowany przez zespół prof. Tomasza Pietrzykowskiego z Uniwersytetu Śląskiego, zakłada stworzenie supermiasta liczącego ponad 2,1 mln mieszkańców, które obejmie 2,5 tys. km kwadratowych, więcej niż Wielki Londyn.

    Koncepcja Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii opiera się na ustawie z 2017 roku i ma na celu lepsze zarządzanie transportem, przestrzenią, inwestycjami i rozwojem regionu. Zwolennicy wskazują na potencjalną poprawę jakości życia, sprawniejsze planowanie i większą atrakcyjność dla globalnych inwestorów.

    Źródło: tuwroclaw.com