Bezdomny pies patrzący w górę na człowieka, który go głaszcze. Wokół śnieg.
Wyniki kontroli schronisk w całej Polsce. Porażająca skala patologii. Fot. solomonphotos/Shutterstock

Nagrania robione ukrytą kamerą, protesty pod bramami schronisk i psy wynoszone na rękach przez ludzi, którzy nie chcieli już czekać na decyzje urzędników. To obrazy, które w ostatnich tygodniach wstrząsnęły Polską. Sobolew, Bytom, Ostrowite – trzy różne miejsca, jeden wspólny mianownik. System, który na papierze działał poprawnie, w zderzeniu z mrozem, brakiem ludzi i brakiem kontroli zaczął się kruszyć. Cenę zapłaciły już i tak pokrzywdzone zwierzęta.

REKLAMA

To kumulacja lat zaniedbań, które w końcu wyszły na światło dzienne. Gdy do sieci trafiły pierwsze nagrania ze schronisk, a media zaczęły pokazywać zdjęcia psów stojących w zamarzniętych kojcach, społeczna cierpliwość się skończyła. Presja była tak duża, że państwo musiało zareagować.

Kontrole schronisk ruszyły po lawinie emocji

Po wydarzeniach w Sobolewie administracja ruszyła do działania. Główny lekarz weterynarii Paweł Meyer poinformował, że w całym kraju przeprowadzono już 368 kontroli schronisk, z czego dwie wciąż trwają. Nieprawidłowości wykryto w 40 placówkach.

– W stosunku do 40 schronisk stwierdzono uchybienia – przekazał Meyer podczas konferencji w Ministerstwie Rolnictwa. Kontrole dotyczyły podstawowych warunków życia zwierząt. Chodziło o dostęp do wody, ciepła i o faktyczną opiekę.

W czterech przypadkach zapadły już decyzje administracyjne. Kolejne mają być wydawane niezwłocznie. Rząd zapowiedział także audyt wszystkich schronisk w Polsce jeszcze w tym roku.

Doda, Bytom i Sobolew. Głos, którego nie dało się zignorować

W całej tej historii kluczową rolę odegrała presja społeczna. A jej najbardziej rozpoznawalną twarzą stała się Doda. Piosenkarka zaangażowała się w pomoc schroniskom w Bytomiu i Sobolewie, nagłaśniała dramatyczne nagrania, wspierała finansowo ocieplanie bud, mobilizowała ludzi do adopcji zwierząt i wywierania nacisku na władze.

Aktywność Doroty Rabczewskiej sprawiła, że sprawy, które wcześniej krążyły na obrzeżach zainteresowania, trafiły do głównego nurtu. Do schronisk zaczęli przyjeżdżać wolontariusze, a pod bramami pojawiły się tłumy mieszkańców. W pewnym momencie Doda ogłosiła, że musi się wycofać.

– To mnie psychicznie spala. Oddałam całe serce, ruszyłam kamień milowy i nie mogę dalej w tym zostać – mówiła artystka w jednym z nagrań. Tłumaczyła, że dramatyczne obrazy i hejt za zaangażowanie odbiły się na jej zdrowiu.

Ten krok jeszcze bardziej nakręcił debatę. Dla wielu był dowodem, jak ogromnym obciążeniem jest dziś walka z patoschroniskami i jak ten temat wymknął się spod kontroli instytucji.

Schronisko w Ostrowitem pokazało pęknięcie systemu

Kilka dni temu opisywałem schronisko w Ostrowitem. Formalnie wszystko się zgadzało. Umowy obowiązywały, wcześniejsze kontrole nie wykazywały rażących uchybień. Problem pojawił się, gdy w schronisku została jedna osoba, a temperatury spadły poniżej zera.

Wyszło na jaw, że model opieki oparty na minimum kadrowym i zgodności z procedurami działa tylko w idealnych warunkach. Wystarczy kryzys, by całość zaczęła trzeszczeć, a zwierzęta cierpieć.

Kontrole. Co dalej ze schroniskami w Polsce?

Rząd zapowiada zmiany systemowe. Trwają prace nad obowiązkowym czipowaniem i rejestracją psów i kotów. Jak podkreślał wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak, system ma pozwolić szybko ustalić właściciela zagubionego zwierzęcia.

– Każdy pies będzie zaczipowany i zarejestrowany – zapowiada polityk.

– Mówimy stanowcze "nie" dla patoschronisk – deklarował z kolei wiceszef MSWiA Tomasz Szymański.

Sprawy z Sobolewa, Bytomia i Ostrowitego pokazują jednak, że same deklaracje nie wystarczą. Dopiero presja społeczna, nagrania, protesty i zaangażowanie znanych osób, m.in. Doda, poseł Łukasz Litewka, zmusiły polityków i instytucje państwowe do reakcji.