
Prawo i Sprawiedliwość złożyło projekt ustawy likwidującej tzw. podatek od psa. Po latach mówienia o absurdzie tej opłaty, w końcu ktoś zdecydował się powiedzieć "sprawdzam". Według posłanki Magdaleny Filipek-Sobczak, która promuje projekt, przepisy są wręcz przeciwskuteczne: koszt obsługi podatku jest wyższy, niż wpływy z niego.
Jak zauważają posłowie i posłanki PiS, opłata za posiadanie psa obowiązuje obecnie w 354 gminach. Nie jest to podatek powszechny: samorządy mogą go pobierać, ale nie muszą. Większość z nich zrezygnowała z opłaty. W Polsce mamy 2749 gmin, więc podatek pobiera stosunkowo niewielka liczba.
Jak twierdzi posłanka Magdalena Filipek-Sobczak (PiS), która złożyła projekt, środki przeznaczone przez gminę na pobieranie opłaty przewyższają dochody z niej uzyskane. To absurd, bo przecież gmina w takim przypadku może po prostu zrezygnować ze ściągania podatku. Ale nie to w całej sprawie jest najważniejsze.
Podatek od psa. Karać ludzi za miłość do zwierząt?
Polacy są znani ze swojej miłości do psów. Owszem, zdarzają się przypadki znęcania się, porzucania, trzymania na łańcuchu czy pod gołym niebem, ale generalnie nie da się nie zauważyć, że psy w Polsce mają się coraz lepiej. Nie ma sensu karanie ludzi dodatkowym podatkiem za to, że przygarnęli lub kupili sobie czworonożnego przyjaciela.
Nie ma podatków za posiadanie innych zwierząt domowych. Jak ktoś ma kota, kawię czy żółwia, nie musi płacić żadnych opłat za opiekę nad zwierzęciem. A przecież utrzymanie psa czy innego zwierzęcia kosztuje, i to całkiem sporo. Wiele psów w Polsce znajduje nowy dom po pobycie w schronisku. Czworonogi towarzyszą dzieciom, osobom starszym.
Dlaczego płacić za nie podatek? To nie jest żaden luksus. Pewnym argumentem mogłaby być konieczność sprzątania po psach, ale i tu Polacy wykazują się coraz większą dyscypliną i usuwają odchody swoich pupili.
Tzw. podatek za psa może wprowadzić rada gminy w drodze uchwały. W 2026 r. maksymalna stawka za czworonoga wynosi 186,28 zł. Rok temu było to 178,26 zł. Podwyżka była podyktowana wskaźnikiem inflacji. Obecnie wpływy z podatku są szacowane na mniej niż 4 mln zł rocznie w skali kraju.
To ile faktycznie zapłacimy, zależy od gminy, która pobiera taką opłatę. Prawo ustala górną granicę, więc każda gmina ustala jedną wysokość opłaty i jej termin. Bez względu na rasę czy wielkość psa, płaci się ją raz w roku. Wartość podatku od psa jest więc zróżnicowana w kraju, od 36 zł w Krakowie po 66 zł w Sopocie czy 100 zł za pierwszego psa we Władysławowie.
Niektóre samorządy w ogóle nie ściągają daniny od właścicieli czworonogów. Podatku od psa nie pobiera m.in. Warszawa, Inowrocław, Biała Rawska czy Wałbrzych. Za to w Poznaniu pojawił się petycja, aby opłatę przywrócić. W celu sprawdzenia, czy dana gmina wprowadziła podatek od psa, należy odwiedzić jej stronę internetową lub siedzibę urzędu.
Kto płaci podatek od psa? Grupy zwolnione z opłaty
Pewne grupy są zwolnione z obowiązku opłaty, nawet jeśli gmina ją pobiera. Dotyczy to osób, które posiadają:
Rolnicy opłacający podatek rolny są zwolnieni z opłaty za dwa psy, a danina nie dotyczy zupełnie pracowników przedstawicielstw dyplomatycznych i urzędów obywatelskich, o ile ci nie są obywatelami polskimi i nie mają stałego miejsca pobytu w kraju.
Wprowadzane są także dodatkowe zwolnienia dla osób adoptujących zwierzęta ze schroniska.
Zobacz także
