Mężczyzna chodzi po zalanym pomieszczeniu.
Unijne miliony dla Krakowa. Mieszkańcy Nowej Huty poczują ulgę. Fot. SusaZoom/Shutterstock

Ulewa nie musi trwać długo, żeby sparaliżować miasto. Wystarczy kilka godzin intensywnego deszczu, by mieszkańcy Krakowa znów patrzyli na chodniki jak na rzeki, a na piwnice jak na studnie.

REKLAMA

Tym razem miasto sięga po realne pieniądze. Kraków dostał ponad 13 mln zł z Unii Europejskiej na zielono-błękitną infrastrukturę, która ma pomóc w walce z deszczami, podtopieniami i skutkami zmian klimatu. Pieniądze trafią tam, gdzie problem jest najbardziej namacalny, czyli do Nowej Huty.

13 milionów z Unii. Co dokładnie dostaje Kraków?

Dofinansowanie pochodzi z programu FEnIKS i obejmuje projekt adaptacji miasta do zmian klimatu. Chodzi o zbiorniki retencyjne, które przejmują nadmiar wód opadowych podczas gwałtownych opadów i odciążają miejską kanalizację.

Zbiorniki powstały m.in. na osiedlu Wolica oraz przy ul. Burzowej. Teraz Unia Europejska refunduje koszty ich budowy. Cały projekt ma wartość 17,78 mln zł, z czego 13,6 mln zł to środki unijne, czyli ponad 76 proc. kosztów.

Dzielnica Krakowa pod parasolem retencji

Infrastruktura obsługuje zlewnie o powierzchni blisko 750 hektarów. Łączna pojemność zbiorników przekracza 2,2 tys. m³, a ich koszt budowy to ponad 4,6 mln zł. Dodatkowo powstaną kolejne dwa zbiorniki przy ul. Betonowej i Wiązowej o pojemności 1,4 tys. m³.

Dla mieszkańców Krakowa to nie będzie techniczny detal, ale różnica między "zalało" a "tym razem się udało". Inwestycja bywa nazywana polisą ubezpieczeniową Nowej Huty.

Nowa Huta może spać spokojnie

Władze miasta do tej pory reagowały za późno. Zalane ulice i obietnice, że "następnym razem będzie lepiej". Zbiorniki w Nowej Hucie może nie są spektakularne. Nie robią wrażenia, ale kiedy przyjdzie kolejna ulewa, to właśnie one zdecydują, czy mieszkańcy znów pójdą spać spokojnie.

Unijne miliony nie zmienią pogody. Mogą zmienić poczucie, że miasto już nie czeka, ale reaguje w odpowiedni sposób.