Ikony Youtube, Kick i Twitch. W tle zaskoczone dziecko trzymajace telefon.
Patostreamerzy pod lupą Sejmu. Rodzice: "Boimy się, co nasze dzieci tam widzą" Fot. Robert Way/Shutterstock New Africa/Shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Na pierwszy rzut oka to tylko kolejny live w internecie. Krzyk, prowokacja, żarty pod publiczkę. Algorytm się cieszy, licznik wyświetleń rośnie. Po chwili jednak widać, że ktoś jest poniżany, ktoś inny krzywdzony, a przemoc sprzedaje się jak najlepiej klikalny kontent. Politycy postanowili, że chcą temu zapobiec: "To nie jest show, tylko zwykłe przestępstwo". Czy tego rodzaju treści znikną z polskiego internetu?

REKLAMA

Do Sejmu trafił projekt nowelizacji Kodeksu karnego, przygotowany przez Koalicję Obywatelską, który ma uderzyć w patostreaming i nielegalną promocję hazardu przez influencerów. Zasady są proste i brutalnie logiczne. Jeśli czegoś nie wolno robić na ulicy, nie wolno też robić na live’ie na TikToku, YouTubie czy Twitchu.

Prawo musi działać także w internecie

Autorką projektu jest Monika Rosa, wiceprzewodnicząca KO i szefowa sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży. Jak podkreśla, państwo coraz częściej przegrywa z algorytmami platform streamingowych i skalą patologicznych treści.

–To, co jest karane w świecie realnym, nie może pozostawać bezkarne w internecie. Dziś trudno jest skutecznie blokować takie treści i egzekwować odpowiedzialność. Potrzebujemy jasnych przepisów umożliwiających ściganie osób, które znęcają się nad innymi, wykorzystują ich seksualnie lub dręczą zwierzęta w ramach patostreamów – mówi posłanka w komunikacie dla PAP.

Projekt ma dodać nowy przepisu do Kodeksu karnego. Za publiczne rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego ma grozić kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Te pozorowane, ale stylizowane na autentyczne też mają być karane. Na wszystko trzeba uważać.

Patostreaming pod lupą: koniec zarabiania na cierpieniu i hazardzie

Nowe regulacje obejmują m.in.:

  • przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu,
  • naruszenia wolności i wolności seksualnej,
  • znęcanie się nad zwierzętami,
  • poniżanie i upokarzanie innych osób,
  • przemoc transmitowana "dla zabawy" w internecie.
  • Projekt przewiduje wyłączenia dla działalności artystycznej, edukacyjnej i naukowej. Celem nie jest cenzura. Cel to odcięcie patologicznych streamerów zarabiających na cudzym cierpieniu.

    Drugim elementem projektu są surowe kary za nielegalną reklamę hazardu w sieci. Influencerzy promujący zagraniczne kasyna online, loterie czy "pewne wygrane" mają podlegać takim samym sankcjom.

    Influencerzy udają, że wygrywają pieniądze w internetowych kasynach czy loteriach, zachęcając młodych ludzi do ryzykownych zachowań. To często prowadzi do uzależnień i poważnych problemów finansowych – podkreśla Monika Rosa.

    W Polsce obowiązuje monopol państwa na gry hazardowe, a mimo to reklamy nielegalnych kasyn są w mediach społecznościowych codziennością.

    Liczby, które powinny obudzić dorosłych

    Koalicja Obywatelska powołuje się na raport "Internet Dzieci 2025". Patotreści niszczą wrażliwość, normalizują przemoc i uczą, że upokorzenie to sposób na zasięgi i ogromne pieniądze. Liczby są alarmujące:

  • 1,4 mln dzieci w wieku 7–12 lat korzysta z mediów społecznościowych,
  • od 13. roku życia robi to niemal 100 proc. nastolatków,
  • co czwarty nastolatek ogląda patostreamy,
  • tylko 12,9 proc. rodziców wie, że ich dzieci mają z nimi kontakt.
  • Projekt nowelizacji trafi teraz do konsultacji społecznych i prac sejmowych. Koalicja Obywatelska podkreśla, że celem nie jest ograniczanie wolności internetu, ale ochrona dzieci i młodzieży oraz przywrócenie odpowiedzialności w social mediach.

    Dla wielu rodziców to długo wyczekiwany sygnał. Coraz trudniej udawać, że w 2026 roku patostreaming to tylko "kontrowersyjny content", a nie realne zagrożenie. Jeśli te przepisy zadziałają, internet może wreszcie przestać nagradzać najgorsze zachowania.