Twarz Rafała Brzoski.
Rafał Brzoska tworzy nowy think tank. Państwo ma się uczyć od kuriera? Fot. Wojciech Olkusnik/East News Montaż: INNPoland.pl

Rafał Brzoska znów pojawia się w miejscu, gdzie krzyżują się biznes i państwo. Tym razem nie z produktem ani technologią. Chce udowodnić, że administracja może działać sprawniej, jeśli zacznie słuchać tych, którzy na co dzień mierzą się z realnymi kosztami prawa, procedur i opóźnień.

REKLAMA

Think tank The Company ma być narzędziem, które to ułatwi. Brzoska i Sołowow nie ukrywają ambicji. Chcą pokazać administracji, że da się pracować bez zbędnych pieczątek i przeciągających się procedur.

SprawdzaMY kto przejmuje państwo

Brzoska od dawna testuje granice systemu. Najpierw na rynku, potem w rozmowach z rządem przy inicjatywie deregulacyjnej SprawdzaMY. Setki propozycji, dziesiątki wdrożeń, część ugrzęzła, część przeszła. Efekt? Biznes zobaczył, że państwo da się ruszyć, jeśli ktoś naciska wystarczająco konsekwentnie.

Think tank The Company jest kolejnym krokiem. Mniej petycji, więcej architektury. Mniej emocji, więcej procesów. Brzoska nie proponuje rewolucji. Proponuje checklistę.

Wokół projektu gromadzi się waga ciężka polskiego biznesu. Małgorzata Adamkiewicz z Adamed Pharma. Krzysztof Pawiński, prezes Maspeksu. Dariusz Gałęzewski z OSHEE. Tomasz Misiak, inwestor i założyciel Mizyak Fund. Operacyjnie całość spina Ryszard Chmura, prezes Think Tank The Company, a za codzienne zarządzanie odpowiada Eliza Kruczkowska, wcześniej związana z PFR i European Innovation Council.

Kryzys nam nie straszny

W przekazie twórców The Company jest coś, co administrację może jednocześnie zainteresować i zirytować. Sugestia, że problemem nie są intencje, tylko wykonanie. Prawo bywa dobre na papierze, ale fatalne w praktyce. Instytucje działają wolno nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że tak się przyzwyczaiły.

Brzoska nie mówi tego wprost, ale między wierszami brzmi to jasno. Skoro firmy potrafią działać sprawnie w kryzysie, to państwo nie ma już wymówki, by tego nie robić w normalnych warunkach.

Biznes bierze odpowiedzialność za system

The Company gromadzi nazwiska, które nie muszą już niczego udowadniać rynkowi. Wchodzą więc w inną rolę. Mają być dostawcami know-how dla systemu, który przez lata traktował przedsiębiorców jak petentów.

To ryzykowny ruch. Bo jeśli się nie uda, łatwo będzie powiedzieć: "biznes też nie wiedział". Ale jeśli się uda, państwo straci ostatni argument, że "tak się po prostu nie da". Brzoska najwyraźniej uznał, że to odpowiedni moment, by to sprawdzić.