mężczyzna w garniturze
Duchy polskiego biznesu. Zarabiają fortunę, ale nikt nie wie, jak wyglądają Fot. Hunters Race / Unsplash

Podczas gdy Rafał Brzoska czy Dominika Kulczyk budują swoje marki osobiste w blasku fleszy, na szczycie listy najbogatszych Polaków panuje cisza. Tomasz Biernacki, twórca potęgi Dino, zrobił wszystko, by świat zapomniał o jego twarzy. Nie jest jednak sam. Marek Piechocki z LPP czy Tadeusz Chmiel z BRW również wybrali życie z dala od medialnego zgiełku. Kim są "niewidzialni" miliarderzy i dlaczego wolą anonimowość od sławy?

REKLAMA

W Polsce mamy kilka rodzajów milionerów czy miliarderów. Jedni są głośni i zabiegają o atencję mediów, drudzy lubią trochę blichtru i firmują swoje biznesy swoją twarzą. Są też tacy, którzy usilnie starają się nie pokazywać ani siebie, ani swojego bogactwa. I ci budzą największe emocje. Oto oni.

Na szczycie listy jest oczywiście Tomasz Biernacki, czyli prawdopodobnie najbogatszy Polak w Polsce. Zrobił sporo, by wykupić prawa do absolutnie wszystkich swoich zdjęć. To właśnie dlatego wszystkie tekty o sieci Dino okraszone są zdjeciami sklepów, ale nigdy twarzą ich właściciela.

Właściciel Dino. Tomasz Biernacki: miliarder widmo

O Tomaszu Biernackim wiadomo tyle, że urodził się w 1973 roku, czyli ma nieco ponad 50 lat. Pochodzi z Czeluścina w Wielkopolsce. Razem z bratem Wojciechem prowadził w latach 90. Zakład Przemysłu Mięsnego "Biernacki". Potem ich biznesowe drogi się nieco rozeszły. Wojciech, zwany "królem wołowiny" jest jednym z największych przetwórców mięsa w Polsce. A Tomasz w 1999 roku poszedł w handel i otworzył sklep pod marką Dino. Ćwierć wieku później jest wyceniany na niemal 30 miliardów złotych.

I konsekwentnie nie pokazuje swojej twarzy. Nie udziela wywiadów, nie udziela komentarzy, nie pojawia się na zebraniach. Dopuszcza do siebie niewielkie grono współpracowników. Ponoć lubi latać śmigłowcem, ponoć jest człowiekiem rzeczowym i spokojnym.

Na radary wypłynął tylko raz, gdy w 2008 roku w Krotoszynie (tam mieści się siedziba Dino) "rozbiło się" jego Ferrari F430. Kierowca wydmuchał 2 promile. To zdarzenie ponoć Biernackiego nieco zmieniło, ale rozgłosu unika nadal. Podczas giełdowego debiutu Dino część inwestorów w ogóle powątpiewała w istnienie Tomasza Biernackiego.

Bracia mają jedną wspólną cechę w biznesie. Wojciech rozbudowuje swoje zakłady w sposób urągający prawu, nie dbając o pozwolenia. Jego kontrowersyjną działalność szeroko opisywały media w 2024 roku. A Tomasz na razie nie bardzo przejmuje się swoimi pracownikami: ci narzekają na słabe płace, złe warunki i grożą strajkiem.

Współzałożyciel LPP. Marek Piechocki chyba lubi normalne życie

Drugi najbardziej tajemniczy polski miliarder to Marek Piechocki, współtwórca LPP, czyli marek Reserved, Mohito, House czy Sinsay. Wiadomo, że urodził się w 1961 roku, skończył studia na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Gdańskiej. W 1991 roku wraz z Jerzym Lubiańcem założył firmę Mistral, która w 1995 roku przerodziła się w LPP.

Piechocki w odróżnieniu od Biernackiego nie unika mediów. Udziela czasem wywiadów, czasem przychodzi na firmowe imprezy. Rzadko, może nawet wyjątkowo. Wiadomo, że po prostu nie lubi się pokazywać publicznie i że chroni swój wizerunek. Z jego wypowiedzi wynika, że po prostu lubi żyć "zwyczajnym" życiem.

Dzięki temu może sobie pojechać gdzieś pociągiem, polecieć na wakacje tanimi liniami czy iść na spacer lub do kawiarni bez czytania o tym w plotkarskim serwisie. Twierdzi, że nie musi się pokazywać, że pracuje dla klienta masowego i nie ma potrzeby firmowania biznesu swoją twarzą. Jego majątek wyceniany jest na niecałe 5 miliardów złotych, ale sam mówi, że to teoria, bo wszystko wniósł do fundacji rodzinnej.

Tadeusz Chmiel z Black Red White: sąsiedzi, rodzina i świadkowie Jehowy

Trzecim najbardziej nieznanym ze znanych polskich biznesmenów jest Tadeusz Chmiel. W tym roku kończy 70 lat, przez długi czas szefował meblarskiemu koncernowi Black Red White. Kilka lat sprzedał biznes i zajął się energetyką oraz meblami biurowymi. W sieci nie znajdziecie ani jednego jego zdjęcia. Chmiel od dawna otacza się tylko zaufanymi ludźmi: rodziną, krajanami i współwyznawcami – świadkami Jehowy.

Nie można też pominąć faktu, że biznesmenów, którzy robią wiele, by nie dowiedział się o nich nikt, jest więcej. Jeżdżą dobrymi, ale nie ekskluzywnymi autami, ubierają się z klasą, ale nie epatują przesadną elegancją. Pieniądze na akcje dobroczynne wpłacają po cichu i bardzo starają się, by nie wypłynąć przypadkiem na listach najbogatszych Polaków.

Edgar Łukasiewicz, syn Mariusza od Lukas Banku i Eurobanku

Jednym z takich nieco już dziś zapomnianych przypadków jest Edgar Łukasiewicz. Miał 11 lat, kiedy nagle zmarł jego tata, czyli Mariusz Łukasiewicz, twórcy zapomnianej już dziś potęgi Lukas Banku i Eurobanku. W 2004 roku zostali sami z mamą i setkami milionów złotych. Wdowa chroniła wizerunek syna, który dziś zarządza rodzinną fortuną. Bez wielkiego rozgłosu.

W przypadku niewidzialnych milionerów i miliarderów zapewne ważne są też kwestie bezpieczeństwa. O wiele prościej żyje się bez ochroniarzy, mogąc normalnie posłać dziecko do szkoły, wyjść do kawiarni itp.

Warto też zauważyć, że są to ludzie, którzy mogą sobie pozwolić na luksus anonimowości. Czegoś takiego nie doświadczą zarabiające miliony gwiazdy sportu czy estrady. A także biznesmeni, którzy od początku robią wokół siebie szum, by promować swoją markę, jak choćby Rafał Brzoska.