
Nie od dziś wiadomo, że seniorzy potrzebują pogotowia. Zima pokazała, że również takiego bibliotecznego. Bibliotekarki z Międzyrzeca Podlaskiego wzięły więc sprawy nie tylko w swoje ręce, ale również na swoje plecy. Chęć niesienia pomocy okazała się ważniejsza niż wygoda. Zwłaszcza, że bibliotekarki działają bez samochodu służbowego.
Zawsze, gdy wypożyczam książki zwracam uwagę na to, kto jeszcze z bibliotek korzysta. Dzieci jest sporo, młodzieży jak na lekarstwo, ludzie w wieku produkcyjnym wpadają i wypadają jak po ogień. Za to wielu stałych bywalców wypożyczalni to seniorzy. Tych samych seniorów śnieg, lód i gołoledź ostatnio zatrzymały w domu.
I słusznie, że się nie narażają. Im człowiek starszy, tym wywrotka niebezpieczniejsza. Jednak brak dostępu do świata kultury i samotność również mogą być niebezpieczne i niezdrowe.
Międzyrzec. Bibliotekarki dostarczają książki do drzwi, a nie mają samochodu
Szczęśliwie są w Polsce instytucje i ludzie, którzy wychodzą naprzeciw potrzebom ludzi starszych i tych z ograniczoną mobilnością.
Miejska Biblioteka Publiczna w Międzyrzecu Podlaskim zimą oferuje usługę dostarczania książek prosto do domu. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że pracownicy biblioteki nie dysponują samochodem służbowym.
Książki przynoszą potrzebującym właściwie na własnych plecach, własnym sumptem i po godzinach pracy – po południu wracając lub rano idąc do wypożyczalni. – W tym momencie na bieżąco w literaturę zaopatrujemy około dziesięciu pań. Mężczyzn w tym gronie nie ma, oni w ogóle dużo mniej czytają. Biblioteka to nie tylko miejsce, gdzie przychodzi się po książki, ale również miejsce spotkań towarzyskich, wymiany doświadczeń i kreatywnego rozwoju – opisuje Renata Korzeniowska, pracownica Miejskiej Biblioteki Publicznej w Międzyrzecu.
Sama nazywa to pogotowiem czytelniczym.
– Dzięki temu dobrze znamy korzystających z naszych zasobów i bez trudu rozpoznajemy tych, którym przydałaby się pomoc w postaci pogotowia czytelniczego. Niektóre z naszych odbiorczyń mieszkają na czwartym piętrze w bloku bez windy. Nie dla nich teraz dalekie spacery – mówi.
Pogotowie biblioteczne działa już od pandemii
Biblioteka na taki pomysł wsparcia moli książkowych wpadła już w czasie pandemii. Wtedy funkcjonowała wyłącznie w taki sposób.
– Instytucje taka jak nasza były zamknięte, więc donosiłyśmy książki wszystkim, którzy ich potrzebowali. Wtedy odbywało się to w godzinach naszej pracy. Teraz tak planujemy powroty do domu, by móc na bieżąco wspomagać seniorki. Usługę uruchomiłyśmy od listopada ubiegłego roku, ale osoby z większymi problemami w poruszaniu się mogą na nas liczyć cały rok – zaznacza Korzeniowska.
Zamawiające dzwoniąc do wypożyczalni rzadko kiedy mają z góry upatrzone tytuły, więc gorąca linia biblioteczna pełni funkcję nie tylko logistyczną, ale również recenzencką. Korzeniowska: – Często jesteśmy pytane: co czytać? Do niedawna starsze osoby mocno zaczytywały się w literaturze wojennej, a teraz raczej wybierają lżejsze tematy. My wiedząc, że literatura obyczajowa bardziej podnosi je na duchu niż ta historyczna, również im takie treści im proponujemy. Międzyrzec nie jest dużym miastem, bo ma około 15 tys. mieszkańców. Nie oznacza to jednak, że spacery po nim – zwłaszcza po skutych lodem chodnikach i z książkami pod pachą, wczesnym rankiem czy też już po ciemku – są wielką rozrywką i nie mogą zmęczyć. Może Urząd Miasta lub gmina powinny w jakiś sposób wesprzeć niosące chlubę całej okolicy dzielne bibliotekarki?
Książka "na telefon" we współpracy z młodzieżą
– Myślałyśmy jedynie o wejściu we współpracę z Młodzieżową Radą Miasta. Młodzi są aktywni w różnych rejonach miasta. Miło by było, gdyby od czasu do czasu mogliby nam pomóc. To byłoby duże ułatwienie – zaznaczają bibliotekarki.
Czy Państwo korzystaliby z takiej usługi? Jakie rozwiązania i dobre praktyki sprawdzają się w Waszych miastach?
Czekam na wiadomości.
Zobacz także
