Sklep Dino. Przewodniczący partii Razem Adrian Zandberg.
Skandal w Dino. Zandberg grzmi o robieniu z pracowników "ludzkich mrożonek". Fot. FotoDax/Fotokon/Shutterstock/X/ZandbergRAZEM, montaż: INNPoland

Doniesienia o skrajnie niskich temperaturach w sklepach Dino wywołały medialną burzę. Głos w sprawie zabrał Adrian Zandberg, który poinformował o interwencji poselskiej w jednej z placówek. Jak relacjonuje polityk, pracownicy mieli wykonywać swoje obowiązki w pomieszczeniu, gdzie było tylko 8°C.

REKLAMA

Warunki pracy w Dino pozostawiają wiele do życzenia. Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy od tygodni alarmują o trudnej sytuacji i niehumanitarnym traktowaniu personelu przez kierownictwo.

Próby rozmów z firmą były ignorowane, co zmusiło związek do skierowania sprawy do prokuratury oraz do wystąpienia do resortu pracy z prośbą o pilną interwencję. Dodajmy, że to nie pierwsza interwencja. Wcześniej zgłaszali też brak udostępnienia dokumentów i złożyli siedem zawiadomień do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) ws. warunków pracy, jakości posiłków i ograniczania urlopów.

Interwencja poselska Zandberga w Dino w Sochaczewie

W środę 4 lutego przewodniczący partii Razem, Adrian Zandberg, poinformował w mediach społecznościowych, że w ramach interwencji poselskiej on i najprawdopodobniej inni posłowie partii odwiedzili jeden ze sklepów Dino w Sochaczewie.

"8 stopni – w takim zimnie pracują ludzie w Dino" – napisał Zandberg, dodając: "Mamy udokumentowane naruszenie przepisów. PIP o tym wie, kontroli ciągle nie ma. Firma bezczelnie odmawia rozmowy. Robienie z ludzi mrożonki się opłaca".

W komentarzach pod wpisem polityk wyjaśnił, że zgłosili się do niego pracownicy, którzy "nie mogą się doprosić ludzkich warunków pracy". Podkreślił też, że aby móc działać, potrzebne są konkretne informacje o lokalizacji sklepów.

Zgodnie z przepisami BHP temperatura w pomieszczeniach biurowych oraz przy lekkiej pracy fizycznej nie może być niższa niż 18°C. W przypadku pracy fizycznej w innych pomieszczeniach, takich jak magazyny czy hale, minimalna temperatura wynosi 14°C, o ile niższa nie jest uzasadniona specyfiką pracy.

W ostatnich dniach rekordowo niskie temperatury w Polsce jeszcze bardziej pogorszyły sytuację pracowników Dino. Jak informował "Fakt", w jednym ze sklepów pracownica została sfotografowana przy kasie w grubej kurtce i czapce, ponieważ temperatura w sklepie wynosiła zaledwie 6°C.

W wielu placówkach pracownicy muszą zakładać dodatkowe ubrania, aby przetrwać zmianę. Klienci również zwrócili uwagę na ich trudną sytuację:

  • "Na dworze nie raz jest cieplej niż w sklepie DINO w zimę. Masakra co tam się wyprawia, a pracownik co drugi chory i pracuje. Kasy przy drzwiach i sprzedawca siedzi w polarze, szaliku i czapce, bo tak ciągnie z dworu zimno. Szkoda mi tych pracowników";
  • "Ja jestem klientką Dino, ale nie mogę patrzeć, jak te panie mają ustawione kasy tuż przy drzwiach, które otwierają się bez przerwy i trzęsą się z zimna".
  • Kontrole w całym kraju. PIP potwierdza naruszenia

    Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy w rozmowie z dziennikiem zaznaczył, że otrzymuje dziesiątki zgłoszeń od pracowników o niskiej temperaturze w sklepach i magazynach, poniżej jedna z nich:

    "Mieliśmy dostać nagrzewnice. Ale niedawno dzwoniła kierowniczka regionalna, że jeśli kasjerowi jest zimno, to może przejść na kasę nr 2. Tylko że my na kasie nr 2 już od soboty pracujemy, bo radzimy sobie, jak możemy. Teraz w ciągu dnia jest lepiej, bo świeci słońce i grzeje przez szybę na kasie, ale magazyn i szatnia to istna tragedia. W szatni mamy 2 stopnie!".

    Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczęła kontrole w sklepach i centrach dystrybucyjnych Dino w całym kraju. Już wydano pierwsze zalecenia i nakazy, potwierdzające naruszenia przepisów BHP, w tym zbyt niską temperaturę i nieprawidłowe składowanie towarów.

    Kontrole ujawniły również braki kadrowe i nadmiar produktów na półkach, co dodatkowo utrudnia pracę personelu. Pełny raport ma zostać opublikowany po zakończeniu akcji kontrolnej.