
Międzynarodowe konsorcjum z udziałem Advent International, FedEx Corporation, A&R Investments oraz PPF Group planuje przejęcie InPostu. Spółka ma pozostać operacyjnie w Polsce, a Rafał Brzoska nadal będzie pełnił funkcję prezesa. Wyjaśniamy, co oznacza ta transakcja dla klientów, rynku i dalszego rozwoju firmy.
Transakcja ma zostać zakończona w drugiej połowie 2026 roku, po uzyskaniu zgód regulatorów, w tym organów antymonopolowych. Aby doszło do finalizacji, konsorcjum musi nabyć przynajmniej 80 proc. akcji spółki.
InPost zmienia właściciela
Po przejęciu InPost nadal będzie działał pod obecną marką, z siedzibą i głównym centrum operacyjnym w Polsce. Codzienne korzystanie z usług, takich jak paczkomaty czy opcje dostaw, nie powinno ulec zmianie. Konsorcjum deklaruje rozwój usług, ekspansję na nowe rynki europejskie oraz inwestycje w nowoczesne rozwiązania logistyczne i mobilne.
"Transakcja pozwoli wesprzeć kolejny etap rozwoju InPost, w tym kontynuację ekspansji na rynkach europejskich. Współpraca z inwestorami finansowymi i strategicznymi zrzeszonymi w Konsorcjum, którzy doskonale znają naszą działalność oraz specyfikę branży i którzy mają horyzont inwestycyjny pozwalający na budowanie wartości w długim okresie, zapewni nam dostęp do wiedzy, stabilności i zasobów niezbędnych do wykorzystania sprzyjających trendów rynkowych" – napisał Rafał Brzoska na platformie X.
"Wierzę, że przy wsparciu partnerów możemy w pełni uwolnić potencjał InPost i dalej wzmacniać naszą pozycję wiodącego dostawcy innowacyjnych usług dla sektora e-commerce w Europie Zachodniej" – dodał prezes spółki. Wskazał również, że rekordowe podatki nadal będą płacone w Polsce.
Jaką firmą będzie teraz InPost?
Operacyjnie i wizerunkowo InPost pozostaje polską marką. Siedziba, zarząd i zespół pozostają w kraju. Rafał Brzoska nie tylko zachowa swoje udziały w InPost po przejęciu, ale zwiększy je do stanu 16 proc. Formalnie właścicielem stanie się międzynarodowe konsorcjum.
Dziennik Gazeta Prawna wskazuje jednak, że od momentu przejęcia InPost nie będzie już postrzegany jako polski. I to pomimo faktu, że w praktyce będzie bardziej polski niż wcześniej. Chodzi już bowiem nie tylko o udział zagranicznego inwestora, ale przede wszystkim jego branżowy profil. To już nie jest inwestor typowo finansowy, ale ściśle związany z transportem i logistyką.
"Jednocześnie transakcja definitywnie kończy etap, w którym InPost funkcjonował jako spółka postrzegana na rynku jako polski czempion technologiczno-logistyczny. Od momentu zamknięcia transakcji firma stanie się częścią globalnego ekosystemu kapitałowego, w którym kluczowe decyzje będą zapadać poza Polską" – czytamy.
Jednym z głównych efektów planowanego przejęcia będzie wycofanie InPostu z giełdy w Amsterdamie. Jeśli wezwanie na wszystkie akcje zakończy się sukcesem, spółka przestanie być notowana publicznie, a dalsze inwestycje i rozwój będą realizowane w ramach prywatnej struktury pod kontrolą międzynarodowego konsorcjum.
Akcjonariusze mogą sprzedać swoje akcje po 15,60 euro za sztukę. Cała spółka jest wtedy wyceniana na około 7,8 mld euro, co oznacza premię w wysokości 53 proc. w stosunku do średniej ceny z ostatnich trzech miesięcy oraz 43 proc. w stosunku do średniej z ostatnich sześciu miesięcy.
Transakcja jest w pełni zabezpieczona finansowo. Konsorcjum zadeklarowało łącznie 5,9 mld euro kapitału własnego, wspieranego przez banki, a pozostała część zostanie pokryta kredytami długoterminowymi od instytucji finansowych.
Reakcja rynku była natychmiastowa. W handlu przed otwarciem giełdy akcje InPostu rosły o ponad 10 proc.
Zobacz także
