
Cały świat spędza przyjemnie czas przy polskich grach. Nowy raport pokazuje, że Warszawa jest gigantem nie tylko na skalę Polski, ale również Europy. W branży gamingowej nasza stolica przynosi więcej pieniędzy, niż całe niektóre kraje. Zatrudnia do tego armię specjalistów, którzy specjalnie przyjeżdżają w tym celu do miasta.
Biuro Rozwoju Gospodarczego z urzędu miasta Warszawy zamówiło raport dotyczący deweloperów gier w stolicy: od światowych gigantów po małych twórców. Ten ranking pokazuje, że stolica Polski wybija się na czoło Europy, przeganiając m.in. Londyn albo… całą Rumunię.
Warszawa stolicą polskiego gamingu
Na komputerze i konsoli mam szereg gier od warszawskich deweloperów. Ostatnio nawet na smartfon pobrałem fajną gierkę od młodego, utalentowanego polskiego twórcy. Powodów do dumy z rodzimych gier nam nie brakuje, a co więcej, tylko się mnożą. Sama platforma dystrybucyjna GOG.com jest światowym fenomenem.
Jak dowiadujemy się z publikacji, w Warszawie branża gier zatrudnia 6343 osoby. To 43,5 proc. wszystkich pracowników tego sektora w Polsce. A 57 proc. respondentów przeprowadziło się do stolicy, aby w nim pracować. Wśród zatrudnionych w branży gier 24 proc. stanowią kobiety. Jeszcze większy jest udział pań w branży gier mobilnych.
W metropolii działa 307 producentów gier, co stanowi 37 proc. przedsiębiorców gamingowych w Polsce. Tu przebija nas tylko Szwecja, w której mieści się 1101 takich firm.
Pod względem liczby zatrudnionych deweloperów (i nie tylko) Warszawa przegania Londyn (5930 osób), Sztokholm (5820 osób) i Berlin (2430 osób). Stolica Polski jest największym hubem producentów gier w Europie. Mamy też silną reprezentację oddziałów zagranicznych studiów (takich jak oddział Larian Studios, twórców Baldur's Gate 3 i serii Divinity) i inwestycje z dalekiego wschodu.
Warszawa zarabia na grach jak miasto-państwo
Bardzo dobrze jest także z przychodami. W 2024 r. stołeczna branża gier wygenerowała 622 mln euro przychodu (ok. 2,52 mld zł). 97 proc. z tej kwoty pochodzi z eksportu. 18 gier lub serii gier sprzedało się w ponad 1 milionie egzemplarzy na całym świecie.
Przychody stolicy z gier są większe niż przynosi cały sektor gamingowy Rumunii. Nim ktoś się zaśmieje, raport podaje statystyki: w tamtym kraju to 343 mln euro. Analiza wskazuje rumuńską branżę gier jako naszego największego konkurenta w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Warszawa nie jest daleko za całą Holandią (763 mln euro). Dla porównania: wymieniana wcześniej Szwecja cieszy się z 3 350 mln euro przychodów z sektora gier.
Autorzy raportu podkreślają, że trzeba odważniej prowadzić narrację o sukcesie polskich deweloperów. Warszawa to silny fundament, na którym Polska może budować swój sukces w tym medium rozrywkowym. Nasza gamingowa sława dociera aż do Chin.
Zobacz także
Czy Warszawa utrzyma dominację w grach?
"Kolejne znaczące huby — Kraków, Wrocław oraz metropolia katowicka — konkurują o drugie miejsce, choć ustalenie, który faktycznie je zajmuje, wymagałoby osobnej analizy. Jasne jest jednak to, że żaden z nich nie osiąga nawet jednej trzeciej skali Warszawy i żaden nie odpowiada za więcej niż 14 proc. całkowitego zatrudnienia w kraju" – czytamy w raporcie (pełny znajdziecie na końcu tekstu).
Z publikacji nie dowiemy się jednoznacznie, kto ma szanse rywalizować ze stolicą w dalszej perspektywie, ale zagraniczne oczy kierują się na Katowice. Jak pisaliśmy na INNPoland, brytyjski "Financial Times" nazywał je "polska doliną krzemową".
Katowice rozpoczęły projekt za 233 mln euro, celem przekształcenia stuletnich budynków opuszczonej kopalni w centrum gier i technologii. Finansowanie pochodzi ze środków miejskich i unijnych. W regionie śląskim działa już kilka firm gamingowych jak rodzinni deweloperzy Anshar, Jujubee, The Farm 51 oraz filia irlandzkiej firmy Keywords Studios.
Źródło: biznes.um.warszawa.pl.
