
Fala blokad na Vinted wywołała popłoch wśród sprzedających. Platforma masowo zawiesza konta za rzekome naruszenia regulaminu, odcinając użytkowników od ich ofert i zgromadzonych środków.
Jak informuje serwis wyborcza.biz w ostatnich dniach sieć zalała fala skarg od użytkowników Vinted, którzy z minuty na minutę stracili dostęp do swoich profili. Na facebookowych grupach dedykowanych społeczności Vinted lawinowo ma przybywać wpisów od osób, których konta zostały nagle odcięte od systemu.
Dlaczego Vinted banuje użytkowników?
Przyczyną nieszczęsnych blokad jest podejrzenie o sprzedaży komercyjnej, która ma być niezgodna z regulaminem platformy.
– Zgodnie z naszymi zasadami katalogu, sprzedaż komercyjna nie jest dozwolona na Vinted. W związku z tym w przypadku wykrycia działalności komercyjnej prowadzonej przez użytkowników Vinted możemy ukrywać lub usuwać oferty oraz blokować konta – mówi Magdalena Szlaz z działu PR Vinted, cytowana przez portal wyborcza.biz.
Drugie życie ubrań kontra masowy handel
Regulamin serwisu promuje ideę obiegu dawania przedmiotom kolejnej szansy. Platforma odcina się od sprzedaży masowej.
"Za sprzedawców komercyjnych uznamy użytkowników, którzy sprzedają w celu uzyskiwania regularnego dochodu z Vinted. Oceniamy to na podstawie: liczby zrealizowanych zamówień oraz kwoty uzyskanego przychodu" – można przeczytać w regulaminie Vinted.
System Vinted nie zna litości dla tych, którzy wykraczają poza sztywne ramy regulaminu. Pod lupę trafiają nie tylko sprzedawcy z wysokimi obrotami, ale również twórcy rękodzieła. Każda próba komercjalizacji profilu kończy się natychmiastową reakcją platformy i dotkliwymi sankcjami.
"Cenimy kreatywność naszych użytkowników, ale naszym priorytetem jest dawanie nowego życia rzeczom z drugiej ręki. Sprzedaż produktów wykonanych profesjonalnie przez Ciebie (lub osobę z Tobą współpracującą) jest traktowane jako działalność komercyjna" – czytamy w regulaminie.
Zobacz także
Czystka w ogłoszeniach
Najczęstszą bronią platformy w walce z ukrytymi sklepami jest masowe usuwanie ofert. Na tematycznych forach ma aż roić się od wpisów rozżalonych sprzedawców, którzy z dnia na dzień stracili swoje najpopularniejsze aukcje, bo system uznał je za komercyjne.
Użytkownicy snują teorie o przyczynach czystek. Część wskazuje na „złośliwe raportowanie” – blokady mają pojawiać się tuż po zignorowaniu dziwnych pytań lub odmowie obniżenia ceny. Inni winą obarczają coraz sprawniejszą sztuczną inteligencję. Boty Vinted mają błyskawicznie wyłapywać „zakazane” słowa kluczowe związane z sprzedażą komercyjną (np. hurt czy sklep) oraz masowe dodawanie ofert, co system z automatu uznaje za handel profesjonalny.
Cień dyrektywy DAC7
Inny trop prowadzi jednak do fiskusa. Od 2024 roku, zgodnie z unijną dyrektywą DAC7, Vinted musi raportować dane osób, które przekroczyły limit 30 transakcji lub zarobiły ponad 2000 euro. Zdaniem sprzedawców, platforma zyskała potężne narzędzie do prześwietlania portfeli, a masowe blokady to efekt uboczny rygorystycznego pilnowania nowych limitów podatkowych.
– Zasady dotyczące sprzedaży komercyjnej obowiązywały już przed wdrożeniem dyrektywy DAC7. Osiągnięcie progów DAC7 nie oznacza automatycznie, że użytkownik Vinted prowadzi sprzedaż komercyjną – wyjaśnia Szlaz.
