
Ile zarabiają absolwenci studiów w Polsce? Najnowszy raport ELA ujawnia potężne różnice: Warszawa deklasuje Kraków i Rzeszów, oferując nawet o 1800 zł więcej na start.
Wybór uczelni to nie tylko decyzja o kierunku kształcenia, ale przede wszystkim strategiczna inwestycja finansowa. Najnowszy raport ekspertów Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu, oparty na danych z ogólnopolskiego systemu monitorowania Ekonomicznych Losów Absolwentów (ELA), rzuca nowe światło na polski rynek pracy. Wniosek? Dyplom dyplomowi nierówny.
Analiza danych przeprowadzona przez zespół Programu Kariera, wskazuje na konkretne wyniki finansowe osób, które ukończyły studia w 2023 roku. Zgodnie z tymi statystykami, średnie miesięczne wynagrodzenie absolwenta bezpośrednio po uzyskaniu dyplomu wyniosło 5 940,46 zł brutto. Wartość ta uwzględniała dochody ze wszystkich źródeł a informacje zebrane były z trzynastu polskich aglomeracji.
Gdzie zarabia się najwięcej?
W tym aspekcie króluje Warszawa. Średnie zarobki absolwenta w stolicy wyniosły 6750,95 złotych brutto. Zaraz po nich z średnią 6 343,84 złotych znajdują się osoby, które ukończyły studia w aglomeracji górnośląsko-zagłębiowskiej.
Wśród najlepiej zarabiających absolwentów wyróżnia się również Białystok, gdzie średnia wynosi 6 016,27 złotych.
A gdzie zarabia się najmniej?
Najniższe wyniki w zestawieniu odnotowano w stolicy Podkarpacia. Absolwenci w Rzeszowie mogą otrzymać przeciętne wynagrodzenie w wysokości 4 958,44 zł. Zestawiając te dane z najwyższymi stawkami w kraju, różnica w miesięcznych dochodach między Rzeszowem a Warszawą wynosi niemal 1 800 złotych.
Na nieznacznie lepsze zarobki może liczyć absolwent w Krakowie. Średnie wynagrodzenie w stolicy małopolski wyniosło 5180,01 złotych.
– Różnice w zarobkach absolwentów uczelni z różnych miast wynikają z wielu czynników. Trzy najważniejsze to ukończony kierunek, moment rozwoju zawodowego, w którym ktoś decyduje się na studia oraz branże, które działają w danym ośrodku akademickim – tłumaczy Marian Owerko, twórca i szef Programu Kariera, wiceprezes Polskiej Rady Biznesu.
Zobacz także
Humaniści w tyle za inżynierami
Okazuje się, że stereotypy o studentach kierunków takich jak kulturoznawstwo czy europeistyka się potwierdzają. Dane z systemu ELA wykazują znaczącą dysproporcję między absolwentami nauk humanistycznych a technicznych.
Podczas gdy osoby z tytułem licencjata w obszarze humanistyki otrzymywały średnio 3 990 zł, absolwenci kierunków inżynieryjno-technicznych mogli liczyć na wynagrodzenie wyższe prawie o połowę, wynoszące przeciętnie 6 038 zł.
Licencjat nie wystarczy
Stopień ukończonych studiów istotnie wpływa na rynkową wartość absolwenta. Dane wykazują, że osoby posiadające tytuł licencjata otrzymywały na starcie średnio 5 427,03 złotych brutto. Wyraźnie wyższe wynagrodzenie – wynoszące przeciętnie 6 774,33 złotych brutto – odnotowano w grupie osób, które kontynuowały naukę i uzyskały tytuł magistra po wcześniejszym ukończeniu studiów I stopnia. Z kolei absolwenci jednolitych studiów magisterskich mogli liczyć na średnie uposażenie w wysokości 5 478,88 zł brutto.
– Nie tylko sam poziom studiów odgrywa tak dużą rolę w przyszłych zarobkach, ale też to, co się na studiach robiło. Szczególnie dotyczy to tych, którzy są na czwartym i piątym roku. Oprócz książek ważne jest też zdobywanie doświadczenia zawodowego. Co ważne, powinno ono dotyczyć tej branży, w której będziemy chcieli pracować w przyszłości. A najlepiej także być blisko związane ze stanowiskami, o których marzymy – mówi szef Programu Kariera.
