Brama Brandenburska na tle polskiej flagi
Polacy na potęgę wykupują niemieckie firmy. Wykorzystujemy słabość zachodniego sąsiada Fot. Adrien Olichon / Pexels.com / engin akyurt / Unsplash / Montaż: INNPoland.pl

Jeszcze dekadę temu to zachodni kapitał rozdawał karty nad Wisłą. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Polskie firmy, napędzane wzrostem gospodarczym i ambicjami, ruszyły na "polowanie" za Odrę. W ubiegłym roku przejęliśmy w Europie Zachodniej aż 22 przedsiębiorstwa, a na celowniku są kolejne. Bloomberg pisze wprost: Polska idzie drogą Korei Południowej, zmieniając się z taniego podwykonawcy w rozgrywającego.

REKLAMA

Dane nie pozostawiają złudzeń – polski biznes nigdy nie był tak zamożny i pewny siebie. W zeszłym roku rodzime firmy dokonały rekordowej liczby 22 przejęć na zachodzie Europy, a cztery kolejne transakcje są już w toku. Co ciekawe, coraz częściej celem akwizycji stają się firmy niemieckie. Tę, w sumie nową rzeczywistość, opisuje Bloomberg.

Niemiecka zadyszka szansą dla Polaków

Skąd ten nagły apetyt na zagraniczne zakupy? To prosta matematyka. Podczas gdy niemiecka gospodarka złapała zadyszkę, rosnąc w ubiegłym roku o zaledwie 0,2 proc., Polska pędziła w tempie 3,6 proc.

Spowolnienie u naszego zachodniego sąsiada stworzyło idealne okazje dla dobrze skapitalizowanych firm z Polski. Od momentu wejścia do Unii Europejskiej w 2004 roku, dystans dzielący oba kraje drastycznie się skurczył. Wtedy niemieckie PKB na mieszkańca było czterokrotnie wyższe od polskiego – dziś jest wyższe już niecałe dwa razy.

Śladami azjatyckich tygrysów

Eksperci widzą w tym trendzie coś więcej niż tylko chwilową koniunkturę. Analitycy porównują obecną trajektorię Polski do drogi, którą przeszła Korea Południowa.

– Polska odchodzi od roli rynku wschodzącego – zauważa Dominik Kopiński z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Nasze firmy przestają być tylko montowniami. Przechodzą do ofensywy strategicznej, przejmując uznane zachodnie marki i technologie.

Banki pakują walizki

Za biznesem podążają pieniądze. Najlepszym dowodem na to jest strategia PKO Banku Polskiego. Największy kredytodawca w kraju zapowiedział, że planuje podwoić swoją sieć oddziałów zagranicznych. Do końca przyszłego roku bank chce mieć 8 placówek poza granicami kraju (obecnie ma 4), aby obsługiwać polskie firmy, które coraz odważniej wychodzą w świat.

Druga strona medalu: koniec ery taniej pracy

Ten sukces ma jednak swoją cenę. Bogacąca się Polska traci swój dawny atut – status dostawcy tanich usług, ponieważ płace nad Wisłą gwałtownie wzrosły.

Dodatkowo, nasz kraj przyciągnął w ostatnich latach ogromne inwestycje zagraniczne w sektorach IT i finansach. Paradoksalnie sprawia to, że jesteśmy teraz bardziej narażeni na ryzyko automatyzacji przez sztuczną inteligencję niż inne rynki.

Mimo tych zagrożeń, jedno jest pewne: z gospodarką wycenianą na bilion dolarów i aspiracjami do G20, Polska definitywnie kończy z kompleksem ubogiego krewnego.

Źródło: Bloomberg