Polski żołnierz. Polska ma trzecią armię w NATO. Niemcy chcą się ustawić w kolejce po naszą broń
Polska ma trzecią armię w NATO. Niemcy chcą się ustawić w kolejce po naszą broń Fot. FotoDax/Shutterstock

Niemiecka gazeta „Die Welt” punktuje ofertę Wolfganga Ischingera, który zaproponował Polsce broń zamiast reparacji. Publicysta zauważa, że to Niemcy, a nie Polska, mają dziś problem z uzbrojeniem. Zamiast oferować „prezenty”, Berlin powinien kupować polskie Pioruny.

REKLAMA

Niemiecki dziennik komentuje w czwartek (12.02.2026) w internetowym wydaniu sugestie szefa Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (MSC) Wolfganga Ischingera, że Niemcy mogłyby podarować Polsce, jako "państwu frontowemu", "okręt podwodny, fregatę, albo kilka czołgów". Ischinger wskazał też przy tym na nierozwiązaną kwestę polskich żądań reparacji wojennych od Niemiec. Według niego pomysł podarowania sprzętu pochodzi od byłego ambasadora Polski w Niemczech i USA Janusza Reitera.

"Z całym szacunkiem dla jego dorobku – Reiter zakończył karierę dyplomatyczną blisko 20 lat temu. Ostatnio reprezentował Polskę jako ambasador w Niemczech do 1995 roku, a w USA do 2007 roku" – komentuje korespondent "Die Welt" Philipp Fritz. "Gdyby Ischinger wsłuchał się w głos pochodzący nie od dyplomaty w stanie spoczynku, lecz od polityka obecnego rządu, mógłby wiedzieć, że pomysł "uzbrojenie w zamian za reparacje" w polskiej polityce jest już od dawna nieaktualny" – dodaje.

Jak przypomina Fritz, już w 2024 roku ówczesny kanclerz Niemiec Olaf Scholz miał przedstawić takie rozwiązanie premierowi Donaldowi Tuskowi, co ten odrzucił.

Propozycja oderwana od realiów

"Propozycja Ischingera – z pewnością oparta na dobrych intencjach – nie tylko mija się z realiami polskiej debaty, ale też z tym, czym jest Polska dzisiaj" – podkreśla Fritz.

Jak pisze, kraj ten nie jest już zdany na broń przekazywaną w formie darowizn. "Owszem, w 2002 roku Polska otrzymała od Niemiec myśliwce MiG‑29 z zasobów armii NRD – i była za to wdzięczna. Dziś jednak Polska dysponuje trzecią co do wielkości armią w NATO, po USA i Turcji. Dynamiczna gospodarka – według tegorocznych prognoz rosnąca co najmniej o 3,4 proc. – przeznacza ponad 4 proc. PKB na obronność. Siły zbrojne kupują przede wszystkim amerykański sprzęt: samoloty F‑35 i F‑16, śmigłowce Apache, czołgi Abrams, wyrzutnie Himars i wiele innych systemów. W tym kontekście to raczej Niemcy mogłyby się zastanowić, czy nie powinny liczyć na… polskie wsparcie sprzętowe" – dodaje dziennikarz "Die Welt".

Polska oferuje alternatywę

Mimo to – jak ocenia – w Polsce panuje poczucie, że Berlin wciąż nie traktuje Warszawy jak równorzędnego partnera. "Paternalistyczne wypowiedzi, takie jak ta Ischingera tylko wzmacniają to wrażenie. Niemcy mogłyby temu przeciwdziałać choćby poprzez zakupy uzbrojenia w Polsce" – proponuje.

Wyjaśnia, że Bundeswehra ma problemy z zamówieniami amerykańskich rakiet przeciwlotniczych Stinger: zapasy są ograniczone, a terminy dostaw – długie. "Polska oferuje alternatywę: pociski Piorun. Kupują je już liczne państwa NATO, używa ich także Ukraina. Berlin zyskałby dzięki tej decyzji europejskie, sprawdzone w boju rozwiązanie – a jednocześnie przykład konkretnej, pragmatycznej współpracy z Warszawą. To byłby gest realny, a nie polityczna propozycja oderwana od rzeczywistości" – ocenia Philipp Fritz.

Opracowanie: Anna Widzyk