Donald Trump
Donald Trump zhakował nasz internet. To wirtualny uczestnik polskich sporów Fot. WhiteHouse.gov / Montaż: INNPoland.pl

Donald Trump znikał z nagłówków tylko po to, by za chwilę wrócić ze zdwojoną siłą. Prawie 3 miliony wpisów w polskim internecie to wynik, którego pozazdrościć mogą czołowi krajowi politycy. Każdy ruch Trumpa – od wypowiedzi o NATO po decyzje węglowe – natychmiast rezonował w Polsce. Oto dowód na to, że w epoce social mediów nie ma już "zagranicznej" polityki.

REKLAMA

Wydawać by się mogło, że wybory w USA to temat, który po ogłoszeniu wyników powoli stygnie. Nic bardziej mylnego. Z najnowszego raportu SentiOne wyłania się fascynujący obraz polskiej debaty publicznej w 2025 roku. Donald Trump nie był w niej tylko zagranicznym przywódcą – stał się pełnoprawnym, choć wirtualnym, aktorem naszych wewnętrznych sporów. Jak do tego doszło?

3 miliony wzmianek. Temat, który wraca falami

Globalna polityka w epoce mediów społecznościowych przestała być "zagraniczna". Stała się elementem lokalnego sporu o bezpieczeństwo, gospodarkę i tożsamość. Raport SentiOne za 2025 rok dobitnie pokazuje, że nazwisko "Trump" to dziś w Polsce znacznie więcej niż tylko informacja ze świata.

Zainteresowanie 47. prezydentem USA nie było w minionym roku równomierne, ale uderzało w polski internet falami. SentiOne odnotowało łącznie blisko 3 miliony wzmianek.

Największe tsunami przyszło w lutym 2025 roku. Polaków elektryzowały wtedy konkretne, niezwykle ważne dla naszego regionu tematy:

  • Wojna w Ukrainie i kulisy negocjacji pokojowych.
  • Napięte relacje na linii Waszyngton–Moskwa.
  • Rola Stanów Zjednoczonych w Europie Środkowo-Wschodniej.
  • Każdy międzynarodowy impuls – od nowych deklaracji w sprawie NATO, po kwestie ceł czy energetyki – działał jak magnes, ponownie "zasysając" uwagę polskich internautów i dziennikarzy.

    Polski internet. Emocje na bok, liczą się fakty i biznes

    Zaskoczenie? Mimo że Donald Trump jest postacią, która na świecie polaryzuje jak mało kto, w polskich mediach dominował chłód i pragmatyzm.

  • 80 proc. wzmianek miało wydźwięk całkowicie neutralny (co jest typowe dla serwisów newsowych).
  • 17 proc. to treści negatywne.
  • Zaledwie 3 proc. to wpisy o zabarwieniu pozytywnym.
  • To dowód na to, że Trump był nad Wisłą przede wszystkim obiektem rzetelnego raportowania informacyjnego, a nie tylko figurą do wywoływania internetowych wojen.

    Polska debata skupiła się na twardych danych: gospodarce i geopolityce. Zapowiedzi wojen handlowych i ceł, krytyka europejskiego Zielonego Ładu, powrót do paliw kopalnych – te tematy rozgrzewały dyskusje, ponieważ decyzje amerykańskiej administracji mają dziś bezpośrednie przełożenie na polskie portfele i unijną stabilność.

    Męski klub dyskusyjny i "poważne" kanały

    Raport SentiOne obnaża jeszcze jedną, bardzo wyraźną dysproporcję. Dyskusja o Donaldzie Trumpie w Polsce jest silnie zmaskulinizowana.

  • 70,35 proc. autorów wpisów to mężczyźni.
  • 29,65 proc. – kobiety.
  • To jedna z największych różnic płciowych w polskim internecie przy dużych tematach politycznych w 2025 roku. Kwestie wojska, światowych rynków i geopolitycznych szachów wyraźnie zdominowały męską część debaty.

    Gdzie toczyła się ta dyskusja? Królował Facebook (59 proc.) oraz portale informacyjne (33 proc.). Platforma X Elona Muska (dawniej Twitter) działała jak potężny megafon – generowała mniej wpisów, ale o gigantycznych zasięgach. Co ciekawe, TikTok czy Instagram miały marginalne znaczenie. W polskim internecie Trump to nie jest "lifestyle", to waga ciężka polityki.

    Amerykanin wciągnięty do polskiego piekiełka

    Najciekawszy wniosek z raportu? Zjawisko "lokalnego zawłaszczenia". Trump w polskich mediach przestał być bytem zewnętrznym. Stał się wygodnym narzędziem do interpretacji naszych własnych spraw. Często zestawiano go z lokalnymi politykami, używano jako ostatecznego argumentu w krajowych sporach czy punktu odniesienia dla polskiej polityki zagranicznej.

    W 2025 roku Donald Trump stał się w Polsce nieustannie obecnym aktorem drugiego planu. Jego decyzje w Gabinecie Owalnym rykoszetem uderzały w nasze krajowe podwórko, napędzając dyskusje o tym, w którą stronę jako państwo powinniśmy zmierzać.